Oby ważne tematy z kampanii przetrwały też po wyborach
Politycy w ciągu ostatnich tygodni mówili o szkołach, przedszkolach, czyli o tym, co dotyczy bezpośrednio życia wyborców. Ważne, by robili to nadal, gdy zdobędą sejmowe mandaty
Rodzina, zapaść demograficzna, bezrobocie młodych, śmieciowe umowy o pracę, los sześciolatków czy rodziców zmuszonych do większych opłat za przedszkola - na scenę tegorocznej kampanii wyborczej przebojem wdarły się tematy ważne, wręcz strategiczne. Wbrew temu, co mówi i pisze wielu publicystów, nie było więc tak źle. Mimo wątków niemieckich na koniec kadencji nie kłóciliśmy się o wujka z Wehrmachtu, o znikające z lodówki produkty, nie słyszeliśmy obietnic 2 mln mieszkań, radykalnej obniżki podatków. Nie to zawładnęło głowami wyborców. Tyle że od dwóch głównych graczy politycznych nie usłyszeliśmy strategicznej wizji zmian. Nie powiedzieli, w jakim kierunku ich zdaniem podążać ma państwo, jakie odważne reformy chcą przeprowadzić - czy ma być na przykład więcej wolności, czy więcej kolektywizmu.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.