Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Minister z Syndromem oblężonej twierdzy

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 139 minut

Gdy w listopadzie 2011 roku Donald Tusk powierzył tekę ministra sprawiedliwości Jarosławowi Gowinowi, prawnicy nie kryli zaskoczenia. Już pierwsze tygodnie urzędowania ministra nieprawnika przysporzyły mu wrogów, nie brakuje ich i teraz. Czy są tacy, którzy akceptują działania Jarosława Gowina?

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.805.jpg@RY2@

Waldemar Żurek, członek Krajowej Rady Sądownictwa

Niewątpliwie resort sprawiedliwości jest jednym z najtrudniejszych, ale jednocześnie najbardziej pożądanym przez polityków miejscem. Niestety przekleństwem każdego obejmującego funkcję ministra jest słowo "reforma". Nie ulega wątpliwości, iż zmieniające się stosunki społeczne wymuszają zmiany, ale wymiar sprawiedliwości musi być reformowany w warunkach rozważnej ewolucji z dalekosiężną wizją na kilka lat do przodu. Inaczej każda reforma legnie w gruzach. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin rozpoczął swoje urzdowanie całkiem nieźle. Nadzieje wszystkich środowisk budziła zwłaszcza jego silna pozycja polityczna, gwarantująca wsparcie dla pracy szefa resortu przez parlament czy samego premiera. Nie sposób ocenić wszystkich działań ministra, lecz warto ocenić te najważniejsze. Jarosław Gowin podtrzymał rozpoczętą przez poprzedników informatyzację resortu, a jako pierwszy nieprawnik szybko się uczył niewątpliwie trudnej materii, zaczął też rozmawiać ze środowiskiem. Co więcej, padały konkretne deklaracje. M.in. powstrzymanie legislacyjnej biegunki oraz rzeczywiste, a nie formalne konsultacje dotyczące projektów aktów prawnych. Aż serce się radowało, gdy Jarosław Gowin mówił, że nowelizacje będą kumulowane, przemyślane i dokonywane raz w roku. Projekty aktów prawnych miały być dostarczane na tyle wcześnie, by można było je opiniować w normalnym rozsądnym procesie. Niestety te obietnice nie zostały spełnione. Za pozytywne działania ministra należy uznać racjonalizację wymagań stawianych kandydatom na asystentów sędziów. Do sukcesów szefa resortu należy zaliczyć determinację i realne wzmocnienie sądów warszawskich dużą liczbą etatów sędziowskich i asystenckich. Nikogo nie trzeba przekonywać, że niedoinwestowana przez lata Warszawa była negatywnym przykładem w Polsce i psuła nam także wizerunek na świecie. Wydaje się, że widać światło w tunelu. Pytanie tylko, czy za nowymi etatami pójdzie w ślad odpowiednia powierzchnia biurowa czy zaplecze do normalnej pracy. Bez tego sukces może być połowiczny. Źle się stało, że Jarosław Gowin nie posłuchał środowiska i nie powstrzymał swoich zapędów likwidacji małych sądów do czasu rozstrzygnięcia przez Trybunał Konstytucyjny zagadnienia zgodności z konstytucją możliwości tworzenia i znoszenia sądów w drodze rozporządzenia. Kolejnym kontrowersyjnym zagadnieniem jest sprowadzenie do ministerstwa akt sądowych z gdańskiego sądu. Powoływanie się po fakcie na rozporządzenie, które było sprzeczne z ustawą o ustroju sądów powszechnych, jeszcze pogorszyło sytuację. Minister powinien bowiem świecić przykładem i szanować literę prawa. Duch prawa jest niewątpliwie ważny w jego stosowaniu, ale są granice wykładni, których przekraczać nie sposób. Reakcja szefa resortu na krytykę albo była zbyt nerwowa, albo stanowiła celowy polityczny zabieg pokazania się jako ostatni sprawiedliwy i prawy szeryf. Jedno czy drugie nie tworzyło dobrego klimatu do pracy. Podobnie jak słowa o sitwie prawników. Niestety to, że minister ma zajmować się deregulacją, skutkuje otwieraniem kolejnych frontów walki. Jarosław Gowin podkreśla to praktycznie w każdym wywiadzie, atakując różne środowiska i wszędzie widząc opór wrogów reform. Zaczęło się niewinnie od taksówkarzy. Pomijam już wszystkie inne kontrowersyjne projekty, w których minister wypowiada się jako lider konserwatywnego skrzydła rządzącej koalicji. To niewątpliwie utrudnia zarządzanie samym resortem. Niestety syndrom oblężonej twierdzy wywoływany często taką działalnością i czasem generowany chyba trochę na własne życzenie, nie sprzyja merytorycznej debacie ani koniecznym w takich sprawach kompromisom. W twierdzy można raczej odpierać ataki, a to kojarzy się z wojną, a nie profesjonalnym zarządzaniem. Podsumowując, warto jednak zachęcić ministra do refleksji i szukania kompromisów. Warto czasem dać się przekonać do kompromisu, by dojść do optymalnego celu.

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.806.jpg@RY2@

Edward Zalewski, przewodniczący Krajowej Rady Prokuratury

Niestety relacje Krajowej Rady Prokuratury z ministrem sprawiedliwości Jarosławem Gowinem nie są tak dobre, jakby można było sobie życzyć. Szef resortu, który jest także członkiem Krajowej Rady Prokuratury, zaszczycił swoją obecnością jej posiedzenia tylko dwa razy w ciągu minionego roku. Nie pozwoliło to na merytoryczną wymianę poglądów i precyzyjne przedstawienie stanowisk wobec aktualnej sytuacji w prokuraturze i zapatrywań na jej dalszą reformę. Jarosław Gowin nie skorzystał z okazji zapoznania się z problematyką prokuratury na forum organu, na którym wymiana poglądów bywa czasami wręcz fascynująca. Byłoby to szczególnie cenne dla ministra, który jest pierwszym ministrem sprawiedliwości niebędącym prawnikiem. Wydaje się, że poglądy ministra sprawiedliwości na prokuraturę kształtowane są poprzez doświadczenia człowieka i polityka czerpiącego swą wiedzę o funkcjonowaniu tej instytucji z mediów i przekazów najbliższych współpracowników, wśród których niestety nie ma prokuratorów. Fakt ten w mojej ocenie determinuje poglądy, które niewiele moją wspólnego z realiami pracy prokuratorów i faktycznymi problemami występującymi w prokuraturze. Zaowocowało to szeregiem działań nie do końca zrozumiałych, a już na pewno niesłużących dobrze tak potrzebnej reformie prokuratury. Na zdecydowanie negatywną ocenę zasługują działania Ministerstwa Sprawiedliwości, których zwieńczeniem jest projekt ustawy - Prawo o prokuraturze. Projekt stanowiący konglomerat przepisów cofających prokuraturę do roku 1985 i likwidujących reformę z 2009 roku pozostaje w wyraźnej sprzeczności z przygotowaną zmianą modelu postępowania sądowego. Minister sprawiedliwości może mieć przekonanie, iż polityczny nadzór nad prokuraturą dobrze będzie służył państwu i obywatelom, lecz nie może przeprowadzać takiej zmiany pod hasłem pogłębiania niezależności prokuratorów. Zamiast zorganizować rzetelną debatę nad przyszłością tej instytucji i wyborem modelu jej funkcjonowania, proponuje projekt pozornie nowej ustawy, której uchwalenie tylko pogorszy kondycję polskiej prokuratury. Kilka całkowicie chybionych propozycji tego projektu swój rodowód ma chyba właśnie w całkowitej nieznajomości realiów prokuratury i braku chęci współpracy nie tylko z Krajową Radą Prokuratury, lecz także z prokuratorem generalnym, czy też ogólnie ujmując, ze środowiskiem prokuratorskim. Wydaje się, że nadmierne zaufanie do współpracowników w kwestii ich znajomości pracy prokuratury zaowocowało takimi pomysłami, jak wprowadzenie właściwości rzeczowej w prokuraturze czy też nałożenie na prawie wszystkich prokuratorów obowiązku prowadzenia śledztw. Argumenty wskazujące na znaczne obciążenie pracą wizytatorów (oceny okresowe prokuratorów) i fizyczną niemożność wykonywania przez nich czynności śledczych, konieczność doskonalenia nadzoru służbowego i związane z tym zwiększenie obciążenia pracą prokuratorów sprawujących taki nadzór, niemożliwość ustalenia wagi postępowania karnego tylko na podstawie kwalifikacji prawnej czynu, a tym samym błędne przekonanie o równomiernym obciążeniu pracą prokuratorów poprzez wprowadzenia podziału rzeczowego, są całkowicie ignorowane przez ministra sprawiedliwości. Zupełnie chybiona jest argumentacja szefa resortu w kwestii likwidacji KRP. Podnoszenie tezy o rzekomej dwuwładzy w prokuraturze i publiczne posługiwanie się całkowicie nieprawdziwym twierdzeniem o posiadaniu przez KRP własnego budżetu, przez co jest ona kosztowna w utrzymaniu, każe zadać pytanie, czy jest to świadome wprowadzanie w błąd opinii publicznej, czy też minister sprawiedliwości został błędnie poinformowany przez swoich współpracowników. Niezrozumiała jest uporczywa chęć likwidacji KRP nawet wbrew stanowisku Rady Ministrów, bo przecież w zaleceniach rządu do nowej ustawy - Prawo o prokuraturze z 11 września 2012 r. nie ma mowy o likwidacji rady, a jest nakaz konsultacji projektu nowej ustawy właśnie z Krajową Radą Prokuratury oraz Krajową Radą Sądownictwa. Wydaje się uzasadnione twierdzenie, że minister Gowin zamiast nawiązać autentyczny dialog ze środowiskiem prawniczym i stać się prawdziwym animatorem wielkiej dyskusji nie tylko o przyszłości prokuratury, lecz także o przyszłym modelu procesu karnego w naszym kraju, wolał przybrać rolę zdecydowanego szeryfa zaprowadzającego porządek w saloonie. Stąd obraźliwe i nieprawdziwe, ale jakże podobające się szerokiej publiczności słowa o sitwie, z którą należy zrobić porządek. Zamiast tracić czas i energię na opracowanie pozornie nowego prawa o prokuraturze, Ministerstwo Sprawiedliwości powinno się skupić na opracowaniu rozporządzenia o okresowych ocenach pracy prokuratorów. Te oceny są najlepszą drogą do poprawy jakości pracy całej instytucji. Najważniejszym na tej drodze aktem prawnym będzie właśnie ministerialne rozporządzenie, bez którego całe przedsięwzięcie zwyczajnie się nie uda. Tak więc miniony rok należy określić mianem straconych okazji i niewłaściwych wyborów. Niemniej jednak KRP niezmiennie deklaruje chęć współpracy i pomocy w stworzeniu nowej ustawy o prokuraturze. Pozostaje żywić nadzieję, że minister Gowin, jak na prawdziwego polityka przystało, zapomni o własnych uprzedzeniach i nawiąże rzeczywistą współpracę ze środowiskiem prokuratorskim w dziele fundamentalnej reformy tak ważnej dla państwa i obywateli instytucji, jaką jest prokuratura.

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.807.jpg@RY2@

Maciej Bobrowicz, prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Ogromnie się cieszę, że minister dostrzegł i swoim autorytetem przeforsował potrzebę ostatecznego rozszerzenia kompetencji radców prawnych o obrony w sprawach karnych. Dziś projekt przybrał już formę dokumentu rządowego i czekamy na jego uchwalenie przez Sejm. Warty podkreślenia jest także fakt, że dzięki temu polski profesjonalny rynek usług prawnych niebawem wzbogaci się o tysiące doskonale przygotowanych radców służących pomocą prawną w sprawach karnych. I tu Jarosław Gowin dał się poznać jako silny i stanowczy orędownik rozsądnych i służących Polakom rozwiązań. Pamiętajmy, że robił to pod wyraźną presją niektórych środowisk prawniczych, które do dziś nie ustają w atakach na to rozwiązanie. To pokazuje, że niekiedy inne, żywe i nowoczesne spojrzenie na rynek usług prawnych i wymiar sprawiedliwości jest konieczne, by zaszły w nim potrzebne zmiany. Warto również odnotować starania resortu we wspieraniu mediacji jako alternatywy dla tradycyjnego procesu sądowego. Jest to idea, która winna zyskiwać sojuszników, gdyż jak żadna inna pozwala wychowywać społeczeństwo do akceptacji dialogu i consensusu - przeciwdziałając tym samym destrukcyjnym zachowaniom niszczącym nasze życie społeczne. Niestety, w rozwoju mediacji dostrzegam w ostatnich latach stagnację, jeśli nie silny regres. W mojej ocenie sytuacja jest dramatyczna i wymaga pilnych i radykalnych działań - tu liczę na szybkie działania ministra Gowina. Razem powinniśmy się starać, by polskie społeczeństwo nie karmiło się konfliktem, lecz powszechnie akceptowało koncyliację jako skuteczną metodę rozwiązywania sporów. I wreszcie sprawa deregulacji. Sama idea zmian nie jest obca samorządowi radcowskiemu. Przypomnę, że trzy lata temu KRRP przyjęła uchwałę o możliwości przyjęcia na naszą aplikację wszystkich chętnych bez egzaminów. Wtedy pomysł ten spotkał się z ogromną krytyką. Dziś ocena propozycji ministra nie jest łatwa. Rozumiemy potrzebę liberalizacji niektórych zbyt szczelnych profesji, warto jednak pamiętać, że zawody prawnicze od lat są zupełnie otwarte i tu nie ma tego typu problemu. Dyskusyjna pozostaje natomiast propozycja skrócenia okresu stażu potrzebnego do zdawania egzaminu radcowskiego dla osób bez ukończonej aplikacji.

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.808.jpg@RY2@

Andrzej Zwara adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej

Ten rok był dla ministra sprawiedliwości udany. Udało mu się daleko zajść w pracach nad jego sztandarowym projektem - deregulacją niektórych zawodów. Na pewno dużym sukcesem są zaawansowane prace nad nowelizacją kodeksu postępowania karnego. Jako prezes Naczelnej Rady Adwokackiej doceniam pracę nad reformą tego kodeksu. Popieram promowanie idei kontradyktoryjności w procesie karnym zawartej w tym projekcie. Model ten zakłada, że sędzia ocenia materiał dowodowy - nie bierze natomiast udziału w jego gromadzeniu. Ustawodawca powinien mieć jednak świadomość, że rola obrońcy urasta tu do rangi gwaranta wolności obywatelskich, bo to on musi dostarczyć sądowi właściwy materiał. Dlatego tak istotne jest, by oskarżony miał profesjonalnie przygotowanego reprezentanta.

W świetle zmian, które niesie nowy projekt k.p.k., niepokoi więc rozszerzenie katalogu obrońców poprzez przyznanie kompetencji obrończych radcom prawnym. Za odrzuceniem tego pomysłu przemawia nie tylko to, że radcowie musieliby wypracować dodatkową formę praktyk zawodowych w zakresie obron w procesach karnych. Głównym problemem jest możliwość podejmowania przez radców zatrudnienia na warunkach umowy o pracę, co może naruszyć gwarancję uczciwego i rzetelnego procesu. Bezstronność obrońcy może być wątpliwa np. w przypadku, gdy jest to osoba zatrudniona w organach państwowych. Niepokoją mnie kampania antywykształceniowa i pomysł skrócenia czasu pozaaplikacyjnej ścieżki dojścia do zawodu adwokata. Nie wpłynie to pozytywnie na jakość usług prawnych. Ustawa deregulacyjna w zakresie zmiany przepisów ustawy - Prawo o adwokaturze niewątpliwie promuje ograniczanie edukacji przyszłych adwokatów. Tymczasem dbając o najwyższy standard i zważając na konkurencyjny rynek usług (w tym rozwój kancelarii zagranicznych w Polsce), program studiów prawniczych powinien być sukcesywnie rozbudowywany, a nie obcinany. Ponadto w zakres egzaminu dla osób, które ze względu na posiadaną praktykę sędziowską lub prokuratorską zdecydowały się na ścieżkę pozaaplikacyjną, proponowałbym wprowadzić pytania z etyki zawodowej. Zauważalne są bowiem różnice w kodeksach etyki adwokackiej innych zawodów prawniczych.

Cieszę się, że minister Gowin wysłuchał postulatów NRA oraz apelu samych aplikantów o wycofanie się z pomysłu skrócenia aplikacji adwokackiej. Utrzymanie w mocy 3-letniego modelu kształcenia pozwala na solidne przygotowanie młodych ludzi do wykonywania obowiązków oraz gwarantuje, że strona będzie reprezentowana przed organami wymiaru sprawiedliwości przez osoby kompetentne.

Do spraw, których resortowi pod rządami ministra Gowina nie udało się jeszcze zrealizować, należy brak jasnych reguł reformy prokuratury. Tymczasem Polska potrzebuje ustawy, która usprawniłaby pracę prokuratury. Kolejnym niepokojącym problemem jest spór sędziów z ministrem m.in. o likwidację niektórych sądów rejonowych. NRA poparła w tym sporze sędziów. W uchwale z marca br. wyrażamy pogląd, że idea taniego państwa nie może realizować się w pomysłach drogich dla społeczeństwa. Państwo musi dbać o zapewnienie obywatelowi powszechnego i dogodnego dostępu do wymiaru sprawiedliwości. Likwidacja 79 sądów rejonowych niewątpliwie postawiła ten obowiązek pod znakiem zapytania. Minister powinien teraz zadbać o odbudowanie dobrych relacji ze środowiskiem sędziowskim.

Bez odpowiedzi pozostają też postulaty adwokatów dotyczące stawek adwokackich za pomoc prawną z urzędu. Stawki te pozostają bez zmian od 10 lat, a nawet są obniżane. Widzą to też sędziowie, którzy wielokrotnie publicznie podkreślali, że stawki adwokackie są nie do zaakceptowania i wymagają urealnienia. Dlatego NRA złożyła do Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie konstytucyjności przepisów zawartych w rozporządzeniu ministra sprawiedliwości z 3 lutego 2012, dotyczących określenia minimalnych stawek oraz ponoszenia przez Skarb Państwa kosztów nieopłaconej pomocy prawnej udzielonej z urzędu.

Adwokaci nadal czekają na regulację związaną z pomocą prawną dla ubogich na etapie przedsądowym. Przekonujemy, że zagwarantowanie obywatelom konsultacji adwokackich, zanim sprawa trafi na wokandę, byłoby dla państwa rozwiązaniem korzystniejszym zarówno pod względem ekonomicznym, jak i nakładu pracy sądów. Paradoksem jest również to, że adwokat udzielający bezpłatnie pomocy prawnej ubogim musi się z tego tytułu rozliczyć, odprowadzając VAT, a osoba, która z takiej pomocy korzysta, powinna zapłacić podatek dochodowy. Istnieją odstępstwa od tej reguły, co jednak nie zmienia faktu, że zasada ta znacznie utrudnia prowadzenie przez adwokatów działań pro bono. Minister obiecał pomoc w tym zakresie i na to czekamy.

NRA wielokrotnie zapewniała o chęci współpracy, wymiany wiedzy i doświadczeń w pracach legislacyjnych, co dziś podtrzymujemy. Liczę, że dalsze działania ministra sprawiedliwości przyniosą wiele dobrego wymiarowi sprawiedliwości, a przede wszystkim obywatelom.

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.109.jpg@RY2@

Małgorzata Bednarek, prezes Niezależnego Stowarzyszenia Prokuratorów "Ad Vocem"

Rządy ministra sprawiedliwości wśród prokuratorów budziły i budzą spore emocje, czasami nieadekwatne do rzeczywistych działań Jarosława Gowina. Wynika to ze sposobu prezentowania własnego stanowiska i czasem z niezrozumienia specyfiki pracy prokuratury i prokuratorów wyrażających się w zbyt mocnych, czasem emocjonalnych określeniach dalekich od prawniczej precyzji i od znajomości prawnych mechanizmów funkcjonowania tej instytucji. Jednakże najpoważniejszy błąd, jaki popełnił minister, to podjęcie reformy wymiaru sprawiedliwości i prokuratury bez jakichkolwiek badań nad przyczynami niedrożności obu tych instytucji i błędów w ich funkcjonowaniu, co z kolei zraża pozytywnie nastawionych do niego niektórych przedstawicieli środowiska tak prokuratorskiego, jak i sędziowskiego. A są to środowiska, którym leżą na sercu sprawne sądownictwo i sprawna oraz skuteczna prokuratura, która będzie daleka od funkcjonowania na zasadzie błędnie pojmowanego korporacjonizmu. Wszystkie jak do tej pory przedstawione projekty ustaw i rozporządzeń noszą piętno pośpiechu, niedokładności, a w przypadku likwidacji małych sądów piętno nieliczenia się z kosztami, jakie dotkną małe społeczności lokalne. Ekonomizm obecnie panujący w ideologii funkcjonowania różnych instytucji nie powinien być wartością samą w sobie w funkcjonowaniu organizmu państwowego, bo państwo oprócz zbierania podatków od obywateli powinno przejąć na siebie rolę nie tylko podmiotu wpływającego na rozwój wielkich aglomeracji (te sobie zawsze poradzą), ale przede wszystkim stymulatora rozwoju lokalnych społeczności. Jednym z takich stymulatorów jest istnienie na ich obszarze sądu czy też prokuratury. Przy czym na marginesie należy stwierdzić, że minister nie przedstawił wiarygodnych symulacji zysków i strat finansowych w zakresie likwidacji małych sądów.

Podjęta przez ministra próba reformy prokuratury oprócz piętna pośpiechu nosi także piętno braku szerszej wizji funkcjonowania tej instytucji. Przedstawiony projekt prawa o prokuraturze powiela błędne rozwiązania tak strukturalne, jak i organizacyjne ustawy z 1985 r. usytuowane w dawnym systemie politycznym, których geneza pochodzi od koncepcji przyjętych w stalinowskiej prokuraturze byłego ZSRS. Nadto projekt ten w żaden sposób nie przystaje do zmian, jakie zostały zaprojektowane w kodeksie postępowania karnego - co jeszcze bardziej wprowadzi chaos wewnątrzorganizacyjny w prokuraturze. Jest to pokłosie tego, że minister Gowin do jednego worka z napisem "przedstawiciele partykularnych interesów" wrzucił wszystkich prokuratorów, co powoduje, że nie otworzył się w pełni na merytoryczne argumenty tych osób z tego środowiska, którym na sercu leży tak dobro sądownictwa powszechnego, jak i prokuratury. Do pozytywów roku działalności ministra należy stworzenie swego rodzaju platformy dyskusyjnej pod hasłem: "Strategia dla wymiaru sprawiedliwości". Pozytywnie również można ocenić ministra za to, że podjął się - przynajmniej hasłowo - częściowej wprawdzie, ale zawsze, deregulacji niektórych zawodów.

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.110.jpg@RY2@

Rafał Fronczek, prezes Krajowej Rady Komorniczej

Komornicy pozytywnie oceniają działania podjęte przez Jarosława Gowina. Przede wszystkim za jego rządów dostrzeżona została rola egzekucji sądowej oraz jej wpływ na postrzeganie całego wymiaru sprawiedliwości. Przygotowano projekt obszernej zmiany kodeksu postępowania cywilnego, który uwzględnia wszystkie postulaty samorządu komorniczego, wyrażone m.in. podczas debaty przeprowadzonej pod patronatem Ministerstwa Sprawiedliwości, mające na celu przyśpieszenie i usprawnienie postępowania egzekucyjnego oraz odciążenie sądów. Widać dynamiczne działania w zakresie informatyzacji wymiaru sprawiedliwości i choć mamy świadomość, że niektórzy sceptycznie podchodzą do tych zmian, jesteśmy jako środowisko bardzo zainteresowani dalszą informatyzacją działalności komorników sądowych oraz postępowania egzekucyjnego i mamy wrażenie, że te potrzeby są rozumiane, choć trzeba przyznać, że bardzo zmartwiło nas zakończenie programu pilotażowego elektronicznego dostępu do ksiąg wieczystych. Wierzyciele i komornicy utracili bardzo ważne i skuteczne narzędzie, którego stosowanie miało istotny wpływ na skuteczność egzekucji. Liczymy, że przepisy, które będą regulowały taki dostęp, wejdą w życie tak szybko, jak to tylko możliwe. Resort uwzględnił obecną pozycję zawodu komornika i przygotował niezwykle istotne zmiany w ustawie o komornikach sądowych i egzekucji, które ujednolicają zasady egzaminu konkursowego na aplikację komorniczą oraz znoszą bariery między zawodem komornika a pozostałymi zawodami prawniczymi, co uznajemy za przełom. Mieliśmy też okazję wspólnie z przedstawicielami Ministerstwa Sprawiedliwości spotkać się z delegacją Banku Światowego i przedstawić nasz punkt widzenia na funkcjonowanie egzekucji sądowej, konieczne zmiany i współpracę z resortem, dokładając cegiełkę do oceny naszego kraju w raporcie Doing Business 2013, w którym awansowaliśmy w obszarze dochodzenia należności aż o 28 pozycji.

Reasumując, można stwierdzić, że samorząd komorniczy ma poczucie dobrej współpracy z Ministerstwem Sprawiedliwości i mamy nadzieję, że będzie się ona tak układała też w przyszłości.

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.111.jpg@RY2@

Jacek Skała, wiceprzewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP

Jarosław Gowin jako pierwszy w historii minister sprawiedliwości niebędący prawnikiem podjął się trudnego zadania. Jego skuteczna realizacja wymaga prowadzenia dialogu ze środowiskami prawniczymi, ale jednocześnie pewnej asertywności, jeżeli chodzi o sferę źle pojmowanych interesów korporacyjnych. Niewątpliwą zaletą obecnego ministra jest chęć jego prowadzenia i umiejętność wsłuchiwania się w argumenty. O ile poprzednicy Gowina unikali spotkań z największą prokuratorską organizacją - Związkiem Zawodowym Prokuratorów i Pracowników Prokuratury RP, o tyle minister takiego spotkania się nie przestraszył, przybywając z całym sztabem przygotowanych do niego merytorycznie prawników. Trudno oceniać ministra po czynach, bo na realizację przedstawionych przez niego koncepcji trzeba więcej czasu. Ponieważ zawierają one wady, należy wierzyć, iż w dalszych pracach możliwa będzie pewna modyfikacja proponowanych przepisów. Za niewątpliwie słuszną należy uznać koncepcję stworzenia nowej ustawy o prokuraturze. Powinna ona jednak powstać nie w trzy tygodnie, lecz po przeprowadzeniu szerokich konsultacji, wręcz badań studyjnych. Pracom takim musi też towarzyszyć rozsądny kalendarz polityczny, który nie jest układany w rytm wydarzeń towarzyszących funkcjonowaniu prokuratury (m.in. słynna konferencja w prokuraturze w Poznaniu czy sprawa Amber Gold). Przedstawiony do konsultacji projekt prawa o prokuraturze zawiera szereg rozwiązań szkodliwych, m.in. w sferze niezależności prokuratora prowadzącego śledztwo. Wśród złych pomysłów jest odejście od zakazu wydawania poleceń co do treści czynności procesowych, a także nowe ukształtowanie sądownictwa dyscyplinarnego poprzez jego umiejscowienie w prokuraturach apelacyjnych przy założeniu, że sędzią dyscyplinarnym może być tylko prokurator tego szczebla. Szkodliwa wydaje się też propozycja zniesienia Krajowej Rady Prokuratury i powołania w jej miejsce pseudosamorządowego ciała w Prokuraturze Generalnej. Będziemy przekonywać ministra do pozostawienia KRP, lecz naszym zdaniem należy zreformować wybór jej członków - powinien się odbywać w sposób demokratyczny, zgodnie z zasadą, iż głos każdego prokuratora jest równy bez względu na to, czy pracuje on w prokuraturze rejonowej, czy generalnej. Przechodząc do zalet projektu, trzeba podkreślić, iż minister jako jedyny spośród głównych graczy mających wpływ na reformę prokuratury zdaje sobie sprawę z tego, że bez poważnych zmian strukturalnych nie będzie ona w stanie sprawnie obsłużyć kontradyktoryjnego procesu karnego. Myli się ten, kto sądzi, że prokuratura w obecnym kształcie, w której prawie 40 procent prokuratorów nie prowadzi spraw, będzie w stanie sprostać nowemu ukształtowaniu procesu karnego. Tymczasem w toczącej się dyskusji ani prokurator generalny, ani Krajowa Rada Prokuratury nie próbują odpowiedzieć na to najistotniejsze obecnie pytanie. Być może nie zdają sobie sprawy z tego, że w obliczu kontradyktoryjnie ukształtowanej procedury karnej kurcząca się grupa prokuratorów prowadzących sprawy nie zapobiegnie całkowitemu paraliżowi śledztw. Ten sam minister w przedstawionym projekcie postuluje wprowadzenie zasady, iż każdy prokurator, podobnie jak jest to w sądach, prowadzi własny referat oskarżycielski. Proponuje także ścisłe określenie kategorii spraw prowadzonych w prokuraturach okręgowych. Są to kierunki dobre, lecz wymagające pewnych korekt. Choć budzą silny opór beneficjentów obecnej struktury, to nie ma on z całą pewnością źródła wśród tych prokuratorów, którzy zajmują się prowadzeniem spraw. Jako prokurator życzę ministrowi Gowinowi jeszcze więcej asertywności w konfrontacji z poglądami opartymi na założeniu, że obecna struktura prokuratury nie rozsypie się w konfrontacji z nowym procesem karnym. Trzeba ją przebudować, i to w sposób jeszcze bardziej zdecydowany.

@RY1@i02/2012/226/i02.2012.226.070000400.112.jpg@RY2@

Piotr Kwaka, prezes Stowarzyszenia Asystentów Sędziów

Asystenci sędziów nigdy nie liczyli na to, że minister Jarosław Gowin rozwiąże ich problemy. Nie spodziewaliśmy się jednak, że po roku jego pracy stwierdzimy, że lepiej już było, choć ministrowi wystarczyło czasu, by oprócz deregulacji i likwidacji sądów zająć się asystentami sędziów. Niestety podpisane przez niego rozporządzenie dotyczące uregulowania naszych wynagrodzeń jest fikcją prawną. Resort na wyrównanie uposażeń nie przekazał nawet złotówki, a litera prawa nie rozróżnia po względem wysokości poborów asystentów z sądów rejonowych, okręgowych i apelacyjnych. W istocie rozporządzenie zabetonowało różnice w tym zakresie na kolejne lata i w naszym przekonaniu akt ten stanowi przejaw bezprawia legislacyjnego. Liczymy więc, że Trybunał Konstytucyjny uzna go za niezgodny z konstytucją. Wyjątkowo negatywnie odebraliśmy także zapowiedź Jarosława Gowina o nowelizacji przepisów regulujących zasady wykonywania czynności przez asystentów sędziów. Przygotowany przez jego współpracowników projekt rozporządzenia zmierza do uczynienia z nas asystentów wydziałów. Przewiduje także, że mamy wykonywać dodatkowe obowiązki jako pracownicy sekretariatów. Propozycja została skrytykowana nie tylko przez nas, negatywnie oceniły ją również Krajowa Rada Sądownictwa i środowisko sędziowskie. Minister dał nam również odczuć, że konsultacje społeczne prowadzone przez resort są fikcją. Nie byliśmy odosobnieni w tym przekonaniu, wynikiem czego był apel wielu organizacji prawniczych do rzecznika praw obywatelskich. Nie oznacza to jednak, że w ministerialnej legislacji pojawiamy się jedynie w towarzystwie słowa "deregulacja". Szef resortu dostrzegł bowiem, jak ważną rolę odgrywają asystenci sędziów i oświadczył, że do 2015 roku planuje zwiększenie ich liczby do 2000. Realizacja tej zapowiedzi nie może jednak się odbywać, jako prosta realizacja koncepcji ministerialnych urzędników. Niestety ich dotychczasowe eksperymenty z asystentami doprowadziły do tego, że w całym kraju pozostaje nieobsadzonych ponad 190 stanowisk. Uważamy, że minister zanim zajmie się regulacjami dotyczącymi asystentów, powinien wcześniej odpowiedzieć na pytanie, jaką rolę mają oni odgrywać w sądownictwie. Tak więc mamy nadzieję, że w kolejnym latach swojego urzędowania szef resortu zechce wsłuchać się w głos praktyków i ograniczy panujący w resorcie kult statystyki.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.