Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Prezydent Platformy. Tylko który?

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 20 minut

Jutro zarząd Platformy Obywatelskiej podejmie pierwsze decyzje dotyczące wyboru kandydata tej partii na prezydenta.

Raczej nie wskaże, kto z dwójki: Bronisław Komorowski i Radosław Sikorski, będzie tym jedynym. Ogłosi pewnie wewnętrzne prawybory.

- Kandydat Platformy na prezydenta powinien być wyłoniony w prawyborach wśród członków partii - powiedział w piątek premier Donald Tusk. W ten sposób lider PO chce rzekomo zerwać z dotychczasowym zwyczajem partii, by kandydata wskazywał zarząd. - Marzy mi się taka pierwsza prawdziwa preelekcja w Polsce. To znaczy, żeby wszyscy członkowie PO mogli o tym zdecydować w bezpośrednim głosowaniu - stwierdził Tusk. Głosowanie zostanie prawdopodobnie zorganizowane w internecie. Nie wiadomo nawet, czy wyniki takiego badania będą jawne. Do Platformy należy dziś prawie 40 tysięcy osób.

Jest też inny wariant: głosowanie mogłoby zostać przeprowadzone podczas zbliżających się wyborów władz lokalnych. O takim scenariuszu mówił niedawno sekretarz generalny PO Grzegorz Schetyna. Tyle że wewnętrzne wybory zakończą się dopiero w kwietniu, więc tak długo trwałaby debata "Sikorski czy Komorowski".

Wewnętrzne prawybory niosą też pewne zagrożenie. Dają odpowiedź, kto jest bardziej popularny wewnątrz partii. Ale nie dają pewności, że taki kandydat na pewno zostanie prezydentem. Potencjalne kandydatury niosą ze sobą zagrożenia i szanse. I Komorowski, i Sikorski mają wiele atutów. Oczywiście mają też wady. Stąd nasz pomysł, by pokazać te silne i słabe strony oraz to, co byłoby dla nich szansą, a co groziłoby fiaskiem prezydenckiego planu ich i Platformy.

Start Sikorskiego oznaczałby ostrą wojnę z PiS. Sikorski umiejętnie posiadł dar "dyplomatycznego ataku". Wie, że Lecha Kaczyńskiego drażnią stwierdzenia typu: "nikt mnie nie prześcignie w szacunku". Ale nawet nic nie mówiąc, Sikorski działa na braci Kaczyńskich jak płachta na byka. Jego kandydatura podwyższyłaby temperaturę kampanii, dzieląc wyborców na dwa obozy. To jednak oznacza mobilizację. A ta - większe szanse na pokonanie Kaczyńskiego.

Chyba tylko Donald Tusk bardziej pasowałby na kandydata, który miałby zdobyć serca młodych wyborców. Sikorski jest politykiem nowoczesnym, wymykającym się stereotypom. W dodatku sporo młodszym od urzędującego prezydenta. Dla krytyków jego 47 lat to za mało, by zostać głową państwa. Zapominają, że Aleksander Kwaśniewski, kiedy po raz pierwszy wchodził do pałacu, był jeszcze młodszy. A w porównaniu z nim Sikorski ma jeszcze więcej atutów dla młodych niż wiek. Studiował na Oksfordzie. Jest obyty w świecie, dobrze ubrany, zna angielski, jest medialny, umie zażartować. W kampanii mógłby się reklamować spotami nie tylko ze spotkań z najważniejszymi politykami świata, ale też słynnym lotem F-16 i skokiem ze spadochronem.

Sikorski może wydawać się też atrakcyjny dla elektoratu niezwiązanego z PO. Choć zasiada w jej władzach, nie jest typem partyjniaka. Był w rządzie PiS, teraz w PO. Może to przekuć w swój atut - niezależność. Głosując na niego, część wyborców może usprawiedliwić oddanie pełni władzy w ręce jednej formacji politycznej. Więcej, Sikorski jako prezydent faktycznie mógłby sprawić, że PO nie miałaby w pałacu swojego człowieka, a jedynie życzliwego partnera.

Niedawny sojusz z PiS może być obciążeniem dla kandydatury Sikorskiego. To, że dość łatwo przyszła mu zmiana barw, nie tylko przez wyborców PiS może być postrzegane jako zdrada. Także potencjalny wyborca PO wcale nie musi koniecznie poprzeć Sikorskiego. Dla wielu takich osób to Andrzejowi Olechowskiemu, a nie Sikorskiemu, jest bliżej do miana kandydata Platformy.

Sikorski w przeszłości należał do obozu wrogiego Lechowi Wałęsie. Potem bronił go. Przez lata był przeciwnikiem Unii Wolności, z której wyrosło wielu polityków PO. Jest zdecydowanym zwolennikiem dekomunizacji. Niedawno zraził do siebie lewicę, nawołując do zburzenia Pałacu Kultury i Nauki jako symbolu komunizmu. To mogłoby sprawić, że w II turze wyborcy lewicy poparliby wrażliwego społecznie Kaczyńskiego lub zostaliby w domach.

Sikorski nie jest specjalnie lubiany w PO. Wielu zarzuca mu, że przyszedł "na gotowe" i zawsze jest z tymi, którzy wygrywają. Koledzy z partii opisują go jako bufona, któremu nie zależy na dobrych kontaktach z osobami mniej znaczącymi. Oczywiście nawet Komorowski deklaruje, że jeśli Sikorski będzie kandydatem, on wesprze jego kampanię. O ile jednak marszałka wielu wspierałoby z przekonania, o tyle kampanię Sikorskiego trochę z przymusu.

Już Janusz Palikot wykorzystał tę broń przeciw Sikorskiemu. Anne Applebaum wypowiada się na łamach Washington Post w sprawach międzynarodowych nieraz sprzecznie z polską racją stanu. Nawet jeśli zaprzestanie tego w czasie kampanii, przeciwnicy mogą atakować Sikorskiego, wykorzystując jej teksty z niedalekiej przeszłości.

ma doświadczenie w kierowaniu polityką zagraniczną, wiele znajomości; reprezentując Polskę w świecie, nigdy nie nadszarpnął jej wizerunku

dobrze wypada w mediach, ma świetne kontakty z dziennikarzami, pewny w wystąpieniach

świetnie wykształcony - ma tytuł magistra z Oksfordu, doskonale włada językiem angielskim

znakomite notowania nie tylko w prezydenckich sondażach, ale i w rankingu zaufania do polityków

zbyt blisko współpracował z Prawem i Sprawiedliwością, by ustawiać się w kontrze do wszelkich poczynań prezydenta Lecha Kaczyńskiego

brak w najbliższym otoczeniu osób, które wspierałyby jego kampanię prezydencką i którym w pełni by ufał

brak poparcia w elektoracie lewicy

@RY1@i02/2010/031/i02.2010.031.000.0007.001.jpg@RY2@

Marszałek Sejmu ma 58 lat, jest wzorowym mężem, ojcem piątki dorosłych już dzieci, ma wnuki. Do tego pochodzi z rodziny z wielkimi patriotycznymi tradycjami. Jego wujem był gen. Tadeusz Bór-Komorowski. Dzięki temu Komorowski mógłby nawet odebrać głosy twardego elektoratu Lecha Kaczyńskiego.

Jego start mógłby oznaczać spokojniejszą kampanię. Choć nie jest sympatykiem braci Kaczyńskich, wiele razy pokazał, że swoje emocje potrafi trzymać na wodzy. Jest zdecydowanie typem człowieka, który próbuje łączyć, a nie dzielić. W jego kampanii nie byłoby miejsca na hasła rozliczeń z PRL, dekomunizacji czy lustracji, które przez lata dzieliły Polaków. Komorowski stroni także od ostrego języka.

Od lat związany z PO. Choć kiedyś był przeciwnikiem Okrągłego Stołu, od lat jego poglądy są stałe i niezmienne. Mimo konserwatywnego nachylenia nie jest identyfikowany jako prawicowiec z krwi i kości. Nie dokonywał nigdy nagłych, partyjnych wolt. To dlatego na Komorowskiego stawia dziś większość działaczy PO. Jeśli to on zostanie ich kandydatem na prezydenta, chętnie zaangażują się w jego kampanię. Do tej kandydatury najłatwiej będzie też przekonać twardy elektorat PO.

Dbałość o konsensus i fakt, że nie należy do polityków zacietrzewionych, pozwala zdobywać Komorowskiemu zwolenników także poza elektoratem prawicy. W II turze, w której prawdopodobnie zmierzyłby się z urzędującym prezydentem, to będzie przesądzające dla ostatecznego rozstrzygnięcia. Lewica mówi o nim ciepło.

Fakt, że Komorowski jest raczej daleki od ostrych starć, może być głównym zagrożeniem tej kandydatury. Bo to właśnie ustawianie się w ostrej kontrze do obozu PiS było od 2007 roku gwarantem sukcesu Platformy. Jeśli kampania Komorowskiego nie przebiegłaby pod znakiem kolejnego etapu tej wojny, Komorowski mógłby na tym paradoksalnie stracić. Paradoks polega na tym, że wszyscy wokół deklarują zmęczenie tymi PO-PiS-owymi bitwami. Faktycznie jednak to one są głównym napędem frekwencji elektoratu niezdecydowanego. Kampania letnia może nie budzić zainteresowania. Tymczasem za PiS-em stoi raczej mocno zdyscyplinowany elektorat.

W 2007 roku PO wygrała w dużym stopniu dzięki młodym ludziom, którzy zazwyczaj nie chodzą na wybory. Ale kandydatura Komorowskiego może nie być dla nich wymarzoną ofertą. Wizerunek statecznego męża, ojca i dziadka może nie przekonać ich, by pójść głosować na kandydata PO.

Ten wątek pojawił się przy okazji likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. W aneksie do raportu z weryfikacji WSI autorstwa Antoniego Macierewicza ma ponoć wielokrotnie pojawiać się nazwisko Komorowskiego. Nie tylko jako jednego z byłych szefów MON, który powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za brak nadzoru nad WSI. Wiele niejasności wiąże się też z tajemniczą ofertą złożoną Komorowskiemu w 2007 roku przez płk. Aleksandra L., który oferował politykowi PO wgląd do tego aneksu. Ten dokument na pewno nie ujrzy światła dziennego. Ale wypływające w tym temacie insynuacje mogą zburzyć w wyborcach obraz Komorowskiego jako kandydata godnego zaufania.

od lat związany z PO, nigdy nie współpracował z PiS

dojrzały polityk z doświadczeniem, opozycyjną kartą i historią rodziny

przechodzi karierę polityczną, nie pomijając żadnego ze szczebli - był ministrem, teraz jest marszałkiem Sejmu, naturalnym następnym krokiem jest premierostwo bądź prezydentura

spokojny, potrafi pohamować emocje, nie daje się wyprowadzić z równowagi

słabiej wypada w prezydenckich sondażach

brakuje mu widocznej determinacji w walce o prezydenturę i zdecydowanych cech przywódczych

jego najbliższa rodzina nie jest przekonana do jego startu

brak wystarczającego doświadczenia w polityce zagranicznej

Kamila Wronowska

kamila.wronowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.