Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Kiszczak zwerbował Jaruzelskiego na wyższej uczelni

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Biuletyn IPN ujawnił: gen. Wojciech Jaruzelski był agentem Informacji Wojskowej. Zwerbował go Czesław Kiszczak.

Według Platformy Obywatelskiej moment pojawienia się tej publikacji nie jest przypadkowy. Podgrzewa i tak już burzliwą dyskusję o przyszłości tej instytucji. Wczoraj na zmiany w funkcjonowaniu IPN nie zgodził się PiS. Projekt ustawy przygotowany przez PO wrócił znowu do komisji nadzwyczajnej. Zmienia on sposób decydowania, jakimi badaniami zajmuje się Instytut, wprowadza też nowe zasady dostępu do teczek.

Historyk Instytutu Wojciech Sawicki w najnowszym biuletynie opisał odnaleziony w archiwach byłej służby bezpieczeństwa NRD dokument kontrwywiadu Stasi z 1986 r. "W roku 1952 tow. Jaruzelski został pozyskany przez kpt. Kiszczaka jako »nieoficjalny współpracownik«, przez niego zaprzysiężony i wykorzystany do wykonania zadań kontrwywiadowczych.

Współpraca została oceniona jako bardzo aktywna i wartościowa" - głosi dokument. Według PO to próba odwrócenia uwagi opinii publicznej od reformy samej instytucji. - Zawsze jak zaczyna się mówić o reformie IPN, to pojawiają się takie sensacyjne informacje - mówi Arkadiusz Rybiński z PO.

Dyskusja o zmianach w IPN odbyła się wczoraj w Sejmie. Przed drugim czytaniem Arkadiusz Mularczyk z PiS przekonywał, że Platforma próbuje przejąć IPN. Jego zdaniem chce w ten sposób chronić "establishment okrągłostołowy" i sprawić, by w przyszłości nie mogły się ukazywać publikacje o Lechu Wałęsie czy Aleksandrze Kwaśniewskim.

Co ciekawe, lewica, która opowiada się za całkowitą likwidacją IPN, jest skłonna poprzeć projekt Platformy. Bo jak argumentują posłowie Sojuszu, proponowane zmiany "unormalniłyby" Instytut. Jedynym zastrzeżeniem SLD jest zmiana sposobu odwoływania prezesa - Platforma chce, by Sejm mógł go powoływać i odwołać zwykłą większością głosów, lewica zaś chce zachować większość 3/5 głosów. PO zależało, by nowe zasady w funkcjonowaniu IPN weszły w życie do czerwca. Wszystko po to, by wybór nowego prezesa Instytutu mógł się już odbywać na nowych zasadach. A kadencja Kurtyki kończy się w grudniu.

Nowością miałaby być też tzw. 9-osobowa rada IPN. Zastąpiłaby dzisiejsze kolegium Instytutu, które jest tylko ciałem doradczym. Rada miałaby większe kompetencje, m.in. ustalałaby priorytetowe tematy badawcze i rekomendowała kierunki działań IPN.

Zmiany proponowane przez Platformę są istotne nie tylko z punktu widzenia działania samego Instytutu, ale też tych obywateli, którzy chcieliby zajrzeć do esbeckich archiwów. Projekt bowiem poszerzał dostęp do akt. Choć zachowana byłaby zasada, że każdy obywatel ma dostęp tylko do swojej teczki, to nowością byłoby to, że otrzymywałby on oryginały akt, i to wraz z takimi danymi osobowymi jak np. nazwiska agentów. Dziś wydawane są tylko kopie dokumentów. Zaś nazwiska agentów można poznać po złożeniu oddzielnego wniosku.

Co ważne, osoba, która dostała wgląd w swoje akta, a nie była oficerem lub agentem służb PRL, mogłaby zastrzec, że nie będą udostępniane informacje ujawniające jej pochodzenie etniczne, rasowe, przekonania religijne, przynależność wyznaniową oraz dane o stanie zdrowia, życiu seksualnym i stanie majątkowym.

kamila.wronowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.