Demokraci oburzeni na Frasyniuka
W Partii Demokratycznej zawrzało z powodu wywiadu z Władysławem Frasyniukiem, który ukazał się na łamach poniedziałkowego DGP.
Zdaniem części działaczy ich były szef w kilku miejscach mija się z prawdą. - Ludzie byli wzburzeni. Najbardziej zagotowało się na naszym wewnętrznym forum - przyznaje szefowa Demokratów Brygida Kuźniak.
Frasyniuk mówił DGP o swoich powodach odejścia z PD. Odszedł, bo nie zgadzał się, by kandydatem na prezydenta popieranym przez partię był Tomasz Nałęcz. Frasyniuk wolał Andrzeja Olechowskiego. Zdaniem byłego szefa PD w partii nie było żadnej debaty na temat wystawienia w wyborach prezydenckich Nałęcza. - Mam wrażenie, że decyzja jest cały czas nieformalna. Rada krajowa, która formalnie musi podjąć taką decyzję, nawet o tym nie rozmawiała - mówił Frasyniuk. Dodał, że w nieformalnym sondażu prezydenckim działacze partii wskazali, że kandydatem powinien zostać Olechowski. - Nawet nie pamiętam, czy w tym sondażu choć raz pojawiło się nazwisko Nałęcza - podkreślił.
Obecna szefowa PD ripostuje: - To nie był żaden sondaż. Na wrześniowym kongresie zaproponowałam, żeby do urny wrzucać propozycje osób, które moglibyśmy wziąć pod uwagę jako kandydatów na prezydenta. I dodaje: - Tam znalazły się różne nazwiska: Frasyniuka, Olechowskiego, Nałęcza, Borowskiego, jak również TurboDymoMana. Według Kuźniak w partii nie ma podziału na zwolenników Olechowskiego i Nałęcza. Podkreśla, że za kandydaturą tego ostatniego opowiedział się już zarząd. Teraz czas na decyzję rady krajowej.
Kamila Wronowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu