Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czy Platforma wymieni ludowców na lewicę

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

I Platforma Obywatelska, i SLD sondują, czy scenariusz nowej koalicji - bez ludowców - miałby szansę powodzenia. Jest do niego bliżej niż kiedykolwiek.

W obu partiach pojawiają się coraz poważniejsze głosy, że taki układ mógłby się opłacać obu partiom. Dla Donalda Tuska byłby gwarancją dalszego rządzenia, możliwe, że spokojniejszego niż z ludowcami.

Tym bardziej że znów wzrasta wpływ na SLD Aleksandra Kwaśniewskiego. Z kolei balansująca na granicy 10 proc. poparcia lewica mogłaby dać swojemu elektoratowi wyraźny sygnał, że warto na nią głosować.

Bo odżegnując się od możliwości koalicji z PiS, SLD faktycznie wysyła sygnał, że ma zerową zdolność koalicyjną. W dodatku układ w mediach publicznych niebezpiecznie przybliżył Grzegorza Napieralskiego do Jarosława Kaczyńskiego. Dziś jego tłumaczenia, że PiS to największe zło, nie brzmią wiarygodnie.

I choć dotąd to Wojciech Olejniczak uchodził za głównego zwolennika porozumienia z Platformą Obywatelską, dziś nie odżegnuje się od niego nawet Napieralski. W Sojuszu Lewicy Demokratycznej mówi się wręcz, że już dziś przewodniczący partii licytuje stawkę przyszłej koalicji. Oko do partii Donalda Tuska puścił już w listopadzie.

Zaproponował wówczas premierowi współpracę parlamentarną. Nie nazwał jej co prawda koalicją, ale sygnał był dla wszystkich jasny. Wówczas odpowiedzi jednak nie dostał. Teraz publicznie o koalicji z lewicą mówi Janusz Palikot. I można by potraktować to jako kolejny wybryk ekscentrycznego posła z Lublina, gdyby nie fakt, że w sejmowych kuluarach aż wrze od informacji o coraz częstszych spotkaniach Grzegorza Napieralskiego z szefem klubu Platformy Grzegorzem Schetyną.

Jednak na razie w oficjalnych przekazach Sojusz prezentuje się jak najostrzejsza opozycja. W piątek podczas debaty o dwóch latach rządu premiera Donalda Tuska zamierzają wypunktować premiera. Głównym orężem w walce z Platformą ma być rosnący deficyt finansów publicznych. Posłowie SLD będą powtarzać, że od grudnia 2007 r. do listopada 2009 r. to zadłużenie wzrosło o ponad 130 mln zł. A w przeliczeniu na każdego obywatela o ponad 3 tys. zł. Dziś wynosi ponad 16 tys. zł. Winny: Donald Tusk.

O swoich rządach SLD wspominać nie będzie. Choć już marzy, by znów znaleźć się u władzy.

Kamila Wronowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.