Boniego sztuka dla sztuki
Depapieryzacja - jak to nowocześnie brzmi. Tak nowocześnie, że resort Michała Boniego, w końcu zajmujący się także cyfryzacją (przynajmniej teoretycznie), będzie robił wszystko, aby z postulatu forsowanego przez przedsiębiorców stała się ona rzeczywistością. Czyli najogólniej mówiąc, by tam, gdzie można by było ograniczyć liczbę papierowych dokumentów, realnie ją zmniejszyć, a nie tylko o tym mówić. Publiczne deklaracje potwierdzające chęci resortu padły właśnie z ust jego przedstawicieli.
Ale zaraz, zaraz. Czy to jest ten sam resort, który słynie z obiecywania różnych rzeczy, a potem udowadniania, że realizacja obietnic jest procesem trudnym, skomplikowanym, wieloetapowym i wymagającym czasu, aby usprawiedliwić swoją nieudolność? Tak, tak, ten sam.
Przykłady? Cyfrowy obieg dokumentów między instytucjami publicznymi. Miał działać, ale nie działa. Projekt ustawy o otwartych zasobach publicznych i nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną - Boni najpierw go forsował, potem się wycofał. Projekt ustawy o poprawie warunków świadczenia usług jednostek samorządowych, w którym w ramach oszczędności pojawił się zapis o możliwości zastąpienia biblioteki szkolnej biblioteką gminną - ta sama śpiewka.
Wniosek: za co nie brałoby się to sztucznie wymyślone ministerstwo, jakoś nie wychodzi. Może niech do kolejnego projektu już się nie zabiera, bo finał łatwo przewidzieć. Najważniejsze, że parę osób wciąż ma robotę.
@RY1@i02/2013/209/i02.2013.209.000000200.802.jpg@RY2@
Marcin Hadaj szef sekretariatu redakcji
Marcin Hadaj
szef sekretariatu redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu