Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Twitterowe pożegnanie z PiS posła Pawła Poncyljusza

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Kongres potwierdził schyłek. Szkoda PiS" - m.in. takie zdanie Pawła Poncyljusza podobno przez pomyłkę pojawiło się w niedzielę w nocy na Twitterze. Podobno, bo zdaniem obserwatorów to nie przypadek.

Krytycznie nastawiony do sytuacji wewnątrz partii Poncyljusz miałby ich zdaniem w ten sposób zaanonsować swoje rychłe opuszczenie jej szeregów. Słowa polityka nie przyniosły na razie żadnych reperkusji. Ta sprawa pokazuje jednak, jak ważnym elementem politycznego życia stają się internetowe serwisy społecznościowe.

Szczególnie Twitter pozwalający na porozumiewanie się wiadomościami liczącymi zaledwie 140 znaków to wśród młodych polityków jedno z najmodniejszych narzędzi uprawiania polityki. Rozmawiają z dziennikarzami, z wyborcami, także między sobą. To właśnie nieopatrzna publikacja prywatnej wiadomości do partyjnego kolegi wywołała w niedzielną noc burzę. "Po kongresie PiS, Poncyljusz odchodzi" - padały komentarze. Aż do rana tradycyjne media milczały o tym zdarzeniu. Ale rano młody poseł PiS został ich bohaterem.

Wiadomość Poncyljusza faktycznie mogła być jego końcem w PiS, nawet gdyby tego nie chciał. "Paweł Poncyljusz kończy swoją drogę w PiS. Tak czy inaczej, Pawle, gratuluję! To musiało się stać!" - napisał w nocy wiceszef klubu PO Sławomir Nowak. Także kilku innych posłów Platformy gratulowało mu odwagi. Koledzy Poncyljusza z PiS, chcąc nie chcąc, musieli się bronić, a przy okazji bronić też jego.

Uszczypliwości pod adresem Poncyljusza w twittach partyjnych kolegów pojawiły się dopiero wczoraj, już po wydaniu oficjalnego komunikatu, że żadne konsekwencje w tej sprawie nie będą wyciągane. "Kilku kolegów po to, żeby przebić się w mediach, powie absolutnie wszystko. Dlaczego nie mieli tyle odwagi podczas debaty na kongresie?" - pytał europoseł PiS Adam Bielan. Tym razem dyskusji nikt już nie pociągnął.

Ale realny świat od wirtualnych mikroblogów różni się także tym, że sprawa tak łatwo się nie skończy. Kierownictwo PiS słów Poncyljusza na pewno nie zapomni. Zwłaszcza że nie pierwszy raz jest on na cenzurowanym. Podpadł, gdy w wywiadzie dla Gazety Wyborczej obwieścił, że Jarosław Kaczyński powinien udać się na emigrację do jakiegoś swojego Sulejówka i wypowiadać się tylko w sprawach nadzwyczajnych, zostawiając bieżącą politykę innym. Jedno dziś jest pewne: nominacja na kandydata na prezydenta Warszawy dla Poncyljusza, o ile w ogóle była realna, dziś jest czysto wirtualnym pomysłem.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.