Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

ZUS z monopolem także na OFE

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Koncepcja wypłat emerytur autorstwa Rady Gospodarczej zupełnie odwraca dotychczasową logikę w tej sprawie. Nawet rząd PiS nie szedł tak daleko w ich monopolizacji przez państwo.

Wypłatą świadczeń z OFE ma się zająć specjalny subfundusz w ZUS. To do niego po osiągnięciu wieku emerytalnego uczestnicy II filaru przeniosą zgromadzony kapitał. Nie powstaną więc konkurujące o ich pieniądze zakłady emerytalne. Część kwoty niezbędna do wypłaty bieżących świadczeń zostanie w subfunduszu. Większość trafi na rynek do firm zarządzających kapitałem. Wypracowany przez nie zysk trafi z powrotem do ZUS.

Rada, podobnie jak minister pracy Jolanta Fedak, wychodzi z założenia, że taka koncepcja oznacza niższe koszty dla emerytów. Czyli w efekcie wyższe świadczenia. Proponowane wcześniej zakłady emerytalne miały pobierać 3,5-procentową prowizję. - Trzeba jednak pamiętać, że wypłata świadczeń przez ZUS też kosztuje - mówi prof. Marek Góra, współtwórca reformy emerytalnej. Dodaje, że te koszty są mniej widoczne, ale nie znaczy, że ich nie ma.

Na zagrożenia wynikające z koncepcji Rady zwraca też uwagę Paweł Pelc, ekspert ubezpieczeniowy i były wiceprezes Urzędu Nadzoru nad Funduszami Emerytalnymi. Według niego istnieje duże ryzyko, że politycy, gdy zabraknie pieniędzy, wykorzystają środki na emerytury do innych celów. - Spójrzmy, co stało się w tym roku z Funduszem Rezerwy Demograficznej. Rząd wykorzystał te 7,5 mld zł w pierwszym możliwym terminie - mówi.

Słabością tej koncepcji jest też brak konkurowania o pieniądze emeryta. Dotychczasowe pomysły przewidywały, że będą o nie konkurować prywatne podmioty. Za każde przekazane im 1000 zł miały oferować dożywotnie świadczenia w różnej wysokości. Ponadto miały gwarantować - na podstawie umowy cywilnoprawnej, ale z gwarancją państwa - że obiecane w momencie przyznania świadczenie będzie wypłacane w tej wysokości do końca życia emeryta (powiększone o waloryzację czy zyski ). - A w koncepcji rady odpowiedzialność za wypłatę przejmuje wyłącznie państwo - zauważa Paweł Pelc. To może być dla emerytów ryzykowne. Łatwiej jest przegłosować ustawę zmieniającą wysokość świadczenia, niż zmienić umowę z prywatnym podmiotem.

Kontrowersje budzi też pomysł ustalenia tablic trwania życia. Dziś ZUS i OFE ustalają wysokość świadczeń na podstawie tablic podawanych przez GUS.

Najnowsze wskazują, że np. 60-letnia osoba ma do przeżycia 20,5 roku. Jeśli zgromadzi 205 tys. zł, otrzyma 10 tys. zł rocznie. Jeśli jednak tablice będą uwzględniać wydłużające się życie i np. w ciągu 20 lat wydłuży się ono o 3 lata, taka osoba otrzyma rocznie już tylko 8,7 tys. zł. Jej kapitał będzie musiał zostać podzielony nie na 20,5, ale na 23,5 roku. - To zawsze rodzi ryzyko manipulacji - uważa Paweł Pelc. Tłumaczy, że raz politycy mogą być bardziej hojni, a innym razem mniej. To może rozregulować system. Grozi też powstawaniem nowych tzw. starych portfeli - sytuacji, w której osoba o identycznym kapitale w ZUS i OFE otrzymuje różne świadczenia w zależności od tego, kiedy przejdzie na emeryturę.

@RY1@i02/2010/066/i02.2010.066.000.004a.001.jpg@RY2@

W rządzie jest coraz więcej pomysłów na emerytury

Bartosz Marczuk

bartosz.marczuk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.