Tusk: Przepraszam, ale zostaję
Szef rządu postawił wszystko na jedną kartę i wygrał. Głosami 237 za, przy 203 przeciw, Sejm udzielił wotum zaufania gabinetowi Donalda Tuska. Premier nie czekał na wniosek o konstruktywne wotum nieufności ani o samorozwiązanie Sejmu, tylko sam poprosił o głosowanie w tej sprawie. W swoim wystąpieniu przeprosił, ale tylko za przekleństwa swoich ministrów. Oskarżył autorów podsłuchów o próbę przestępczego obalenia rządu.
- Ja od jutra w Brukseli muszę mieć pewność, że dysponuję większością, która pozwala mi kontynuować pracę w parlamencie jako szefowi rządu i koalicji większościowej - przekonywał wcześniej Tusk. - Bez tego mandatu nie będę skuteczny, a rząd nie będzie twardy i konsekwentny, zarówno w wyjaśnianiu afery podsłuchowej, jak i realizowaniu interesów państwowych.
Tusk odzyskał polityczną inicjatywę - zarówno w kraju, jak i za granicą. Potrzebował tego, bo właśnie dziś zaczyna się unijny szczyt, kluczowy dla Polski w dwóch sprawach: rozdania stanowisk w Komisji Europejskiej i kwestiach energetycznych.
Przywódcy unijnych państw jutro mogą ustalić, że szefem Komisji Europejskiej będzie Luksemburczyk Jean-Claude Juncker. To rozpocznie dyskusje o konkretnych tekach. Osłabiony Tusk miałby gorszą pozycję przetargową. A rząd mierzy w jedno z czterech kluczowych stanowisk: wysokiego przedstawiciela do spraw zagranicznych lub komisarza do spraw energii, konkurencji albo jednolitego rynku.
@RY1@i02/2014/122/i02.2014.122.00000010a.802.jpg@RY2@
Filip Błażejowski/Forum
Donald Tusk
A2-3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu