Niech się przyznają, za co kupowali głosy
Wczoraj ujawniliśmy, że byli prezesi dwóch wałbrzyskich zakładów komunalnych mieli być zmuszani do wypłacania politykom PO pieniędzy z kasy publicznych przedsiębiorstw.
Zdaniem Sojuszu kilkaset tysięcy złotych, jakie w ten sposób wypłynęły z firm między innymi do kieszeni byłego prezydenta miasta Piotra Kruczkowskiego, posłużyć mogło do kupowania głosów w wyborach samorządowych. Właśnie w związku z podejrzeniami o korupcję pod koniec kwietnia sąd w Świdnicy wygasił mandat Kruczkowskiego i rozpisał nowe wybory. Do dzisiaj postawiono zarzuty kupowania głosów na rzecz PO 11 osobom.
Zdaniem Jerzego Wenderlicha z SLD "milczenie PO w tej sprawie jest zastanawiające". - Niech powiedzą: "Tak, nasi ludzie wcześniej kupowali głosy, bo w inny sposób nie potrafili sobie zaskarbić sympatii mieszkańców Wałbrzycha" albo zaprzeczą, że to nieprawda i odwołają się do jakiegoś trybu sądowego - apeluje.
Rzecznik klubu PO Paweł Olszewski stwierdził, że wyciągnięto już polityczne konsekwencje wobec wszystkich osób zamieszanych w aferę związaną z kupowaniem głosów. Natomiast sprawą pomówień związanych z wyprowadzaniem pieniędzy z wałbrzyskich spółek powinna zająć się prokuratura.
LUK, PAP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu