Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Koszty kupię, czyli ministrze, przestań wierzyć w Excela

30 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Premier Donald Tusk zapowiedział, że rząd debatuje nad zmianą zasad opłacania składki na ubezpieczenia społeczne. Składka byłaby zależna od dochodu i ma się wahać się od 400 zł do 2400 zł. W arkuszu kalkulacyjnym ministra Rostowskiego przedsiębiorcy mający wysoki dochód mogliby płacić niemal 1750 zł więcej niż dzisiaj. Niestety, tylko w Excelu.

Śmiem twierdzić, że planowana regulacja jest dla przedsiębiorców neutralna. Poradzą sobie. Część przejdzie do szarej strefy, część wyprowadzi firmy za granicę, część nawet zastosuje się do wskazań arkusza kalkulacyjnego ministra Rostowskiego. Natomiast przytłaczająca większość zacznie płacić podatek ZUS według najniższej stawki 400 zł, a internet zapełni się ogłoszeniami "koszty kupię".

Skąd wiem, że przytłaczająca większość będzie płaciła według najniższej stawki? Stąd, że ponad 90 proc. samozatrudnionych tak właśnie płaciło przed wprowadzeniem przez premiera Leszka Millera proporcjonalnego podatku dochodowego od działalności gospodarczej. Tym razem będzie identycznie. Ciąg dalszy nietrudno sobie wyobrazić.

Ostry spadek wpływów do budżetu państwa. Minister Rostowski nakazuje sprawdzić formuły w Excelu, ale nic to nie daje. Kolejne regulacje, rozporządzenia, ustawy, kontrole, pomysły mające na celu uszczelnienie systemu. Polski system przestaje ogarniać ostatni doradca podatkowy. Kolejne podwyżki podatków, żeby ratować budżet - cel jak zwykle: opodatkowanie pracy. Nikomu nie opłaca się już pracować. Mamy wreszcie coś "drugiego", po wcześniejszych nieudanych próbach. Drugą Grecję.

Nie wiem, co jeszcze musi się wydarzyć, żeby politycy przestali wierzyć w Excela. Obniżenie CIT - wzrost wpływów do budżetu. Podatek proporcjonalny Leszka Millera - wzrost wpływów do budżetu mimo redukcji najwyższego opodatkowania z 45 proc. do 19 proc. Obniżenie akcyzy na alkohol - wzrost wpływów do budżetu.

Co się jeszcze musi wydarzyć? Jaki dowód jest potrzebny, żeby zrozumieli, że gospodarka to organizm, a nie mechanizm, w którym wystarczy przestawić parametr i zaczyna działać inaczej. Jeśli do organizmu wpuszcza się bakterię, to wytwarza on antyciała i się broni. W tym przypadku antyciałem będzie "koszty kupię".

Niezależnie od intencji, jest to działanie w istocie antypaństwowe - które kolejny obszar życia w Polsce spycha do świata równoległego oraz zagraża finansom państwa. Znowu setki tysięcy ludzi będzie musiało kombinować, kręcić, oszukiwać. Znowu naruszona zostaje zasada stabilności prawa, a w wyniku spadku wpływów, czeka nas seria takich naruszeń. Pętla coraz bardziej się zaciska.

Cezary Kaźmierczak

prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.