Sejmowe biuro podróży. Prezes Ewa Kopacz
Polityka
Czas na kolejną kompromitację polskich polityków. Dzisiaj posłowie PO, SLD i Ruchu Palikota z marszałek Ewą Kopacz na czele rozpoczną wizytę w Chinach, której punktem kulminacyjnym będzie jutrzejsze spotkanie z przewodniczącym miejscowego parlamentu Zhang Dejiangiem. Dokładnie w 24. rocznicę masakry na placu Tiananmen, przy którym mieści się budynek parlamentu.
Po tym jak DGP ujawnił w ubiegłym tygodniu wyjątkowo niefortunny termin wizyty, z wyjazdu zrezygnowali posłowie PiS. Dla Ewy Kopacz wizyta w Chinach to pierwszy wyjazd poza Europę w tej kadencji Sejmu. Znacznie bardziej chętny na egzotyczne, często bezproduktywne wojaże jest marszałek Senatu Bogdan Borusewicz, który gościł już m.in. w Birmie, Mongolii, Pakistanie i Tajlandii. Rezultaty podróży na szczeblu marszałków rzadko wykraczają poza deklaracje przyjaźni i współpracy.
- Trudno oczekiwać, by podobne wyjazdy przynosiły namacalne efekty. To czysta kurtuazja; za politykę gospodarczą państwa odpowiada przecież rząd, a nie parlament - mówi DGP dr Wojciech Jabłoński, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego. - Co innego, gdyby po ewentualnej zmianie konstytucji marszałek Sejmu stał się jednocześnie głową państwa - dodaje. Dlatego trudno uwierzyć, gdy Ewa Kopacz przekonuje, że jej wizyta będzie miała charakter biznesowy. Biuro prasowe Sejmu od tygodnia nie przesłało nam programu wizyty.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu