Dziennik Gazeta Prawana logo

Tusk: Jaka afera?

30 czerwca 2018

Premier kontratakuje. Wyklucza dymisję szefa MSW Bartłomieja Sienkiewicza, twierdzi, że ujawnienie zapisów z podsłuchów jego rozmów z szefem NBP to próba zamachu stanu

Sienkiewicz i Belka dbali o dobro państwa i - oprócz stylu rozmowy - nie mają za co przepraszać. Parafianowicz i Nowak kręcili swoje małe biznesy i nie ma dla nich miejsca w polityce i państwowych spółkach. Służby specjalne mają wyjaśnić, jak doszło do nielegalnego podsłuchiwania kluczowych osób w państwie. Taki jest przekaz ze strony Donalda Tuska, który wykluczył wczoraj swoją dymisję. Opozycja ma inną wersję wydarzeń: chce nowego premiera i nowego rządu. Jej zdaniem Tusk nie tylko pozwala na podejrzane interesy, ale zupełnie nie panuje nad tym, co się dzieje w państwie, czego wyrazem są ujawnione rozmowy.

Afera podsłuchowa miała jednak wpływ na rynki finansowe, ale tylko przed konferencją Tuska. Rano osłabił się złoty, spadła giełda oraz notowania obligacji. Część strat udało się odrobić do końca dnia. - Rynki nie wydają ocen moralnych, tylko oceniają fakty, a okazało się, że żadnych faktów nie będzie - zauważa Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu.

Jeszcze przed konferencją Tuska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego rozpoczęła poszukiwania autorów nagrań. - Funkcjonariusze ustalili osoby oraz adresy, które mogą mieć związek z nagraniami. Na podstawie analizy zebranych materiałów oraz wniosku jednej z osób i we współpracy z prokuraturą, ABW weszła na przeszukanie do kilku wytypowanych miejsc - poinformował rzecznik agencji.

- To próba obalenia rządu przez nielegalne metody. Choć nie umniejsza to negatywnego znaczenia informacji, które przedostały się do opinii publicznej z nielegalnych podsłuchów - komentował nagrywanie ministrów Tusk.

PiS, który domagał się co najmniej dymisji szefa MSW - zapowiedział rozmowy z innymi ugrupowaniami w Sejmie w sprawie utworzenia rządu technicznego. - Ta władza musi odejść - deklarował wczoraj Jarosław Kaczyński. Współpracy nad powołaniem nowego gabinetu nie wykluczało SLD. Z kolei Janusz Palikot mówił o konieczności rozwiązania Sejmu i przedterminowych wyborach.

W tej sytuacji wiele zależy od koalicyjnego PSL. Gdyby opozycji udało się doprowadzić do rozłamu w tej partii, mógłby powstać nowy rząd. Temu mają służyć inne działania opozycji, jak wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie nagrań ujawnionych przez "Wprost", który złożyła wczoraj Solidarna Polska.

Tusk nie zamierza jednak iść na ustępstwa. - Zadaniem premiera jest stabilne sprawowanie rządu, a nie jego obalanie. Rozumiem namiętności, jakie targają prezesem Kaczyńskim, ale nie będę uczestniczył w jego planie - komentował.

Na razie milczy prezydent. Otoczenie Bronisława Komorowskiego było jednak zaskoczone, że premier nie wyciągnął żadnych konsekwencji personalnych. Komorowski prawdopodobnie zabierze głos w tej sprawie dziś, podczas nominacji nowej minister kultury. Ma nią zostać Małgorzata Omilanowska. Dymisji nie rozważa również szef Narodowego Banku Polskiego Marek Belka.

Konsekwencje za to na pewno poniesie inna podsłuchana para Sławomir Nowak i były szef wywiadu skarbowego Andrzej Parafianowicz. Pierwszy odszedł wczoraj z PO. Drugi najpewniej straci stanowisko w PGNiG.

@RY1@i02/2014/116/i02.2014.116.00000010d.803.jpg@RY2@

Adam Stępień/Agencja Gazeta

Donald Tusk

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

A2-5

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.