Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Gowin: liczy się etos, nie zarobki

Ten tekst przeczytasz w 13 minut

Kryzys nie ominie wymiaru sprawiedliwości. Na wzrost wynagrodzeń w najbliższym czasie sędziowie nie mają co liczyć. Jednocześnie minister nie zamierza rezygnować z wysokich wymagań w stosunku do sędziów i prokuratorów. - Z powodu braku specjalistycznej wiedzy wymiar sprawiedliwości jest często bezradny - mówi Jarosław Gowin

Tak. Od stycznia ma ruszyć system nagrań rozpraw. Środowisko sędziowskie nadal zgłasza do niego szereg uwag i zastrzeżeń, z których przynajmniej część wydaje mi się zasadna. I do ostatniej chwili trwać będą prace uwzględniające te uwagi.

Generalnie widzę potrzebę zmian zarówno legislacyjnych, jak i natury technologiczno-informatycznej, jeżeli chodzi o sądy apelacyjne. To właśnie ze strony tych sądów płynęło najwięcej wątpliwości. I wizytacje, m.in. w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie, pokazują, że wiele tych zastrzeżeń wydaje się zasadnych. System informatyczny, a także jakość sprzętu wciąż pozostawiają sporo do życzenia. I nie mogę w tej chwili zagwarantować, że ten system nagrań będzie od początku działał w sposób całkowicie efektywny. Natomiast mogę zagwarantować, że cały proces wdrażania e-protokołów poddany jest systematycznemu audytowi, a wnioski wyciągane są na bieżąco.

System nagrań zapewni jeżeli nie skrócenie czasu rozpraw od razu, to znaczną poprawę, jeżeli chodzi o ich transparentność. I w tym sensie jest formą społecznej kontroli nad sądownictwem. Sądy są niezależne, sędziowie są niezawiśli, ale to nie oznacza, że nie podlegają żadnej kontroli. Oni podlegają kontroli ze strony narodu.

Objąwszy stanowisko ministra sprawiedliwości, podjąłem decyzję o pilnym uruchomieniu prac nad kolejnymi rozwiązaniami informatyzującymi sądownictwo. Mam tu na myśli stworzenie elektronicznego rejestru rachunków i polis, elektronicznej licytacji komorniczej (co zwiększy skuteczność egzekucji sądowych), elektroniczne doręczenie pism sądowych i elektroniczny akt notarialny, co zwiększy bezpieczeństwo obrotu nieruchomościami.

W tej chwili pracujemy nad założeniami do ustawy. W przypadku projektów informatycznych należy pamiętać, że one zawsze są bardzo skomplikowane i nie ma co liczyć na błyskawiczne efekty.

Jest kwestią dyskusyjną, czy stan spoczynku w przypadku prokuratorów ma umocowanie w konstytucji, czy nie. Interpretacje konstytucjonalistów są pod tym względem ambiwalentne. Generalnie jestem zwolennikiem utrzymania tego przywileju dla prokuratorów z wyłączeniem jednak rozmaitych patologii i nadużyć, do których dochodziło.

Ustawowo sądy mają na to czas do 2013 r. W związku z tym nie chcę narzucać żadnych rozwiązań. Natomiast rzeczywiście będę do tego zachęcać poprzez pokazywanie dobrych praktyk. Myślę, że rozwieją one wątpliwości środowiska sędziowskiego, że ten system doprowadzi do dwuwładzy w sądach. Przyszedłem do resortu ze środowiska akademickiego i tam jest ten sam problem. Kadrze profesorskiej bardzo trudno jest pogodzić się z tym, że rektor, wybitny uczony, będzie musiał podzielić się władzą z kanclerzem, który jest specjalistą od finansów i zarządzania. No, ale pewne reguły zarządzania są uniwersalne i powinny obowiązywać we wszystkich instytucjach. Tak jak nie jest powiedziane, że wybitny polonista, który dobrze pełni obowiązki rektora, musi znać się na zarządzaniu instytucją liczącą kilkanaście tysięcy pracowników, tak samo wybitny sędzia, który zostaje prezesem sądu, nie musi się znać, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że najczęściej nie zna się na finansach. A przecież sądy to także organizacje, które muszą funkcjonować sprawnie od strony organizacyjno-finansowej. Dlatego uważam wprowadzenie menedżerskiego systemu zarządzania za rozwiązanie w pełni zasadne. Zresztą funkcjonuje ono w innych krajach europejskich i nie jest żadnym polskim eksperymentem.

W tej kwestii wykraczamy poza dotychczasowe kompetencje ministra sprawiedliwości. Ja zostałem upoważniony przez premiera do działania na dwóch nowych obszarach: przede wszystkim do radykalnego ograniczenia liczby zawodów regulowanych oraz rozszerzenia dostępu do tych zawodów, w których regulacje są niezbędne. Drugie zadanie dzielę właściwie ze wszystkimi innymi ministrami, a ma ono na celu deregulację polskiego prawa, bo gospodarka ugina się dziś pod ciężarem przerośniętego, niespójnego, a w konsekwencji też często arbitralnie egzekwowanego prawa. I w tym zakresie pewne rozwiązania zostały już wprowadzone przez Radę Ministrów. Jest nowy regulamin prac rządu, uwzględniający tzw. test regulacyjny, który tworzy ścisłe sito selekcji, chroniące przed przyjmowaniem nadmiaru projektów ustaw. Ten test regulacyjny będziemy chcieli w Ministerstwie Sprawiedliwości uzupełnić o rzecz bardzo ważną, a mianowicie o opracowanie metodologii badania kosztów regulacji.

Oczywiście i to od bardzo dawna. Ale w moim przekonaniu bez precyzyjnej metodologii liczenia ekonomicznych skutków zmian prawnych, ocena będzie zawsze będzie bardzo ułomna. Uruchomiliśmy już konkretne działania zmierzające do wypracowania metodologii liczenia takich skutków. Na razie będzie to system tworzony na potrzeby resortu sprawiedliwości, ale jeżeli to będzie działać, to będziemy chcieli się chcieli podzielić tą metodą z innymi ministerstwami. Widzę też zasadność - w perspektywie kilku lat - przekształcenia tego regulaminu w ustawę. Rządy się zmieniają, a pewne dobre praktyki, jeżeli chodzi o stanowienie prawa, powinny obowiązywać w sposób trwały.

W pierwszej połowie grudnia wysłaliśmy do wszystkich ministerstw prośbę o sporządzenie wykazu zawodów znajdujących się w gestii danego resortu, w przypadku których ministerstwo uważa utrzymanie regulacji za niezbędne. Następnie na podstawie tych odpowiedzi opracowaliśmy precyzyjną ankietę i we wtorek odbyła się konferencja, podczas której przedstawiciele wszystkich ministerstw skrzyżowali swoje argumenty.

Jeżeli chodzi o dostęp do zawodów regulowanych, to odpowiedź na to pytanie jest twierdząca. Premier przekazał mi specjalne uprawnienia, na mocy których mam koordynować te prace w ramach rządu. Natomiast jeśli chodzi o deregulację jako całość, premier bardzo słusznie zauważył, że jest to zadanie dla wszystkich resortów. Wyjaśniając jednak powody, dla których powołał mnie na to stanowisko, zwracał uwagę na mój pozytywny stosunek do postulatu deregulacji. Postaram się pana premiera nie zawieść.

Rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości jest zmianą bez precedensu, nie tylko jeśli chodzi o Polskę. Zapoznałem się z analizami relacji między prokuraturą a władzą wykonawczą w ponad 100 krajach. Nigdzie, w żadnym z nich nie ma rozwiązań tak daleko idących, jeśli chodzi o uniezależnienie prokuratury od państwa. Moim zdaniem należy więc zatrzymać się i ocenić skutki tej regulacji. Przekazanie prokuraturze niezależności budżetowej w mojej ocenie byłoby obecnie przedwczesne.

Ponieważ uważam, że potrzebna jest jakaś demokratyczna forma kontroli nad prokuraturą, a parlament jest emanacją opinii publicznej.

Moim zdaniem nie są to mechanizmy wystarczające. Państwo jest odpowiedzialne za bezpieczeństwo obywateli.

Nie. Ja tylko powiedziałem, że każda głęboka reforma niesie skutki, które powinny być analizowane bardzo uważnie. I trzeba dać sobie czas, aby móc zaobserwować te skutki. Krytycy rozdzielenia funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego przewidywali, że brak bezpośredniej kontroli resortu nad prokuraturą doprowadzi do zmniejszenia skuteczności prac prokuratury.

To trzeba zbadać. Na to potrzeba, w mojej ocenie, kilku lat. Dlatego też ewentualne dalsze uniezależnianie prokuratury będzie zadaniem na koniec obecnej kadencji.

Powołanie tej szkoły wzbudziło wiele kontrowersji w środowisku sędziowskim i prokuratorskim. Wielu doświadczonych sędziów uważa, że to nie jest pomysł szczęśliwy, i do tych argumentów należy się odnosić z powagą. W tej sprawie ścierają się przeciwstawne racje, ale decyzja o powołaniu szkoły zapadła i od niej nie ma odwrotu. Natomiast po zapoznaniu się z jej programem uważam, że powinny w nim zajść zmiany, powinna być rozwinięta nowa specjalizacja dotycząca choćby spraw na styku prawa karnego i prawa spółek handlowego. Jest to bardzo skomplikowana problematyka i trzeba ogromnej wiedzy i doświadczenia, by - z jednej strony - prokuratorzy nie ścigali Bogu ducha winnych przedsiębiorców, ale - z drugiej strony - by nie byli bezradni wobec wielkich kantów, z którymi mamy do czynienia.

Tak, rzeczywistość jest dziś tak potwornie złożona i tak szybko się zmieniająca, że bez wiedzy specjalistycznej sędziowie i prokuratorzy bywają bezradni wobec przestępstw gospodarczych.

Uważam, że w Polsce jest wielu ludzi, którzy przedkładają misję ponad zarobki, zostają posłami, ministrami albo sędziami. Jestem przekonany, że nie zabraknie w środowisku prawniczym ludzi kierujących się etosem, dla których pełnienie zaszczytnej funkcji sędziego będzie dostateczną motywacją, by ten zawód wykonywać.

@RY1@i02/2011/250/i02.2011.250.070000600.101.jpg@RY2@

Wojtek Grzędziński

Jarosław Gowin

Rozmawiały Barbara Kasprzycka i Małgorzata Kryszkiewicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.