Zielona wyspa dzwoni na Wyspy
Nie jestem, przyznam się uczciwie, wyznawcą wizji zjednoczonej Europy. Współpracujących blisko państw - jak najbardziej, ale do jednoczenia jakoś mi nie spieszno, słabszym wyszłoby ono bokiem. Powinienem się zatem cieszyć, że Donald Tusk dzwoni do premiera Wielkiej Brytanii, aby bronić Polaków. Oczywiście, polityków najmujemy do obrony narodowych interesów (niektórzy z nich wstydzą się nawet tego słowa, ale to inna sprawa). Jednak hipokryzja nie jest dobrym doradcą. Cameron ma wiele racji, kiedy piętnuje patologie systemu zapomóg kierujących poważne środki na rzecz np. dzieci mieszkających nie w Anglii, lecz w Polsce.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.