Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Azor i demokracja

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Walka, jak pisała klasyk (Maria Ossowska), jest "sytuacją powszednią". Nie tylko na wojnie. "Jest nią rozgrywka parlamentarna, wszelka polemika, jest nią partia szachów czy partia tenisa. Walka winna być prowadzona według starych tradycji rycerskich, z poszanowaniem przeciwnika i - jak to usilnie powtarzają niektórzy - z unikaniem wszelkiej krzywdy niekoniecznej dla przeprowadzenia swoich celów. Do tej tradycji rycerskiej warto szczególnie nawiązać dzisiaj, w okresie, gdy ludzie nie przebierają w środkach, by przeciwnika pogrążyć; gdy śmierć wroga im nie wystarcza; gdy muszą jeszcze ponadto jego obraz dla potomności splugawić".

Gdybyśmy swego czasu uważniej czytali takie teksty, może byśmy mniej entuzjastycznie oczekiwali demokracji i mniej byli zdziwieni, jak bywa ona paskudna w swoich przejawach. O polityce w czasach PRL dowcipkowano, że przypomina walkę buldogów pod dywanem. Widownia nie wie, co się dzieje, za to od czasu do czasu wypada spod dywanu kolejny martwy buldog. W demokracji mamy walkę buldogów bez dywanu. Całą jej ohydę widzimy, a dzięki internetowi możemy komentować, szydzić, zagrzewać do boju. Mało tego, dzięki wyborom możemy nawet wpływać na jej przebieg. Wpływ ten wydaje się jednak nieduży.

Wpływ partyjnych centrali, a w polskich warunkach - po prostu szefa partii jest o wiele większy niż wyborców. Nieraz na to narzekamy, że Oni (partyjne centrum) są w polskim systemie politycznym zbyt ważni, a demos zbytnio skrępowany. Kierownictwo Państwowej Komisji Wyborczej bezwiednie przyłożyło rękę do tego procesu. Niewielki ma sens przyglądanie się kampanii wyborczej, jeżeli tak wielki wpływ na wynik wyborów ma kształt książeczki wyborczej. Samo głosowanie traci na smaku, skoro jego wyniki uwiarygodni instytucja, która jest przedmiotem ogólnonarodowej drwiny.

Niedaleki jest dzień, w którym popularność zdobędzie taki czy inny polityk nawołujący do zmiany demokracji na rządy elity pod dywanem.

@RY1@i02/2014/226/i02.2014.226.00000210a.802.jpg@RY2@

Jan Wróbel dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.