Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Jesteśmy krótkowzroczni, o solidarności tylko mówimy

27 czerwca 2018

Prezes Stowarzyszenia Interwencji Prawnej Witold Klaus opowiada DGP o sytuacji uchodźców w Polsce

Dlaczego u nas liczba osób starających się o status uchodźcy spada, a na Zachodzie rośnie?

Zachód też nie jest jednolity, w poszczególnych krajach tendencje migracyjne różnią się od siebie. Największy wpływ na liczbę uchodźców ma to, jak przebiegają szlaki migracyjne, czyli mówiąc wprost, gdzie dany kraj leży. Wojny w Syrii i w Iraku powodują, że wielu uchodźców pojawia się na południu Europy. Na wschód od Polski, nie licząc Ukrainy, jest teraz w miarę spokojnie. Dwie największe grupy, które u nas tradycyjnie szukały schronienia, to Czeczeni (obywatele Federacji Rosyjskiej) i Gruzini, którzy praktycznie nie mieli szans na otrzymanie statusu uchodźcy. W tym roku pojawili się także przybysze z Ukrainy, którzy złożyli już ponad 2 tys. wniosków (dotychczas żaden nie został rozpatrzony pozytywnie - red.).

Dlaczego Gruzini nie mieli szans na otrzymanie statusu uchodźcy w Polsce?

Bo w swoim kraju nie byli zagrożeni prześladowaniami. Zatem nie wypełniali definicji uchodźcy z konwencji genewskiej. Ten status przyznaje się tym, którzy są zagrożeni prześladowaniami z powodu rasy, religii, narodowości, poglądów politycznych albo przynależności do określonej grupy społecznej. Na pewno wpływ na małą liczbę starających się o status uchodźcy w Polsce ma również to, że nad Wisłą jest go bardzo trudno uzyskać. Duża część imigrantów o tym wie i stara się Polskę ominąć.

Ale przecież Szwecja nie leży na szlaku migrantów, a uchodźców jest tam bardzo wielu.

Część krajów czuje się odpowiedzialna za to, co się dzieje z ludźmi w innych częściach świata. Jeśli w Syrii obserwujemy teraz katastrofę humanitarną, to Szwedzi mówią, że są w stanie pomóc, i to robią. My takich pomysłów nie mamy.

Nie mamy też przedmieść podpalanych przez imigrantów.

To nie jest tak, że napięcia powstają przez uchodźców. W zamieszkach na francuskich przedmieściach biorą udział obywatele Francji, potomkowie przybyłych tam kiedyś imigrantów, a nie uchodźcy. To jest zupełnie co innego. W końcu w Szwecji nic nie płonie. Trzeba też pamiętać, że nie trzeba przyjmować od razu 100 tys. uchodźców, można zacząć od kilku tysięcy. I samo przyjęcie to dopiero początek. Ich trzeba integrować, a z drugiej strony trzeba przygotować społeczeństwo na takich gości.

Jak pan ocenia polską politykę w stosunku do uchodźców?

Polityka związana z uchodźstwem jest wypadkową tego, co się dzieje na świecie. Ta polityka, którą prowadzimy obecnie, jest dość krótkowzroczna. Jesteśmy państwem granicznym UE. Gdy sytuacja na Wschodzie się zmieni, uchodźcy mogą stanąć u naszych bram. Dlatego dziś powinniśmy pomagać Malcie czy Grecji. Za 10 lat to my możemy być tym krajem, do którego wszyscy przyjadą. O solidarności warto nie tylko mówić, ale też ją faktycznie wprowadzać w życie.

@RY1@i02/2014/233/i02.2014.233.00000110c.802.jpg@RY2@

Jerzy Dudek/Forum

Witold Klaus

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.