Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Kempa nie Ziobro, Tusk nie Miller

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Donald Tusk nie powtórzył błędu Leszka Millera, który w 2003 r. jako urzędujący premier dał się śledczym wyprowadzić z równowagi.

Ale też miał o niebo łatwiejszą sytuację. Bo żaden ze śledczych nie poszedł w ślady Zbigniewa Ziobry sprzed siedmiu lat.

Obie sytuacje były bardzo podobne. Przed komisją śledczą badającą aferę w urzędującym gabinecie stawali premierzy - w aferze Rywina Leszek Miller, w hazardowej - Donald Tusk. W obu przypadkach ich głównymi przeciwnikami byli posłowie PiS - wtedy wschodząca gwiazda polityki Zbigniew Ziobro, dziś jego była zastępczyni w resorcie sprawiedliwości Beta Kempa. Napięcie na linii świadek - śledczy było porównywalne. Oczekiwania również. Tylko finał przesłuchania zupełnie odmienny.

W kwietniu 2003 r. po przesłuchaniu Leszka Millera nikt nie miał wątpliwości: lider rządzącego SLD, szef rządu, przegrał. Wczoraj równie powszechne było przekonanie o wygranej Tuska.

Z czego wziął się sukces lidera Platformy? Przez całe przesłuchanie ustawiał się w roli przyjaciela komisji. Zapewniał, że chce jej pomóc dojść do prawdy i odpowie na każde pytanie. Nawet gdy zasłaniał się niepamięcią, robił to inteligentnie, naświetlając okoliczności danego wydarzenia i powody, dla których dziś szczegółów może nie pamiętać. Odważnie też przyznał, że afera hazardowa jest faktem, a nie polityczno-medialną spekulacją, co przed komisją powtarzali nie tylko Zbigniew Chlebowski i Mirosław Drzewiecki, ale też Grzegorz Schetyna. Miller w 2003 r. bronił tezy, że afery Rywina nie było. I poszedł na wojnę z komisją.

Oczywiście wczoraj Tusk z członkami komisji także walczył na słowa. Ba, walka była momentami nawet ostra. Premier starał się przeformułowywać część zadawanych mu pytań. W wypowiedziach dla mediów w przerwie twierdził, że "pytania posłów nie ułatwiają wyjaśnienia sprawy". Choć nie mówił tego wprost, chodziło mu głównie o Beatę Kempę. To właśnie między posłanką PiS a premierem co i raz dochodziło do różnego rodzaju potyczek słownych. A jedna z nich z początkowo niewinnego starcia o mało co nie zakończyła się kłótnią. Niemal tak jak siedem lat temu, gdy Ziobro sprowokował premiera pytaniami o generała Marka Papałę. - Pan jest zerem, panie pośle - te słowa Leszka Millera do posła PiS przeszły do historii. I na pewno nie pomogły szefowi SLD w dalszej politycznej karierze.

Wczoraj tak ostrej wymiany zdań nie było z dwóch powodów. Po pierwsze w decydującym starciu to nie Kempa, tylko premier miał rację. Posłanka PiS została zmuszona do przeprosin za to, że zarzuciła premierowi kłamstwo.

Zaczęło się od pytania o jedną z notatek sporządzonych przez wiceministra Jacka Kapicę latem 2008 r. Premier tłumaczył, że dokument przekazywany był drogą urzędową, bo notatka nie była poufna. - To musimy porozmawiać o tej notatce. Ona jest z dnia 28 lipca 2008 r. Ja mam tę notatkę. Tyle że ona nie nosi znamion poufnej, panie premierze... Skąd pan ma wiedzę, że ta notatka była poufna? - atakowała Kempa. - Ja nie mówiłem, że ta notatka jest poufna - odpowiedział zaskoczony Tusk. Kempa nie ustępowała. - Przed chwileczką pan to powiedział. No, panie premierze, ja głucha nie jestem! - odparowała posłanka PiS. - Pani poseł, ja nie kwestionuję pani słuchu, ale nie użyłem takiego sformułowania, że notatka ta ma charakter poufny. Z całą pewnością tego nie powiedziałem - zarzekał się szef rządu. I zażądał przerwy na przesłuchanie nagrania. Gdy po kwadransie obrady wznowiono, stało się jasne: Tusk to starcie wygrał. I to w lepszym stylu niż Ziobro z Millerem.

Choć przesłuchanie Tuska trwało wiele godzin, w zgodnej opinii wszystkich członków komisji nie przyniosło przełomu. Opozycja uważa, że niezbędna będzie konfrontacja szefa rządu z byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim. Na razie jednak nie wiadomo, czy i kiedy miałoby do niej dojść. Za trzy tygodnie komisji kończy się czas pracy. Wczoraj klub PiS złożył wniosek o przedłużenie tego terminu. Wniosek popiera lewica.

@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.000.003a.001.jpg@RY2@

Fot. Marcin Kaliński

"Nie miałam na celu wprowadzania pana w błąd, panie premierze. Przepraszam, dość słaba jest tu akustyka. Ale ta sytuacja pokazała nasz dość duży poziom zmęczenia" - Beata Kempa do premiera Donalda Tuska, 4 lutego 2010 r.

@RY1@i02/2010/025/i02.2010.025.000.003a.002.jpg@RY2@

Fot. Adam Chełstowski/Forum

"Jeżeli słucham czegoś takiego, to mam jedno słowo, by określić postępowanie pana posła Ziobro. Tym słowem jest »podłość«. Pan jest zerem, panie pośle, panie Ziobro" - Premier Leszek Miller do Zbigniewa Ziobry, 28 kwietnia 2003 r.

Marcin Graczyk

marcin.graczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.