Rząd gra z nami w bierki
Bierki to znana gra towarzyska. Zasady jej są bardzo proste. Chodzi o to, żeby zbierać pojedyncze patyczki z rozrzuconego stosu, ale jednocześnie nie wolno poruszyć pozostałych. Niby wszystko jest jasne, ale problem pojawia się jednak, kiedy się okazuje, że grającym jest rząd, a bierkami obowiązujący system ubezpieczeniowy. A jak się okazuje, właśnie z tym mamy do czynienia w Polsce.
Od wielu lat kolejne ekipy rządzące mówią o konieczności stworzenia jednolitego systemu zabezpieczenia społecznego. Na gadaniu niestety jednak zawsze się kończy. W zamian za to fundują nam, ubezpieczonym, pojedyncze zmiany, których celem jest raczej próba zachowania elektoratu wyborczego przy jednoczesnym ratowaniu finansów publicznych niż gruntowna i rzetelna reforma systemu.
Na pierwszy ogień poszedł wiek emerytalny. Docelowo osoby ubezpieczone w systemie powszechnym będą musiały pracować do czasu ukończenia 67. roku życia. Podniesienie wieku emerytalnego ma jednak na celu wydłużenie, w przypadku kobiet o 7 lat, okresu opłacania składek ubezpieczeniowych. Takie osoby będą także później przechodzić na emerytury. Jeśli nie dożyją tego dnia, to ich strata. Składki odprowadzone do I filaru w ZUS nie podlegają bowiem dziedziczeniu. Rząd przeprowadzając tę reformę emerytalną, przekonywał, że w ten sposób przyszłe świadczenia będą wyższe, a osoby aktywne zawodowo nie będą wykluczone społecznie.
Takie argumenty można byłoby uznać za prawdziwe, gdyby nie to, że rząd jednocześnie wprowadził pięcioletni okres przejściowy dla rolników. W ten sposób tylko ta grupa zawodowa może przechodzić na wcześniejsze emerytury do końca 2017 roku. Ktoś zapyta, dlaczego na specjalne względy zasłużyli właśnie oni. Długo nie trzeba się zastanawiać, bo odpowiedź jest bardzo prosta. Bez ludowców Platforma Obywatelska nie ma żadnych szans na rządzenie i przepchnięcie przez Sejm kolejnych swoich projektów. Aby rolnicy przypadkiem nie uznali, że wcześniejsze emerytury to za mało, i nie obrazili się na premiera, po raz kolejny przygotowany został projekt ustawy umożliwiający finansowanie z budżetu państwa składek zdrowotnych za rolników mających gospodarstwa rolne o powierzchni poniżej 6 hektarów przeliczeniowych.
Ale jak to w przyrodzie, tak i tutaj musi obowiązywać zasada równowagi i skoro jednym się zostawia lub nadaje specjalne przywileje, to innym trzeba coś zabrać. Najlepiej jeśli będzie to grupa zawodowa, która nie może strajkować. I tak padło na służby mundurowe, które nie wyszły na ulicę z manifestacjami, tylko oflagowały budynki. I dzięki temu bez specjalnych i większych problemów rząd zaostrzył zasady przechodzenia na emerytury żołnierzy zawodowych i funkcjonariuszy. W przyszłości oszczędności będą wymierne, zmniejszy się bowiem fluktuacja w tych resortach siłowych, a i mniej pieniędzy zostanie przeznaczonych na szkolenia. Wydłużono bowiem z 15 do 25 lat okres służby, wprowadzając jednocześnie warunek minimalnego wieku uprawniającego do przejścia na emeryturę (to jest 55 lat). Ale to nie koniec niespodzianek. Teraz w Sejmie trwają prace nad ograniczeniem do 80 proc. wysokości uposażenia wypłacanego chorym żołnierzom i funkcjonariuszom. Przy okazji wybuchła bomba, okazało się bowiem, że przez całe lata nikt, absolutnie nikt, nie kontrolował chorych policjantów.
Na tle tego, co się dzieje w grze w bierki z systemem ubezpieczeniowym, wielce zastanawiające jest to, że rząd z daleka omija pewną grupę zawodową. A mam na myśli górników. To właśnie oni korzystają ze specjalnego odrębnego systemu emerytalnego, który w całości jest finansowany ze składek pozostałych ubezpieczonych. Co więcej, wszelkie próby likwidacji emerytur górniczych tłumione są w zarodku. Ani bowiem górnicy, ani kopalnie nie są zainteresowanie odprowadzaniem wyższych składek proporcjonalnych do okresu pobierania emerytury. I tak się okazało, że wśród zwykłych elementów do gry w bierki są te bardziej uprzywilejowane. Tych rząd nie tyka, żeby przed nazwiskiem premiera nie pojawiło się określenie: były.
@RY1@i02/2013/153/i02.2013.153.21700020a.802.jpg@RY2@
Bożena Wiktorowska, dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Bożena Wiktorowska
dziennikarz Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu