Tusk wciąż nie ma z kim przegrać
Niby było wiadomo, że po ujawnieniu przez tygodnik "Wprost" podsłuchanych rozmów Donald Tusk ma tylko trzy rozwiązania: dymisja, wotum zaufania albo wcześniejsze wybory. Taka afera niejednego polityka zmiotłaby z powierzchni ziemi, bo nic tak nie podkopuje zaufania wyborców, jak nieudolność. Rząd dał się miesiącami podsłuchiwać i polityczna odpowiedzialność za ten blamaż spada na premiera. Dlatego wczoraj Donald Tusk zagrał va banque. Wyszedł na sejmową mównicę i ogłosił, że wybiera wotum.
I co? Opozycja znów zaskoczona. Nieprzygotowana, bez planu, bez pomysłu, zdziwiona, że nie wzięto pod uwagę akurat jej pomysłów i propozycji. Że to premier narzuca zasady gry. Bo przecież taka afera...
Przez ostatnie dni Tusk powtarzał, że jego rząd nie ulegnie szantażowi przestępców, i wczoraj pokazał, jak się walczy do końca. Wniosek o wotum zaufania był próbą wyjścia z politycznego klinczu i przejęcia inicjatywy. W myśl zasady: jak nie potraficie wziąć władzy w demokratyczny sposób, to siedźcie cicho i czekajcie na swoją szansę. Żale opozycji, że nie przystoi, by skompromitowana partia pozostała u władzy, to tylko wołanie na puszczy. Polityka to nie jest zabawa dla grzecznych dzieci. Jeśli opozycja nie przyswoiła tej wiedzy, niech jeszcze raz dokładnie przesłucha taśmy "Wprost".
@RY1@i02/2014/122/i02.2014.122.000000200.802.jpg@RY2@
Andrzej Andrysiak zastępca redaktor naczelnej
Andrzej Andrysiak
zastępca redaktor naczelnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu