Co mogą zmienić prawybory w PO
Zapowiedź Platformy dotycząca wewnątrzpartyjnych prawyborów prezydenckich prowokuje dyskusję na temat roli tej instytucji w systemie demokratycznym.
Czy w ogóle prawybory są nam potrzebne? Czy Polska powinna czerpać wzorce z modeli prawyborów w krajach Europy Zachodniej i USA? Czy prawybory rzeczywiście służą demokracji, czy też są traktowane wyłącznie jako element kampanii wyborczej i narzędzie politycznego PR?
Po co organizować prawybory? Ich celem jest pokazanie wyborcom, że partia zamierza wyłonić najlepszych kandydatów w możliwie przejrzysty sposób. Są one również testem dla samych kandydatów, na ile potrafią oni komunikować się z wyborcami i zjednywać sobie ich poparcie. Prawybory to sygnał dany działaczom partyjnym przez ich liderów: liczymy się z waszym głosem. Jednocześnie stanowią one ryzykowne przedsięwzięcie w punktu widzenia spójności ugrupowania. Oznaczają bowiem starcie wewnątrzpartyjnych frakcji, angażując ich energię w - z reguły bezpardonową - walkę wewnętrzną, po której zarówno pokonani, jak i zwycięzcy muszą udawać, że nadal się kochają. Najlepiej oddaje tę sytuację amerykańskie powiedzenie, że najważniejsze w prawyborach jest to, aby o nich jak najszybciej zapomnieć.
Jeśli jednak w Polsce miałaby się taka instytucja rozwinąć, to na jakich modelach powinniśmy się wzorować? Modele zachodnie oparte są zarówno na krajowych regulacjach prawnych, jak i wewnętrznych procedurach partyjnych, które często wynikają z ugruntowanych zwyczajów.
Instytucja prawyborów najczęściej kojarzona jest ze Stanami Zjednoczonymi i procedurą wyłaniania kandydatów w Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej. Rzeczywiście, prawybory w USA odbywają się w zasadzie na wszystkich szczeblach i cieszą się ogromnym zainteresowaniem. Jednak również partiom europejskim ten sposób tworzenia list wyborczych nie jest obcy.
Niemieckie prawo wyborcze szczegółowo określa wewnątrzpartyjną procedurę wyłaniania kandydatów partii w wyborach do Bundestagu (niższa izba parlamentu niemieckiego) oraz landtagów (parlamenty krajów związkowych). Wyboru dokonuje zgromadzenie członków ugrupowania w okręgu wyborczym lub zgromadzenie delegatów wybranych przez wszystkich członków. Każdy członek partii dysponuje równą siłą głosu i prawem zgłoszenia swojej kandydatury. Partyjni liderzy nie mogą zakwestionować prawyborczych rozstrzygnięć.
Organizowanie partyjnych prawyborów nie wszędzie jest obowiązkiem wynikającym z przepisów prawa. Niekiedy, jak w modelu włoskim, inicjatywa wyłaniania partyjnych kandydatów poprzez głosowanie członków i sympatyków partii może wyjść od samych ugrupowań. Najdalej idącą propozycją były ostatnie prawybory partyjne, które odbyły się w 2009 r. w lewicowej włoskiej Partii Demokratycznej. Uprawnieni do udziału w głosowaniu byli nie tylko członkowie partii, ale też wszyscy obywatele Włoch, a nawet obcokrajowcy posiadający prawo stałego pobytu.
Jakie wnioski z tej analizy wypływają dla naszego kraju? Przepisy prawa wyborczego nie nakładają na komitety wyborcze wymogów dotyczących procedury tworzenia list kandydatów w wyborach, w szczególności zasad doboru kandydatów i ich umiejscowienia na listach. Czy powinniśmy wobec tego zmienić prawo? Nie byłby to krok w dobrą stronę, gdyż reguły narzucane odgórnie przepisami prawa, zwłaszcza w obszarze kampanii wyborczej, rzadko się sprawdzają. Dobitnym przykładem w tym zakresie są omijane szerokim łukiem limity wydatków na kampanię. Ukształtowanie takich zasad to raczej kwestia stopniowej budowy kultury politycznej i zakorzeniania się partii w świadomości społeczeństwa. Polska, czerpiąc wzorce z modeli zachodnich, powinna raczej iść w kierunku ustanowienia zwyczaju.
Jedyną polską partią, która na szeroką skalę zdecydowała się na wyłanianie swoich kandydatów w wyborach parlamentarnych w drodze prawyborów, była Platforma Obywatelska. Stało się to jednak tylko raz - przed wyborami parlamentarnymi w 2001 r. Sam przebieg prawyborów dostarczył argumentów przeciwnikom tego rozwiązania - prawybory w Toruniu i Płocku zakończyły się skandalem i zostały unieważnione ze względu na nadużycia, których mieli się dopuścić kandydaci. Od tego czasu kandydaci PO w wyborach do różnych szczebli władzy publicznej są wyłaniani w procesie kontrolowanym przez władze krajowe.
Z punktu widzenia obywateli prawybory mają sens tylko wówczas, jeśli ich celem jest transparentny wybór najlepszych kandydatów. Inaczej mogą łatwo przekształcić się w kontrolowany spektakl odgrywany pod publikę, w którym karty są z góry rozdane. Dobrze, że PO zdecydowała się na taki eksperyment, chociaż trudno oprzeć się w wrażeniu, że prawybory te mają ograniczony charakter. W końcu dwaj główni kandydaci zostali namaszczeni przez władze krajowe partii. Wydaje się zatem, że bardziej niż z troski o wewnątrzpartyjną demokrację decyzja Donalda Tuska wynikała z chęci przerzucenia odpowiedzialności za wybór na działaczy partyjnych. W przypadku porażki lub niezadowalającego wyniku kandydata PO zdejmuje to z premiera odium niefortunnej decyzji.
Te krytyczne uwagi nie zmieniają jednak faktu, że każdy ruch, który choć minimalnie osłabia centralizację władzy w partiach politycznych oraz daje więcej uprawnień strukturom regionalnym i lokalnym działaczom, zasługuje na pochwałę. Pytanie, czy eksperyment się sprawdzi i czy w podobnym kierunku pójdą pozostałe ugrupowania. Można wątpić, czy polscy liderzy partyjni dorośli to tego, aby zacząć doceniać struktury lokalne i słuchać głosu tych, którzy przecież na nich pracują. Z drugiej strony można użyć argumentu, że zachodnie demokracje budowano przecież przez dziesiątki lat. Tylko czy Polska może pozwolić sobie na to, aby tak długo czekać?
@RY1@i02/2010/042/i02.2010.042.000.014a.001.jpg@RY2@
Fot. Rafał Gaz/Fotorzepa
Dawid Sześciło, prawnik, współpracownik fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju
@RY1@i02/2010/042/i02.2010.042.000.014a.002.jpg@RY2@
Fot. K. Edelman/Reporter
Sergiusz Trzeciak, doktor nauk politycznych, konsultant polityczny
prawnik, współpracownik fundacji Forum Obywatelskiego Rozwoju
doktor nauk politycznych, konsultant polityczny
publicyści
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu