Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Czarny koń byłego prezydenta

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Choć Aleksander Kwaśniewski zobowiązał się stanąć na czele honorowego komitetu poparcia kandydata SLD Jerzego Szmajdzińskiego, w wyborach prezydenckich może poprzeć Andrzeja Olechowskiego.

Na wiosnę były prezydent chce przeprowadzić swoiste prawybory na centrolewicy w oparciu o sondaże, w których Olechowski wyraźnie prowadzi ze Szmajdzińskim - ustalił DGP.

Dziś w Sejmie grupa byłych współpracowników Kwaśniewskiego z czasów pracy w Kancelarii Prezydenta organizuje konferencję "Ludzie Kwaśniewskiego wspierają Olechowskiego". Jej organizatorami są m.in. były prezydencki minister Robert Smoleń i były doradca Kwaśniewskiego Ryszard Ławniczak. Jak twierdzą osoby związane z organizatorami konferencji, ma to być jedynie preludium tego, co ma się wydarzyć na przełomie marca i kwietnia.

Według bliskich współpracowników byłego prezydenta Aleksander Kwaśniewski ma wówczas ogłosić, że o tym, kto w ostatecznej rozgrywce będzie kandydatem lewicy w wyborach prezydenckich, powinny zdecydować prawybory. A ponieważ w sondażach największe poparcie ma zdecydowanie Olechowski, były prezydent zamierza właśnie jemu kibicować.

- To już pewne. Aleksander Kwaśniewski jest w stałym kontakcie z Olechowskim, a także popierającym go Stronnictwem Demokratycznym z Pawłem Piskorskim na czele. Wszystko jest dogadane - zapewnia jeden ze współpracowników byłego prezydenta.

Podobne głosy docierają również z otoczenia Andrzeja Olechowskiego. Jego współpracownicy gotowi są nawet zakładać się, że to jego, a nie Szmajdzińskiego będzie popierał były prezydent.

Dlaczego więc Aleksander Kwaśniewski pozytywnie odpowiedział na zaproszenie Szmajdzińskiego i publicznie potwierdził, że stanie na czele jego komitetu honorowego? Nasi rozmówcy tłumaczą, że była to jedynie gra mająca na celu uśpienie czujności szefa Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorza Napieralskiego. I podkreślają, że początkowo kierownictwo Sojuszu było przekonane, że Kwaśniewski pokieruje całym sztabem wyborczym, a nie honorowym komitetem poparcia.

Ale Sojusz nie zamierza się poddawać. O szefowanie sztabem Szmajdziński poprosił Jolantę Szymanek-Deresz. Nieprzypadkowo, bo przecież była ona bliską współpracowniczką Kwaśniewskiego w Pałacu Prezydenckim.

W opinii ludzi z otoczenia Napieralskiego to świetny ruch, który ma pokazać, że Szmajdziński ma faktyczne wsparcie Kwaśniewskiego, wbrew medialnym spekulacjom. Oni z kolei są gotowi zakładać się, że były prezydent Sojuszu nie zdradzi. Boją się jednak, że po wyborach prezydenckich dojdzie do czegoś, co nazywają "pałacowym przewrotem". Politycy SLD związani z Kwaśniewskim mieliby doprowadzić do odsunięcia od władzy Napieralskiego i przekazania jej w ręce Szmajdzińskiego.

W poprzednich wyborach prezydenckich w 2005 r. Tomasz Nałęcz rozpoczynał kampanię jako szef sztabu wyborczego kandydata Socjaldemokracji Polskiej Marka Borowskiego. Ale już po dwóch miesiącach niespodziewanie opowiedział się za kandydaturą Włodzimierza Cimoszewicza. Został nawet rzecznikiem jego sztabu, za co Socjaldemokracja dyscyplinarnie usunęła go z partii.

@RY1@i02/2010/006/i02.2010.006.000.004a.001.jpg@RY2@

Szmajdziński do wyborów może iść bez Kwaśniewskiego

Fot. Seweryn Sołtys/Fotorzepa

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.