Komisja obrony nadal bez szefa
Spór o sejmową komisję obrony narodowej między PO a SLD. Efekt? Od ośmiu miesięcy zasiadający w niej posłowie pracują bez przewodniczącego.
Wakat w komisji zrobił się w czerwcu ub.r., gdy jej przewodniczący Janusz Zemke objął mandat europosła. Zgodnie z ustalonym na początku kadencji Sejmu parytetem stanowisko szefa komisji należy się lewicy. A ponieważ jedynym zasiadającym w niej reprezentantem SLD jest obecnie Stanisław Wziątek, to on miał pokierować pracą posłów. O fotel postanowiła jednak zawalczyć PO. Na czwartkowym posiedzeniu komisji swoją kandydaturę nieoczekiwanie zgłosiła posłanka Jadwiga Zakrzewska. Głosowanie wygrała przewagą jednego głosu, po czym... zrezygnowała ze stanowiska. Dlaczego? - Zgodnie z umową przewodniczący powinien być z SLD - odpowiada Zakrzewska. To po co kandydowała? - dopytujemy. - Taka była wola koleżanek i kolegów - mówi enigmatycznie.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że część komisji miała merytoryczne zastrzeżenia do Wziątka. Stąd próba odbicia fotela przewodniczącego z rąk lewicy. Ta jednak nie odpuściła. I wszystko wskazuje, że na rezygnację Zakrzewskiej naciskał szef SLD Grzegorz Napieralski. Tymczasem zapytany o zamieszanie wokół obsadzenia szefa komisji Wziątek odpowiada, że sprawa wakatu powinna rozstrzygnąć się na najbliższym posiedzeniu komisji. - Zostanie raczej rozwiązana zgodnie z parytetem - mówi poseł SLD.
Kamila Wronowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu