Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Marszałek i minister do końca

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Niezależnie od tego, kto zwycięży w prawyborach w PO, czy Bronisław Komorowski, czy Radosław Sikorski, żaden z nich nie zrezygnuje z zajmowanej funkcji. - Nie ma takiej potrzeby - mówi nam wiceszef PO Waldy Dzikowski.

Rzecznicy kandydatów potwierdzają, że zwycięstwo w prawyborach nie będzie oznaczało, że Sikorski odejdzie z MSZ albo Komorowski z funkcji marszałka Sejmu. - Tu nie może być żadnego automatu, bo nie ma takiego wymogu - przekonuje Jerzy Smoliński, najbliższy współpracownik Komorowskiego. - Nie ma przeciwwskazań, by łączyć funkcję kandydata z funkcją ministra sprawa zagranicznych, przynajmniej w pierwszym etapie kampanii - podkreśla Piotr Paszkowski, rzecznik ministra Sikorskiego.

- Prezydent Kaczyński przecież też nie będzie rezygnował ze swojego urzędu, po to by ubiegać się o reelekcję, dlaczego więc Radek lub Bronek mieliby mu tu dawać jakieś fory? - mówi nam jeden z prominentnych polityków Platformy.

Czy jednak trwanie na stanowisku nie rodzi poważnych komplikacji? Co jeśli kandydatem PO zostanie Sikorski? Pełnienie funkcji ministra spraw zagranicznych bezpośredniego wpływu na kampanię prezydencką nie ma. Zmienić się może za to sposób, w jaki będzie postrzegany jako minister spraw zagranicznych. Priorytetem jego pracy może stać się bezwzględna walka z Lechem Kaczyńskim o najwyższy urząd w państwie, a nie obowiązki ministra.

Pierwszym przykładem mogą być wydarzenia z minionego weekendu, kiedy Sikorski rozpoczął swoją prawyborczą kampanię. - Prezydent powinien zachować trzeźwość oceny, a nie zgrywać zucha, wałęsając się gdzieś po górach Kaukazu - mówił Sikorski o Kaczyńskim. Taka opinia nie byłaby niczym złym w ustach polityka ubiegającego się o prezydenturę z wolnej stopy. Jednak gdy wygłasza ją minister, który w kształtowaniu polityki zagranicznej powinien zgodnie z konstytucją współpracować z prezydentem, może być uznana za element walki politycznej szkodzącej wizerunkowi Polski za granicą. Jeśli kandydatem PO zostanie Bronisław Komorowski, to właśnie on jako marszałek zgodnie z konstytucją będzie musiał rozpisać wybory, w których sam startuje. To może narazić go na zarzut ustawiania kalendarza wyborczego pod siebie. Wybory prezydenckie mogą się odbyć tak naprawdę w jednym z trzech terminów: 19 września, 26 września lub 3 października. Opozycja już mówi, że jeśli Komorowski wybierze tę ostatnią datę, to ułatwi pozycję wyjściową kandydatowi własnej partii. Dlaczego? Bo w październiku z wakacji wracają studenci, a ludzie młodzi chętniej głosują na PO i jej przedstawicieli niż na przykład na PiS.

Politycy Platformy zwracają uwagę, że 5 lat temu, gdy o urząd prezydenta ubiegał się Włodzimierz Cimoszewicz, też równocześnie piastował funkcję marszałka Sejmu. - Jakoś nikt wtedy nie miał do niego pretensji - podkreśla jeden z naszych rozmówców.

Według naszych informacji do dymisji mogłoby dojść najwcześniej po rozpoczęciu oficjalnej kampanii wyborczej pod koniec wakacji. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak, że kandydat PO będzie piastował swój urząd do dnia wyborów, ewentualnie w ostatnich dwóch miesiącach przed wyborami wykorzysta swój urlop.

@RY1@i02/2010/043/i02.2010.043.000.006a.001.jpg@RY2@

Fot. Tytus Żmijewski/Forum

Komorowski może wykorzystać urząd marszałka i wybrać dogodną dla PO datę wyborów

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.