Atomowa koalicja: PO, PiS i PJN. Lewica i ludowcy za referendum
GŁÓWNE SIŁY POLITYCZNE chcą prywatyzacji sektora energetycznego. W rękach państwa pozostaną tylko sieci przesyłowe
Zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego stało się jednym z głównych zadań współczesnego państwa, dlatego kwestia ta stała się jednym z głównych punktów w programach partii politycznych. Sposób zabezpieczenia źródeł energii świadczy o wizji rozwoju kraju. Dlatego właśnie ten temat prezentujemy w czwartej części cyklu opisującego programy głównych polskich formacji politycznych.
Najwięcej kontrowersji budzi dziś energia atomowa. Gdy kraje starej Unii wycofują się z programów jądrowych, Polska idzie w przeciwnym kierunku. PO, PiS i PJN uważają, że wybudowanie w Polsce siłowni jądrowej zapewni nam bezpieczeństwo energetyczne oraz pozwoli spełnić unijne normy emisji CO2. Stanowisko w tej sprawie zmienia natomiast entuzjastycznie do niedawna nastawione PSL.
- Po wydarzeniach w Japonii konieczne jest ponownie przeanalizowanie korzyści i zagrożeń - tłumaczy wicepremier Waldemar Pawlak.
Nie wyklucza on przeprowadzenia w tej sprawie referendum. W ten sposób PSL zbliżyło się w tej kwestii do lewicy, która od dawna postuluje, by w sprawie atomu wypowiedzieli się wszyscy obywatele.
Zaskakująca zgodność wśród głównych sił politycznych panuje w sprawie prywatyzacji sektora energetycznego. Wszystkie formacje poza PJN są zwolennikami prywatyzacji spółek tej branży. Chcą tylko, by w rękach państwa pozostały sieci przesyłowe, przez co ma być zapewniona konkurencja między dostawcami energii.
PiS zastrzega jednak, że przed prywatyzacją powinny zostać zapewnione warunki konkurencji. - Jesteśmy za prawdziwą prywatyzacją, a nie sprzedawaniem rynku monopolistom będącym spółkami zależnymi od rządów innych niż polski - tłumaczy Dawid Jackiewicz z PiS.
Główne siły polityczne z dystansem odnoszą się natomiast do gazu łupkowego. Choć wstępne szacunki mówią, że Polska posiada największe jego złoża w Europie, które zaspokajają nasze potrzeby na to paliwo na 300 lat, to politycy nie wiążą z nim na razie dużych nadziei. Deklaracje w tej sprawie odsuwają do chwili potwierdzenia istnienia tych złóż. Jedynie PSL i PiS dostrzegają konieczność względnie szybkiego wprowadzenia przepisów, które zabezpieczą odpowiedni poziom dochodów polskiemu budżetowi.
SLD - niezależnie od gazu łupkowego i uruchomienia terminalu LNG w Świnoujściu - uważa poza tym, że w Polsce powinny powstać energetyczne bloki gazowe, które umożliwią lepsze sterowanie systemem energetycznym.
Co ciekawe, w rządzącej koalicji nie ma zgodności co do wynegocjowanej niedawno umowy gazowej z Rosją. Broni jej Platforma, a renegocjować chciałoby ją PSL (choć to właśnie politycy z tego ugrupowania najbardziej odpowiadali za negocjacje). Dodatkowym smaczkiem jest to, że ludowcy uważają, iż negocjacje powinny dotyczyć szczególnie przywrócenia upustu 10 proc. ceny, którą ustalił rząd PiS w 2006 r.
Prawie wszystkie ugrupowania zamierzają też inwestować w rozwój odnawialnych źródeł energii (OZE). - Inwestowanie w te źródła musi uwzględniać nasze zasoby energetyczne i będzie regulowane oddzielną ustawą o OZE wydzieloną z prawa energetycznego - zapowiada Andrzej Czerwiński z PO.
Innego zdania jest tylko PiS, które uznaje OZE za zło konieczne, które narzuca nam Unia.
@RY1@i02/2011/087/i02.2011.087.000.004a.001.jpg@RY2@
Bezpieczeństwo energetyczne państwa
Mariusz Staniszewski
mariusz.staniszewski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu