Dla Polaków to są stracone wybory
To była ciekawa kampania dla politologa?
To była kampania nie na temat. Jej celem było przejęcie politycznej inicjatywy przed wyborami do polskiego Sejmu. Mieliśmy do czynienia z rywalizacją partii o zajęcie jak najlepszych pozycji do innych wyborów. To są stracone wybory dla Polaków. Stracone, bo Polacy niczego w tych wyborach się o Europie nie dowiedzieli. Następnie partia rządząca głównym motywem wyborczym uczyniła formułę straszenia Polaków Rosją. Czyli wykorzystano klucz niepasujący do europejskich drzwi.
Wyobraża pan sobie kampanię, która będzie spełniała te wymogi rywalizacji europejskiej?
Wyobrażam sobie pod dwoma warunkami. Po pierwsze, że mamy partie z koncepcjami i programami europejskimi oraz że mamy społeczeństwo wyedukowane - świadome celów strategicznych integracji.
W innych wyborach wiadomo konkretnie, kogo się wybiera i co ten ktoś będzie robił. Głosując na europosłów, ludzie nie widzą prostego przełożenia na kształt Komisji Europejskiej.
Nie bardzo kojarzymy związek procesu integracji z unijnymi urzędnikami czy posłami. Nie bierzemy pod uwagę, że od tych wyborów zależy, w którą stronę skręci Unia. W kolejnych latach czeka nas dyskusja na temat nowego traktatu. Moim zdaniem on będzie zmierzał w kierunku zróżnicowania europejskiego procesu integracyjnego. Ze strefy euro wyłoni się grupa państw uciekająca w stronę federacji.
Widział pan jakieś nowe trendy w kampanii?
Nadal mamy dominację dwóch ugrupowań - PO i PiS. Ale na coraz niższym poziomie. W poprzednich wyborach europejskich oba ugrupowania wzięły ponad 70 proc głosów. Teraz mają mniej. Nadal dominują, ale wykrwawiają się we wzajemnych walkach.
@RY1@i02/2014/100/i02.2014.100.00000050a.802.jpg@RY2@
paweł ulatowski
Prof. Kazimierz Kik, politolog
Rozmawiał Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu