Referendum na granicy
Hanna Gronkiewicz-Waltz ledwo, ledwo, ale utrzymała się przy władzy. Zyskali mieszkańcy, bo dzięki kampanii kilka spraw udało się przyspieszyć
Wniosek o referendum był żółtą kartką dla prezydent stolicy, ale czerwonej nie było. Warszawiacy nie zjawili się tłumnie przy referendalnych urnach, więc Gronkiewicz-Waltz będzie mogła dokończyć kadencję. Będzie też mogła zawalczyć o kolejną. Opozycja okazała się zbyt słaba, by zachęcić warszawiaków do głosowania. A prezydent Warszawy na finiszu zmieniła zupełnie styl i zmobilizowana widmem porażki rozbroiła kilka potencjalnych min. Platforma szykowała warianty awaryjne, łącznie z ponownym wystawieniem jej do przedterminowych wyborów. Ta nieustępliwość wynika z tego, że pojedynek o Warszawę był doraźnym polem bitwy między Platformą a opozycją chcącą odsunąć ją od władzy.
Dla partii Donalda Tuska referendum jest nauczką. - Sama imponująca lista inwestycji to za mało, ważne jest poczucie mieszkańców, że ma się gospodarza. Pani prezydent pokazała to w ostatnich miesiącach, trochę tego brakowało wcześniej - mówi szef klubu parlamentarnego PO Rafał Grupiński.
Pocieszające jest, że stolica na całej akcji wygrała, co skrupulatnie punktował wczoraj inicjator referendum Piotr Guział. Wyborcza presja spowodowała, że w miarę sprawnie wprowadzone zostały opłaty za śmieci i przesądzone zostało, że na dokończenie Południowej Obwodnicy Warszawy znajdą się pieniądze.
@RY1@i02/2013/199/i02.2013.199.00000010c.804.jpg@RY2@
@RY1@i02/2013/199/i02.2013.199.00000010c.805.jpg@RY2@
Krystian Dobuszyński/Reporter
Grzegorz Osiecki
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu