Nepotyzm jest, dymisji nie ma
Rząd toleruje nepotyzm i kumoterstwo w Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Mimo że kontrolerzy kancelarii premiera sami stwierdzili skandaliczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu agencji, jej prezes nadal pozostaje na stanowisku.
Od zakończenia kontroli w PAŻP minęły ponad dwa miesiące. Wykazała ona zatrudnianie rodzin i krewnych, w tym m.in. córki i żony prezesa. Inspektorzy z KPRM stwierdzili, że 40 proc. pracowników PAŻP nosi powtarzające się nazwiska, a prawie 200 osób jest ze sobą wprost powiązanych rodzinnie. A średnia pensja w agencji przekracza 15 tys. zł.
Co się stało przez te dwa miesiące? Odwołano ze stanowiska dwóch dyrektorów. - Nasze działania mają charakter zarówno personalny, jak i systemowy. Podjęto decyzje kadrowe, o których PAŻP poinformowała KPRM i Ministerstwo Infrastruktury. Pracujemy nad tym, by opisane w raporcie sytuacje nie mogły wystąpić w przyszłości - przekonuje rzecznik PAŻP Grzegorz Hlebowicz.
Taka sytuacja oburza jednak posłów sejmowej komisji infrastruktury. Wczoraj Wiesław Szczepański z SLD skierował sprawę do prokuratury. - Tam wyprowadzano pieniądze. Następnego dnia po takich wynikach całe kierownictwo PAŻP powinno zostać z hukiem zwolnione - mówi "DGP". Na reakcję premiera i ministra infrastruktury czeka też Janusz Piechociński z PSL. - To nie jest normalne, że w ciągu pół roku facet, który tam pracuje na etat, zarabia dodatkowo na umowę-zlecenie 170 tys. zł - mówi.
Resort infrastruktury zapewnia, że bacznie przygląda się agencji. - Monitorujemy wykonanie zaleceń pokontrolnych KPRM przez szefa agencji - mówi rzecznik MI Mikołaj Karpiński. Od członka kierownictwa resortu usłyszeliśmy jednak, że dymisji na razie nie będzie.
Rząd inaczej zareagował w przypadku GUS. Premier odwołał prezesa urzędu w ciągu trzech tygodni od odpowiedzi na pismo pokontrolne, które wykazywało nieprawidłowości. - GUS to był pryszcz przy tym, co dzieje się w PAŻP - uważa Szczepański. SLD swoje pretensje kieruje pod adresem pełnomocnika rządu ds. korupcji Julii Pitery. - Jak odwołujemy, to opozycja się oburza, że z przyczyn politycznych. Jak się reaguje w inny sposób, to też ma pretensje - odpiera Pitera.
Jak wynika z naszych informacji, 30 marca KPRM przekazała sprawę prokuratorowi generalnemu. Ale PAŻP niewiele sobie z tego robi. - Już następnego dnia po kontroli zatrudniono na stałą umowę teściową, która wcześniej pracowała na zlecenie - mówi osoba znająca sprawę.
Prezes PAŻP ani myśli o dymisji.
Anna Gielewska
współpr. Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu