Tanie państwo tanim państwem, ale posady dla kolegów ministra znaleźć trzeba
Plan był taki: odchudzone państwo, pozbawione biurokratycznych przerostów i nudzących się urzędników produkujących kilogramy dokumentów bez ładu i składu, będzie działać efektywnie i oszczędzać pieniądze z naszych podatków po to, aby wydawać je na cele, które rzeczywiście są ważne. Na przykład na ograniczanie biurokratycznych kajdan pętających przedsiębiorców, wprowadzenie niskich podatków będących motorem rozwoju gospodarki, stymulowanie wzrostu liczby miejsc pracy, edukację i efektywną ochronę zdrowia.
Tak, naprawdę był taki plan. Jeśli ktoś już zapomniał, działo się to w kampanii wyborczej w 2007 roku, kiedy Platforma Obywatelska przedstawiała się jako lek na całe zło i nadzieja na odzyskanie zaufania Polaków do nieprzeszkadzającego im państwa.
Idę jednak o zakład, że gdyby dzisiaj w tym miejscu oddać głos tysiącom Polaków, wielu napisałoby, że rząd ich oszukał, a na domiar złego kpi z wielu z nich niemal codziennie. W tym wydaniu DGP publikujemy tekst, który potwierdza, że zapowiedzi wyborcze mają się zupełnie nijak do rzeczywistości już po zwycięstwie. Szczególnie podwójnym. Jak bowiem inaczej ocenić, w kontekście zapowiedzi o tanim państwie, a także w atmosferze bombardowania nas wieszczeniem kryzysu, kolejny "fantastyczny" pomysł - tym razem Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
Musi ono najpewniej znaleźć trochę wygodnych posad dla kolegów ministra Sikorskiego, ponieważ chce wprowadzić swoich ludzi do... samorządów. Po to, by w imieniu marszałków województw utrzymywali międzynarodowe kontakty. Oczywiście będą to robić dla dobra lokalnej społeczności, a nie dlatego, że nudzą się w MSZ. Zwolnić minister Sikorski ich nie może, bo przecież kolegów nie wypada. No to trzeba im znaleźć jakąś bardzo ciekawą pracę. Może nawet kiedyś skorzystają na tym Suwałki, Jelenia Góra lub Szydłowiec, bo przyjedzie do nich hodowca jedwabników spod Stambułu lub producent dywanów z dalekiego Pekinu. Albo burmistrz Bukaresztu. A nawet jeśli nie przyjedzie, to przecież ktoś się przy tym mocno narobi. Tylko po co?
@RY1@i02/2012/180/i02.2012.180.00000020a.802.jpg@RY2@
Marcin Hadaj, szef sekretariatu redakcji
Marcin Hadaj
szef sekretariatu redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu