Dni pełne nadziei
Rocznica wolnych wyborów, 25 lat wolności - to dla mnie jedno z piękniejszych świąt. Kojarzy mi się z ekscytującą radością i nadzieją.
Grzegorz Ciechowski w piosence "Nie pytaj o Polskę" śpiewał: "..nie pytaj mnie, dlaczego jestem z nią, nie pytaj mnie, dlaczego z inną nie, nie pytaj mnie, dlaczego myślę, że, że nie ma dla mnie innych miejsc ". Podobnie myśleli chyba wszyscy ci, którzy walczyli o wolność. O to, aby Polska była miejscem, w którym chcemy mieszkać, pracować, inwestować i wychowywać swoje dzieci. Byśmy mogli swobodnie głosować. Ci ludzie stali się symbolem transformacji: Lech Wałęsa, Tadeusz Mazowiecki czy Jan Olszewski, który był nie tylko premierem i uczestnikiem obrad Okrągłego Stołu, ale przede wszystkim adwokatem - obrońcą więźniów politycznych, m.in. Jacka Kuronia czy Zbigniewa Romaszewskiego.
Adwokaci zawsze byli częścią historii Polski - tej najnowszej, schyłku PRL też. Walczyli o wolność, bronili opozycjonistów, stawiali czoła władzy, uczestniczyli jako obrońcy w głośnych procesach, m.in. gdańskim czy radomskim, jak mec. Jacek Taylor czy mec. Ewa Milewska-Celińska. Czy też z potrzeby serca co sobotę chodzili do więzienia, nie tylko po to, aby rozmawiać z więźniami na temat prowadzonej sprawy, ale by po prostu z nimi być. Większość dostępnych dzisiaj zdjęć internowanych zdobyli adwokaci, którzy wynosili je pod płaszczami z zakładów karnych. Sprawy polityczne prowadzone były bezinteresownie, pro publico bono. Wielu z naszych kolegów i koleżanek było również inwigilowanych i zastraszanych, na różne wymyślne sposoby. Owszem, niektórzy z troski o rodziny nie chcieli podejmować się obron w politycznych procesach, ale też były wśród nas postacie tak pomnikowe i szlachetne, jak mec. Tadeusz de Virion czy adw. Edward Wende. Przyczynili się oni do sukcesu wolnościowych przemian w Polsce, broniąc liderów demokratycznej opozycji. Wierzę, że ich spuścizna w adwokaturze nigdy nie zostanie zapomniana, a oni sami ciągle znajdują naśladowców.
Jak ja wspominam czerwiec ’89? Jako dni pełne nadziei. Pamiętam, że w tym czasie na ulicach Sopotu rozdawałem ulotki i zachęcałem do głosowania na kandydatów Solidarności. Pamiętam też - jak wszyscy w Polsce - prosty biały plakat z Garym Cooperem; pamiętam Joannę Szczepkowską, która w "Dzienniku Telewizyjnym" ogłosiła: "Proszę państwa, 4 czerwca 1989 roku skończył się w Polsce komunizm".
Ale pamiętam też niezłomnych adwokatów, jak mec. Jan Olszewski, mec. Krzysztof Piesiewicz, mec. Andrzej Grabiński. Jaka byłaby Polska, gdyby ich zabrakło w trudnych dniach, gdy byli szczególnie potrzebni? Nie wiem. Ale wiem, że zawdzięczamy im bardzo wiele. Skutecznie przyczynili się do tego, że w środę mogliśmy świętować 25. rocznicę pierwszych wolnych wyborów.
To dobra okazja, by zastanowić się, jak wywalczoną wolność wykorzystujemy. Gdy o tym myślę, sięgam do uwag i refleksji moich znamienitych kolegów. Wiele razy zwracali oni uwagę, iż w naturze ludzkiej leży przywiązanie do idei wolności, ale gdy przychodzi moment, by z niej korzystać i podejmować odważne decyzje, ludzie często siebie ograniczają. Profesor Andrzej Zoll powiedział kiedyś: "Oddajemy swoją wolność na rzecz braku odpowiedzialności". Całkowicie się z tym zgadzam. To dziś jedno z większych zagrożeń dla demokracji: ochocze cedowanie odpowiedzialności za siebie na innych. Starają się to wykorzystać demagodzy i populiści, mamiący ludzi fałszywymi obietnicami bezpieczeństwa. I w takich chwilach duma mnie rozpiera, że jestem adwokatem i przynależę do środowiska ludzi niezależnych, nietolerujących demagogii, myślących krytycznie, mających swoje zdanie, odważnych i decydujących za siebie, bo o wolność w taki właśnie sposób trzeba dbać każdego dnia.
@RY1@i02/2014/109/i02.2014.109.18300100a.802.jpg@RY2@
Andrzej Zwara adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Andrzej Zwara
adwokat, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu