Parlament poskromi apetyt części świętych krów
Tylko cztery spośród kilkunastu instytucji i urzędów wprowadziły oszczędności i nie zwiększyły swoich budżetów
Coraz głębiej w kasie państwa rękę zanurza nawet rzecznik praw obywatelskich, który swoje przyszłoroczne wydatki oszacował na 42,8 mln zł - o 4,8 (13 proc.) więcej niż w roku 2012. Z kolei Sąd Najwyższy chce dostać 99 mln zł, czyli o prawie 10 mln zł więcej.
Poseł Krystyna Skowrońska, wiceprzewodnicząca sejmowej komisji finansów publicznych w rozmowie z DGP zapowiada, że komisja wnikliwie przejrzy plany wydatków świętych krów. Rząd nie ma na nie wpływu na etapie projektowania budżetu. Zmian może dokonać tylko parlament. I wiele wskazuje na to, że i tym razem to zrobi.
- Tak jak minister finansów jest cenzorem planów wydatkowych resortów, tak my będziemy pełnić tę rolę dla instytucji. Wiemy, jak można próbować "chomikować" wydatki, zdajemy sobie sprawę z tego, że niektórzy stosują taktykę "zaplanujemy więcej, to nawet jak nam obetną, to na tym skorzystamy". Komisja zadba o racjonalność - zapewnia Skowrońska.
Zresztą i tak święte krowy w tym roku mają mniejsze apetyty na wydawanie pieniędzy niż w latach ubiegłych. Mało kto odważył się zażądać radykalnego wzrostu wydatków, co w poprzednich latach było regułą. W ubiegłym roku skończyło się to dużą debatą w mediach i cięciem planów w czasie prac w Sejmie.
W tym roku kilka instytucji planuje nawet oszczędności. Wydatki nie wzrosną np. w Kancelarii Prezydenta. Z przedstawionego przez nią planu wynika, że wyniosą 179,4 mln zł, czyli o pół miliona mniej niż w tym roku. Oszczędności zaplanowała również Kancelaria Sejmu - w 2013 r. chce wydać 409,3 mln zł, tj. o blisko 3 mln zł mniej niż w tym. O ponad 4 mln zł mają również spaść wydatki Kancelarii Senatu. Czwartą, i jednocześnie ostatnią w całym gronie instytucją, która zaplanowała niższy budżet jest Najwyższa Izba Kontroli - tutaj obcięto 2,5 mln zł.
Ekonomiści zwracają uwagę, że aż połowa świętych krów chce wyższego wzrostu wydatków niż wynika to z reguły inflacja plus 1 pkt. proc. To limit, który rząd stosuje do elastycznej części wydatków. - Jeśli niektóre instytucje żądają więcej, niż wynikałoby to z reguły, to inne będą próbowały tego samego. W sumie w administracji może dochodzić do niepotrzebnych napięć, a rządowi w takich warunkach trudniej jest utrzymać działanie reguły fiskalnej - mówi Adam Czerniak, ekonomista Kredyt-Banku. Ekspert przestrzega jednak przed automatycznym cięciem. Jak mówi, wszystko zależy od tego, na co konkretnie mają trafić pieniądze. - Niektóre z tych instytucji reprezentują dziedziny, które muszą się rozwijać. Dotyczy to np. wymiaru sprawiedliwości. Są czasem takie grupy wydatków, na których finansowanie muszą się znaleźć środki - uważa Adam Czerniak.
@RY1@i02/2012/176/i02.2012.176.00000040d.101.jpg@RY2@
Największe wydatki instytucji poza budżetową kontrolą rządu
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu