Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Budżet ocalony kosztem emerytów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

RZĄD RATUJE FINANSE, tnąc składkę do OFE, i twierdzi, że emerytury będą wyższe. Pewną informacją jest to, że więcej wpłacimy do ZUS. Nie wiadomo, jak będzie wyglądać dziedziczenie, nie powstaną też bezpieczne fundusze

To największa reforma systemu emerytalnego od 11 lat. Tym razem nie interes emerytów, tylko doraźne potrzeby państwa są motorem zmian. I tak już bardzo skomplikowany system staje się jeszcze bardziej złożony, żeby z jednej strony ugasić pożar w finansach państwa, a z drugiej uspokoić przyszłych emerytów.

Rząd zapewnia, że wszyscy będą zadowoleni. Ale sam tak naprawdę nie jest dziś w stanie tego przewidzieć.

Przesuwając część naszych pieniędzy z prywatnych funduszy OFE do ZUS, rząd będzie mógł o 1,2 proc. PKB mniej pożyczać na wypłatę bieżących emerytur.

Minister Michał Boni zapewnia, że świadczenia będą wyższe o 2 - 3 proc. Ale nawet przy dobrej woli trudno jest dziś zweryfikować rządowe szacunki - bez informacji o wzroście gospodarczym, inflacji i notowaniach na giełdzie w perspektywie 30 - 40 lat. Wiemy na pewno, że nawet jeżeli dziś uda się poprawić bilans finansów publicznych, zobowiązania ZUS w przyszłości będą znacznie wyższe. I tylko cud gospodarczy może sprawić, że to, co dziś jest poważnym problemem, za 30 lat nie będzie kamieniem u szyi budżetu.

Obecnie do OFE trafia 7,3 proc. naszych zarobków, od kwietnia będzie to 2,3 proc. 5 proc. trafi na subkonto w ZUS. Od 2017 roku do OFE ma trafiać 3,5 proc., a do ZUS 3,8 proc.

Składka na ZUS-owskim koncie bis waloryzowana będzie o średni nominalny wzrost PKB z pięciu poprzedzających lat. Ale emeryt nie musi zyskać. - W latach 2000 - 2009 roczne tempo wyniosło 7,3 proc., a OFE dawały średnią stopę zwrotu na poziomie 9,55 proc. - zauważa Bernard Waszczyk, analityk Open Finance.

Dziedziczenie to kolejny gorący temat w debacie emerytalnej. Tu minister Boni zapewnia, że zebrany kapitał na subkoncie będzie dziedziczony - mechanizm ma być podobny jak w OFE, czyli obejmować współmałżonków, dzieci, a także osoby niespokrewnione pod warunkiem umieszczenia ich w testamencie. Tyle że nie w formie gotówki. Gdy ktoś umrze przed osiągnięciem wieku emerytalnego, oszczędności zostaną dopisane do konta małżonka i dziecka.

Zdaniem Boniego jest jeszcze szansa na wypłatę części pieniędzy w gotówce. Ale rząd czeka na opinię GUS, czy Eurostat nie zakwalifikuje nam ZUS-bis jako prywatnych inwestycji. Wtedy trafiające tam pieniądze wciąż powiększałyby dług publiczny i deficyt.

Rząd powołuje w projekcie nową instytucję indywidualnego konta zabezpieczenia emerytalnego (IKZE). W jej ramach będzie można oszczędzać w OFE, domach maklerskich, bankach, TFI i u ubezpieczycieli. Wpłaty będzie można odliczyć w PIT. W latach 2012 - 2014 nie więcej niż 2 proc. pensji, docelowo - 4 procent. A przy narastaniu oszczędności fiskus nie potrąci nam podatku Belki. Ulgi z racji oszczędzania w IKE będą utrzymane.

Oszczędzać w IKZE trzeba będzie przez minimum 5 lat, a pieniędzy nie wypłacimy do uzyskania wieku emerytalnego. Jeśli jednak wycofamy je wcześniej, będziemy musieli zwrócić wykorzystane ulgi.

Aleksandra Kurowska

aleksandra.kurowska@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.