Spór o szczyt rozbrojeniowy
Kolejny konflikt kompetencyjny na linii prezydent - premier.
Tym razem kłótnia nie dotyczy już szczytów Unii Europejskiej, tylko konferencji rozbrojeniowej, która rozpoczyna się w przyszłym tygodniu w Waszyngtonie.
W tej sprawie stanowiska kancelarii premiera i Pałacu Prezydenckiego są krańcowo różne. Prezydent chciałby utrzymania amerykańskiej obecności w Europie, m.in. w postaci taktycznej broni nuklearnej. Jednak rząd opowiada się za jej usunięciem. - Nie podejmę w Waszyngtonie decyzji, że się rozbroimy z naszych bomb atomowych. Pierwszy powód jest znany: jeszcze ich nie mamy - tak Donald Tusk odpowiedział na postawione przez Pałac Prezydencki pytania o udział polskiej delegacji na szczycie w USA. Prezydent natomiast - jak zaznaczył - chciałby być informowany wcześniej o zaproszeniu premiera do USA. Szczyt odbędzie się 12 i 13 kwietnia w Waszyngtonie. Udział w nim weźmie 44 przywódców z całego świata. Lech Kaczyński przyznał, że chciałby wiedzieć, iż zaproszenie dla Tuska na szczyt przyszło przed wieloma miesiącami. Zwłaszcza że - jak zaznaczył - premier wielokrotnie przedstawia się jako magister elegancji. - To oczywiście jego prawo, jak ktoś chce wierzyć, niech wierzy - dodał. Kaczyński podkreślił, że zgodnie ze zwyczajem od wielu lat nasz kraj w kwestii bezpieczeństwa reprezentuje prezydent.
gracz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu