Podwyżki w budżetówce? Premier za, a nawet przeciw
Ważniejsza niż walka z deficytem może się okazać przedwyborcza presja
Wczoraj rząd przyjął założenia do budżetu na 2015 rok. Gabinet Donalda Tuska trzyma się założonej wcześniej ścieżki schodzenia z deficytem. Przez kolejny rok fundusz wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej ma zostać zamrożony. W praktyce oznacza to, że podwyżki możliwe są tylko w tych jednostkach, które wygospodarują oszczędności. Ale premier zostawił sobie furtkę.
- Na razie zakładamy, że nie możemy ludziom dawać obietnic, których nie można zrealizować, ale będziemy analizowali możliwości pozytywnej zmiany dla pracowników administracji - zapowiedział wczoraj premier. Donald Tusk zlecił analizę sytuacji w administracji. Jeśli okaże się, że są możliwe większe ruchy, może dać zgodę na podwyżki.
Tych nie było faktycznie od 2008 roku (od tego momentu fundusz wynagrodzeń jest zamrożony). Możliwej zmianie decyzji sprzyja sytuacja gospodarcza. W tym roku wzrost gospodarczy będzie wyższy od 2,5 proc. PKB zapisanych w budżecie. Rząd szacuje, że sięgnie on 3,3 proc.
Na przyszły rok zapisano 3,8 proc. i jeśli będzie więcej, na co wiele wskazuje, pieniądze mogą się znaleźć. - Może temu sprzyjać wyższy wzrost popytu krajowego, który daje budżetowi wyższe dochody. Rząd ma zawsze do wyboru: schodzić szybciej z deficytem lub wydać na bieżące potrzeby - komentuje główny ekonomista Credit Agricole Jakub Borowski.
Tuskowi sprzyjają także inne okoliczności. Po ostatniej decyzji EBC o obniżce stóp procentowych i spekulacjach, że także nasza Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na taki krok, wydłuży się okres, gdy niskie stopy obniżają koszty obsługi długu. Z tego powodu pojawią się oszczędności. Mogą one wynikać także z niższej dotacji do OFE, jeśli do funduszy zapisze się tylko kilka procent ubezpieczonych.
Do ewentualnej podwyżki w budżetówce skłaniać będą także względy polityczne. W przyszłym roku odbędą się zarówno wybory prezydenckie, jak i parlamentarne, a jak wskazują politolodzy, urzędnicy są w dużej części elektoratem PO.
Główną przeszkodą może się okazać konieczność trzymania się ścieżki schodzenia z deficytem, czego pilnuje Bruksela. Na to zwracał wczoraj uwagę premier. Jak podkreślił, choć procedura nadmiernego deficytu została wobec Polski zawieszona, to nie znaczy, że została zdjęta. Zresztą utrzymanie zamrożonego funduszu płac zostało zapisane w Programie Konwergencji. - Program jest oparty na dosyć konserwatywnych założeniach i teraz rząd, który ma jeszcze trochę czasu do przygotowania budżetu, woli poczekać i zorientować się w sytuacji, czy możliwe będą jakieś nadwyżki - zauważa Jakub Borowski.
Gabinet Tuska ma komfortową sytuację. Według przewidywań polepszająca się sytuacja gospodarcza będzie miała także pozytywny wpływ na rynek pracy. Bezrobocie ma spaść pod koniec przyszłego roku do 12,2 proc. Obecnie wynosi ono 12,5. Pod koniec 2013 r. wynosiło 13,4 proc.
O ile budżetówka ma szanse na odmrożenie wynagrodzeń, o tyle w przypadku podatków nie ma o tym mowy. Nie będą waloryzowane progi podatkowe oraz zryczałtowane koszty uzyskania przychodów i kwoty zmniejszające podatek. Cały czas obowiązują wielkości z 2009 roku.
@RY1@i02/2014/112/i02.2014.112.000000600.802.jpg@RY2@
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu