Pitera: nie interesuję się hazardem
Kolejne zmarnowane godziny. Sejmowa komisja śledcza badająca aferę hazardową przesłuchała Julię Piterę.
Jednak spotkanie z pełnomocnik rządu do spraw walki z korupcją ani o milimetr nie przybliżyło komisji do wyjaśnienia sprawy. - Nie miałam powodów, by interesować się ustawą hazardową - podkreślała w czasie przesłuchania Pitera. Odpowiedzialna w rządzie za walkę z korupcją Pitera przyznała jednak, że w latach 2008 - 2009 otrzymała kilkanaście listów dotyczących rzekomych nieprawidłowości przy kształtowaniu ustawy hazardowej. Sprawę, jak mówi, wyjaśniła z wiceministrem finansów Jackiem Kapicą, a jego pisemne wyjaśnienia przesłała też autorowi listów, które otrzymała. Na tym etapie sprawę uważała za zamkniętą.
- Nie jestem cudotwórcą, nie jestem w stanie udokumentować rzeczy, o których nie mam pojęcia - podkreślała. - Jakie pani podjęła czynności, by nabyć tę wiedzę? - bezskutecznie dociekał Bartosz Arłukowicz. Ze słów Pitery wynika, że większą aktywność w sprawie ustawy hazardowej wykazała już po wybuchu afery. Wtedy przeprowadzono we wszystkich ministerstwach specjalne kontrole dotyczące tej sprawy. Jej wyniki komisja ma poznać za dwa tygodnie. - Ze wszystkimi szczegółami: co trwało, ile miesięcy, kto co zgłaszał, co się wydarzyło - zapewniła minister. Zapowiedziała też, że wnioski z kontroli posłużą do opracowania propozycji zmian w przepisach dotyczących lobbingu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu