Czy Platforma wymieni ludowców na lewicę
I Platforma Obywatelska, i SLD sondują, czy scenariusz nowej koalicji - bez ludowców - miałby szansę powodzenia. Jest do niego bliżej niż kiedykolwiek.
W obu partiach pojawiają się coraz poważniejsze głosy, że taki układ mógłby się opłacać obu partiom. Dla Donalda Tuska byłby gwarancją dalszego rządzenia, możliwe, że spokojniejszego niż z ludowcami.
Tym bardziej że znów wzrasta wpływ na SLD Aleksandra Kwaśniewskiego. Z kolei balansująca na granicy 10 proc. poparcia lewica mogłaby dać swojemu elektoratowi wyraźny sygnał, że warto na nią głosować.
Bo odżegnując się od możliwości koalicji z PiS, SLD faktycznie wysyła sygnał, że ma zerową zdolność koalicyjną. W dodatku układ w mediach publicznych niebezpiecznie przybliżył Grzegorza Napieralskiego do Jarosława Kaczyńskiego. Dziś jego tłumaczenia, że PiS to największe zło, nie brzmią wiarygodnie.
I choć dotąd to Wojciech Olejniczak uchodził za głównego zwolennika porozumienia z Platformą Obywatelską, dziś nie odżegnuje się od niego nawet Napieralski. W Sojuszu Lewicy Demokratycznej mówi się wręcz, że już dziś przewodniczący partii licytuje stawkę przyszłej koalicji. Oko do partii Donalda Tuska puścił już w listopadzie.
Zaproponował wówczas premierowi współpracę parlamentarną. Nie nazwał jej co prawda koalicją, ale sygnał był dla wszystkich jasny. Wówczas odpowiedzi jednak nie dostał. Teraz publicznie o koalicji z lewicą mówi Janusz Palikot. I można by potraktować to jako kolejny wybryk ekscentrycznego posła z Lublina, gdyby nie fakt, że w sejmowych kuluarach aż wrze od informacji o coraz częstszych spotkaniach Grzegorza Napieralskiego z szefem klubu Platformy Grzegorzem Schetyną.
Jednak na razie w oficjalnych przekazach Sojusz prezentuje się jak najostrzejsza opozycja. W piątek podczas debaty o dwóch latach rządu premiera Donalda Tuska zamierzają wypunktować premiera. Głównym orężem w walce z Platformą ma być rosnący deficyt finansów publicznych. Posłowie SLD będą powtarzać, że od grudnia 2007 r. do listopada 2009 r. to zadłużenie wzrosło o ponad 130 mln zł. A w przeliczeniu na każdego obywatela o ponad 3 tys. zł. Dziś wynosi ponad 16 tys. zł. Winny: Donald Tusk.
O swoich rządach SLD wspominać nie będzie. Choć już marzy, by znów znaleźć się u władzy.
Kamila Wronowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu