Słabe zdrowie prokuratorów
ŚLEDCZY IDĄ na zwolnienie lekarskie średnio dwa razy częściej niż inni pracownicy. W tym czasie dostają 100, a nie 80 proc. pensji. Resort sprawiedliwości zamierza to ukrócić
Najświeższym przykładem nadużywania przez prokuratorów przywileju pełnopłatnego zwolnienia jest historia byłego szefa kadr prokuratora Leszka Pruskiego. Awans na to stanowisko zawdzięczał ministrowi Andrzejowi Czumie, który po ujawnieniu przez "DGP" zaangażowania w śledztwa przeciwko opozycji i alkoholowe incydenty musiał go zwolnić z tego stanowiska. Pruski pracuje jednak we wrocławskiej prokuraturze apelacyjnej.
- Od lipca ubiegłego roku przebywa na zwolnieniu lekarskim. Wyzdrowiał tylko na konkurs na stanowisko prokuratora Prokuratury Generalnej - usłyszeliśmy wczoraj od jednego z jej szefów. Jednak Andrzej Sermet jego nominacji nie podpisał i prokurator znów zachorował.
- Przywilej pełnopłatnego zwolnienia to rekompensata np. za brak nadgodzin, nienormowany czas pracy. Niestety, jest nadużywany w niektórych jednostkach - przyznaje rzecznik prokuratora generalnego Mateusz Martyniuk.
Podobnego zdania jest Edward Zalewski, były prokurator krajowy, a dziś szef rady prokuratorów: - Problem istnieje. Tylko że nie wiem, czy obniżenie świadczenia do 80 procent go zlikwiduje - mówi.
Takiej wątpliwości nie mają specjaliści: - To oczywiste, że wyższy poziom kompensacji pensji przekłada się na długotrwałość zwolnień - mówi Marek Rymsza z Instytutu Spraw Publicznych.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że pełnopłatne zwolnienia lekarskie dla prokuratorów (a także sędziów) chciano zlikwidować przy zmianach dotyczących mundurowych. Jednak pomysł nie spodobał się wtedy w Ministerstwie Sprawiedliwości. - Teraz zmienia się nastawienie i być może wkrótce zaproponujemy takie zmiany - usłyszeliśmy od jednego z urzędników.
Również wielu prokuratorów jest oburzonych działaniem swoich kolegów. - Nie ma żadnego uzasadnienia dla utrzymania preferencyjnych zasad dla prokuratorów. Różnica w wykorzystaniu zwolnień między prokuratorami a zwykłymi pracownikami każe podejrzewać, że ich nadużywają - komentuje Wiktor Wojciechowski z Forum Obywatelskiego Rozwoju.
Również sami prokuratorzy w rozmowie z "DGP" dziwią się tym liczbom. Zgodnie z ustawą już po 10 latach pracy przysługują im 32 dni urlopu, po 15 latach nawet 38. - Nigdy nie potrafię wybrać całego urlopu, nie wiem, po co jeszcze chorować - mówi nam prokurator z wydziału przestępczości zorganizowanej i korupcyjnej.
Inny z naszych rozmówców właśnie tu widzi problem: - Na urlop wykorzystuje się zwolnienie. Tym samym skrzętnie gromadzi się przez lata dni zaległego urlopu. Przy odejściu w stan spoczynku prokuratura musi zapłacić za zalegające dni - przyznaje.
@RY1@i02/2011/070/i02.2011.070.000.006a.001.jpg@RY2@
Jak chorują Polacy
Robert Zieliński
robert.zielinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu