Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Muzyk, co nie łagodzi obyczajów

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Mówi się, że muzyka łagodzi obyczaje. Ale już niekoniecznie mają w tym swój udział muzycy. A już na pewno nie taki jeden, którego nazwisko w tym roku pojawia się ciągle w kontekście politycznym. Oczywiście, mam na myśli Pawła Kukiza. Niedoszłego prezydenta RP, który po przegranej w wyborach na najwyższy urząd w państwie ogłosił, że zawalczy jesienią o miejsca w parlamencie, a może i w rządzie. Mógł złożyć takie oświadczenie, bo jak państwo pamiętają, choć nie zdobył fotela prezydenckiego, to z ponad 20-procentowym poparciem zdemolował dotychczasowy układ polityczny. Przypomniał, że nic nie jest dane raz na zawsze. I że wystarczy jedno hasło: JOW-y, aby poderwać sporą część społeczeństwa do oddania głosu na człowieka, który to hasło ma na sztandarach, bo po prostu zapowiada zmianę. To nic, że niewiele osób rozumie, o co w tych JOW-ach chodzi ani na czym ta zmiana ma polegać. Grunt, że jakoś wiąże się z możliwością odsunięcia od władzy obecnie rządzących i że w Polsce ma być lepiej, bo wreszcie politycy przestaną nami dyrygować, więc kraj będzie się rozwijał. I wszyscy będą z tego korzystać. Po równo.

Paweł Kukiz uruchomił maszynę destrukcji, która właśnie rozjeżdża nam kraj, bo nasze urocze partie polityczne przejęły w niej stery i docisnęły gaz - mówiąc kolokwialnie - do samej dechy. Proszę mnie źle nie zrozumieć: nie uważam, że w Polsce wszystko jest dobrze; wręcz przeciwnie, jest wiele obszarów, w których jest sporo do zrobienia, ot chociażby wymieniane na jednym wdechu: rynek pracy, demografia, nierówności społeczne. Nie mogę jednak ze spokojem patrzeć na to, jak w imię zdobycia władzy politycy (wszelkiej proweniencji) i kandydaci na polityków (pod płaszczykiem stowarzyszeń) dezawuują demokratyczne instytucje, wyrzucają do kosza konstytucyjne zasady, mają za nic reguły prawa - o przykładach pisze Grzegorz Osiecki na pierwszej stronie dzisiejszej DGP i obok. Zdecydowanie wolę, gdy radosna aktywność ubiegających się o mandaty poselskie i senatorskie ogranicza się do obietnic. To tylko słowa, które niekoniecznie przekładają się w czyny, chociaż mogą budzić nadzieje, denerwować czy śmieszyć. I nawet jeśli dają pole ugrupowaniom partyjnym do wzajemnego okładania się, nie szkodzą samemu państwu. ©?

@RY1@i02/2015/163/i02.2015.163.000000200.802.jpg@RY2@

Jadwiga Sztabińska

 redaktor naczelna

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.