Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Cimoszewicz mówi "nie", może Olechowski?

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Na lewicy rzeczywiście straty są niezwykle dotkliwe. Jerzy Szmajdziński, Jola Szymanek-Deresz i Iza Jaruga-Nowacka to była czołówka. To byli ukształtowani, znani politycy. Przecież gdyby nie kandydował Szmajdziński, to prawdopodobnie między tymi dwiema paniami byłaby batalia o to, kto powinien reprezentować lewicę w wyborach. Trzech potencjalnych kandydatów zginęło w ciągu kilku sekund. Tego nie da się tak łatwo przeżyć i uzupełnić. Dlatego Lewica ma kłopot. Jednak jako ugrupowanie parlamentarne i potrzebne na scenie politycznej musi mieć kandydata. Lub przynajmniej związać się z kandydatem, z którym będzie w wyborach prezydenckich.

Te najbliższe kilka dni, kiedy jeszcze będzie żałoba narodowa, to nie jest czas na jakieś poważne rozmowy. Oczywiście rozmawiamy. Ale raczej mniej oficjalnie. Natomiast jestem przekonany, że już od początku przyszłego tygodnia rozmowy muszą nabrać tempa. Bo nawet jakby założyć, że wybory są w ostatnim możliwym terminie, to i tak odbędą się bardzo szybko. Tym bardziej że terminy kalendarza wyborczego gonią. Barierą nie do przekroczenia może być zebranie 100 tys. podpisów. Do niedawna wydawało się to banalnie proste. Dzisiaj już nie. I to nie dlatego, że ludzie nie podpiszą list. Dlatego że czasu jest mało.

Jedna decyzja jest już podjęta. Grzegorz Napieralski powiedział, że jest pewny, iż nie powinien kandydować, bo jest politykiem, który rozpoczyna swoją karierę. A nie chce jej zwieńczać. We wtorek miałem okazję rozmawiać z Włodzimierzem Cimoszewiczem. I wiem, że jego stanowisko jest twarde - nie chce kandydować. Zatem możliwości są takie: szukać kandydata w swoich szeregach bądź zastanowić się nad poparciem jednego z kandydatów, którzy już uczestniczą w tym wyścigu i są bliscy lewicy.

Nie chcę teraz tego przesądzać. Są oczywiście osoby, które mają swoją wagę, są w odpowiednim wieku i mają dorobek. Ale jest też pytanie, czy one chcą kandydować. Czy psychicznie są gotowe podjąć taką decyzję. Raczej w to wątpię. Bo gdyby wybory mimo tej tragedii odbywały się jesienią, to byłaby szansa choćby na pojeżdżenie po kraju. Ale jeśli mówimy o wyborach w czerwcu, to można się co najwyżej do nich zgłosić. Przecież żadnej poważnej kampanii nie będzie, bo nie ma na nią czasu.

Widzę dwie, trzy osoby, które mogłyby się podjąć takiego awaryjnego kandydowania. Mówię o politykach, którzy są od lat na scenie politycznej, którzy są w wieku między czterdzieści kilka a sześćdziesiąt lat, którzy są parlamentarzystami - w Polsce czy Europie.

Na pewno. Jest to polityk rozpoznawalny, ukształtowany. Ale nie wiem, czy jest psychicznie gotowy. Jest też pytanie do całej partii, czy tej sytuacji nie wykorzystać do czegoś szerszego, zamiast tylko koncentrować się na szeregach Sojuszu.

W tych emocjach, które temu towarzyszą, może tak. Ale ja jestem raczej sceptyczny, jeśli chodzi o dalekosiężne skutki. Wydaje mi się, że później to wszystko i tak wróci do normy.

Tak. Podobnie jak z Andrzejem Olechowskim. Ale rozmowy te nie są jeszcze konkretne. Oczywiście tragedia jest tragedią, ale trzeba się z niej podnieść i iść dalej. To będzie próba charakterów i talentów dla Grześka Napieralskiego i jego najbliższych współpracowników.

Tak. Będzie rozmawiać. To trzeba odbyć w pierwszej kolejności. I to bez względu na to, że Cimoszewicz nie będzie kandydować. Bo to jest mądry człowiek, związany z lewicą i trzeba jego rad posłuchać.

@RY1@i02/2010/073/i02.2010.073.000.007a.001.jpg@RY2@

Fot Rafał Siderski

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent RP

, były prezydent RP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.