Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Prezydent broni starszych osób

27 czerwca 2018

● Zwolnienia urzędników mianowanych zbada Trybunał Konstytucyjny

Urzędy nie będą zwalniać, zadowolone mogą być szczególnie starsze osoby

W urzędach trwa nabór, zatrudnienie nie będzie tam zamrożone do 2013 r.

Urzędnicy i dyrektorzy generalni nie kryją zadowolenia z decyzji prezydenta, który odesłał do Trybunału Konstytucyjnego (TK) ustawę przewidującą 10-proc. zwolnienia w administracji rządowej. Obawiali się m.in. sposobu przygotowania kryteriów zwolnień i do końca zabiegali, aby ustawa nie została przyjęta. Szukali też sposobów, aby uniknąć redukcji, gromadząc dokumenty, które miały przekonać premiera do objęcia ich urzędu ochroną.

Skierowanie ustawy z 16 grudnia 2010 r. o racjonalizacji zatrudnienia w państwowych jednostkach budżetowych i niektórych innych jednostkach sektora finansów publicznych w latach 2011 - 2013 do TK oznacza, że zwolnień w urzędach na pewno nie będzie przez dwa najbliższe lata. I to mimo tego, że zapowiada je Paweł Graś, rzecznik rządu. Wczoraj w radiu ZET zapewniał, że niezależnie od tego, co powie w tej sprawie Trybunał Konstytucyjny, rząd użyje wszystkich metod, aby efekt tej ustawy osiągnąć, czyli przeprowadzić redukcję.

Jednak na orzeczenia Trybunału często czeka się latami. Na przykład w ubiegłym roku wydał orzeczenie po 4,5 roku od złożenia przez Radę Gminy Szostowice skargi dotyczącej zgodności przepisów Karty Nauczyciela z konstytucją.

- Średni czas oczekiwania na rozstrzygnięcie wynosi rok i 5 miesięcy - mówi prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista.

Tłumaczy, że TK nie wiąże w tym przypadku żaden termin, a prezydent nie może wymuszać na sędziach wcześniejszego rozpatrzenia wniosku. Można się więc spodziewać, że TK orzeknie w sprawie zwolnień w urzędach jesienią 2012 roku. Do tego czasu mają więc one spokój, bo trudno wyobrazić sobie, aby rząd przygotował kolejną ustawę do czasu orzeczenia TK.

Ale to nie koniec. Nawet gdyby TK uznał, że ustawa jest zgodna z konstytucją, to zawarte w niej przepisy będą nieaktualne. Określają one ścisły harmonogram przebiegu redukcji. Rząd, jeśli nadal by się przy nich upierał, musiałby nowelizować ustawę, co też zabrałoby co najmniej klika miesięcy. Także w przypadku gdyby TK uznał ją za niekonstytucyjną, jej przepisy muszą zostać zmienione. Także wtedy rząd będzie potrzebował co najmniej pół roku na doprowadzenie do ponownego jej uchwalenia.

Dlatego kolejna próba zmniejszenia zatrudnienia w urzędach może się rozpocząć najwcześniej za dwa lata.

Dyrektorzy generalni, którzy dzisiaj mieli się spotkać w kancelarii premiera z Michałem Bonim, autorem ustawy, aby omawiać kryteria zwolnień, mają nadzieję, że rząd nie będzie wracać do zwolnień.

- Wszystko na to wskazuje, że ta ustawa może w ogóle nie wejść w życie, bo w tym roku będą wybory i nowy rząd może nie chcieć takich redukcji - mówi Jacek Olbrycht, dyrektor generalny Ministerstwa Obrony Narodowej.

Wskazuje, że dzięki tej decyzji dyrektorzy generalni nie będą ponosić odpowiedzialności za przygotowanie kryteriów zwolnień i wciąż samodzielnie będą decydować o stanie zatrudnienia. Najbardziej obawiali się właśnie tego, na jakiej podstawie zwalniać. Podobne wątpliwości ma prezydent. We wniosku do TK zwrócił się o zbadanie zgodności art. 7 ustawy, który wskazuje, że zmniejszanie zatrudnienia może nastąpić przez rozwiązanie z pracownikiem stosunku pracy w tym szczególnie z tymi, którzy posiadają prawo do emerytury lub renty.

Wątpliwości prezydenta były uzasadnione. Jak sprawdziliśmy, urzędy zamierzały zwalniać nie źle pracujących urzędników, ale przede wszystkim osoby starsze. Właśnie po to, aby uniknąć odpowiedzialności za przygotowanie kryteriów zwolnień.

- Zwolnienie starszych pracowników powinno wystarczyć, aby zrealizować 10-proc. redukcję - zapewniała nas przed decyzją prezydenta Alina Budziszewska-Makulska, zastępca dyrektora departamentu prawnego w Ministerstwie Zdrowia.

Podobnie miało być w urzędach wojewódzkich - lubelskim czy śląskim.

- Najpierw mieliśmy zwalniać emerytów i osoby, które często korzystały ze zwolnień lekarskich - mówi Łukasz Falgier, dyrektor generalny Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego.

Prawnicy prezydenccy mieli też zastrzeżenia do możliwości zwalniania urzędników mianowanych służby cywilnej. Ich wyłączenia jeszcze na etapie uzgodnień projektu domagał się m.in. szef służby cywilnej, a sejmowi legislatorzy wskazywali, że objęcie ich redukcją może być niekonstytucyjne.

Stefan Płażek, adwokat, adiunkt z Uniwersytetu Jagiellońskiego, tłumaczy, że objęcie redukcją urzędników mianowanych może zostać uznane przez sędziów TK za niekonstytucyjne, bo stabilność ich zatrudnienia podlega ochronie. Urzędników mianowanych jest zaledwie 6 tys. Nie można ich zwalniać jak pozostałych pracowników. Może to nastąpić w razie dwukrotnej, następującej po sobie negatywnej oceny, utraty nieposzlakowanej opinii, likwidacji urzędu, jeżeli nie jest możliwe przeniesienie.

Trzecim zastrzeżeniem prezydenta jest możliwość decydowania przez premiera w rozporządzeniu, który urząd nie będzie podlegał redukcji. Zdaniem prezydenckich prawników powinna o tym jednoznacznie przesądzać ustawa, a nie rozporządzenie. Jak sprawdziliśmy, większość urzędów chciała wnioskować do premiera o wyłączenie z redukcji. Tak wnioski już przygotowywał ZUS, urzędy wojewódzkie i skarbowe.

@RY1@i02/2010/005/i02.2010.005.183.006a.001.jpg@RY2@

Zatrudnienie w administracji

Artur Radwan

artur.radwan@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.