Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

In vitro musi poczekać

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Do tej pory to władze Platformy Obywatelskiej chciały odwlec zajęcie się przez Sejm sprawą in vitro na okres po wyborach prezydenckich. Teraz dołączyło do nich także kierownictwo PiS.

Kilkanaście tygodni temu w kuluarach jednego z posiedzeń klubu Prawa i Sprawiedliwości jeden z bardziej radykalnych posłów zwraca się do parlamentarzysty otwarcie popierającego liberalne rozwiązania w sprawie in vitro. - Jesteście przedstawicielami cywilizacji śmierci, a wasze zachowanie jest niegodne - mówi.

- Ja nie spotkałam się z żadnymi przejawami takiej niechęci. Od początku mówię, co w tej sprawie myślę, i nikt mi w partii nie zwracał na to żadnej uwagi - twierdzi główna zwolenniczka in vitro w PiS Joanna Kluzik-Rostkowska. Jednak zdaniem naszych rozmówców mających podobne poglądy jej wolno więcej, bo jest jednym z "aniołków Kaczyńskiego".

W tej chwili w Sejmie są cztery projekty ustawy o in vitro: jeden zakazujący stosowania tej metody autorstwa posła Bolesława Piechy z PiS, dwa projekty posłów PO, Jarosława Gowina i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Jest także najbardziej liberalny, dotyczący także refundowania in vitro z budżetu państwa projekt posłów lewicy.

- Wiemy, że w naszej partii jest grupa osób, która będzie popierać nie tylko projekt Jarosława Gowina, ale nawet liberalną wersję posłanki Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, a to nasz elektorat mógłby przyjąć bardzo negatywnie - mówi nam współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.

Adam Hofman także deklaruje, że jest zwolennikiem in vitro. Ale zastrzega, że ma wątpliwości co do możliwości zamrażania zarodków. I dlatego będzie popierał ustawę Gowina, która tego zakazuje.

Projekt Gowina poprze pewnie kilkunastu posłów. Bardziej liberalny autorstwa Kidawy-Błońskiej prawdopodobnie trzy osoby. - Najważniejsze, by jakaś ustawa w końcu powstała - podkreśla Mariusz Kamiński.

Teoretycznie w PiS w sprawie in vitro każdy będzie mógł głosować, jak zechce, w zgodzie ze swoim sumieniem. W praktyce osoby deklarujące się jako zwolennicy zapłodnienia pozaustrojowego w partii lekkiego życia wcale nie mają.

Jeden ze zwolenników całkowitego zakazu stosowania tej metody, poseł Artur Górski, zapytany o grupę popierającą in vitro mówi: - Nie wyobrażam sobie, by te osoby wzięły udział w tym głosowaniu. Oni po prostu wyjdą z sali albo wstrzymają się od głosu.

Kierownictwo PiS boi się, że wewnętrzna dyskusja o in vitro może tylko zaszkodzić. Dlatego do zajęcia się projektami wcale mu się nie śpieszy.

- To wbrew pozorom dobrze - mówi Kluzik-Rostkowska. Tłumaczy, że wolałaby, żeby tak poważnymi sprawami Sejm nie zajmował się w czasie gorączki wyborczej.

marcin.graczyk@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.