Dziennik Gazeta Prawana logo

SLD wkracza na teren ludowców. Obiecuje złote góry

29 czerwca 2018

SLD chce odebrać ludowcom część wiejskiego elektoratu. Tworzy swój pierwszy kompleksowy program dla wsi. Roi się w nim od pomysłów, które budżetowo są kompletnie nierealne.

Wśród postulatów lewicy znalazło się m.in. wspieranie produkcji biopaliw i biogazowni, obowiązkowe ubezpieczenia produkcji, które miałyby być wsparte dopłatami z budżetu, stworzenie warunków dla łatwiejszego nabywania ziemi przez dzierżawców rolnych i indywidualnych rolników. Te postulaty są niemal żywcem wyjęte z programu PSL. I choć z punktu widzenia interesów rolników są one słuszne, budżetu na ich realizację nie stać. Opozycyjnemu SLD tym łatwiej je podnosić. Ludowcy, współodpowiadając za budżet, takiej swobody w formułowaniu obietnic nie mają.

Chwytliwe dla elektoratu wiejskiego będzie też hasło przyśpieszenia procesu wyrównywania unijnych dopłat dla polskich rolników do poziomu dopłat w państwach tzw. starej Unii. Gorzej z jego realizacją. Bo obecny budżet unijny jest ustalony do 2013 roku. A w kolejnym będą raczej cięcia funduszy na wspólną politykę rolną. Część starych krajów Unii, jak np. Wielka Brytania, uważa, że Wspólnota w ogóle powinna odejść od dopłat bezpośrednich i inwestować w inne dziedziny niż rolnictwo, np. rozwój nauki. - Choć oczywiście wyrównanie dopłat z punktu widzenia interesów rolników jest sprawą najważniejszą do załatwienia, i powinien o to walczyć każdy rząd i każda partia - ocenia były minister rolnictwa Artur Balazs. Szef klubu PSL Stanisław Żelichowski mówi, że w bezpośrednich rozmowach wszyscy w Europie zgadzają się z postulatem wyrównania szans rolników z nowych krajów członkowskich. - Tylko że nikt nie chce za to zapłacić i dlatego negocjacje są bardzo trudne - podkreśla. SLD będzie chciał bezwzględnie wykorzystać tę trudność. Tym bardziej że zdaniem Balazsa obecna sytuacja to konsekwencja złych negocjacji akcesyjnych. A PSL lubi się chwalić, że prowadził je Jarosław Kalinowski. I osiągnął sukces.

Podobnie wygląda postulat utrzymania po 2013 roku obecnego systemu kwot mlecznych. W Unii Europejskiej została już podjęta kierunkowa decyzja, że po 2012 roku zostanie on całkowicie zniesiony. To polskim rolnikom się nie opłaca. W przypadku Polski trzeba się będzie liczyć z kilkunastoprocentowym spadkiem cen produktów mleczarskich, a także minimalnym spadkiem produkcji. Podnoszenie jednak tej kwestii jako otwartej może dać lewicy sporo głosów wśród rolników. Czy ludowcy nie obawiają się odpływu elektoratu? Politycy PSL przekonują, że o swój stały elektorat są spokojni. Twierdzą, że taka sytuacja powtarza się przed każdymi wyborami: nagle wszyscy politycy przypominają sobie o wsi, a jak wybory się kończą, więcej się tam nie pojawiają. - Rolnik potrafi odróżnić ziarno od plew. Więc my się nie boimy, że różne plewy będą próbowały zawładnąć jego umysłem - twierdzi Żelichowski.

Ostatnich kilka sondaży pokazało, że notowania PSL nie są najlepsze. Od kilku miesięcy regularnie partia Waldemara Pawlaka ma poparcie na poziomie 4 proc.

kamila.wronowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.