Zgroza, czyli kandydaci na prezydenta
Obejrzałem dwa spotkania partii politycznych, na których prezentowano kandydatów na prezydentów, i pomyślałem, że mamy do czynienia z wielką nieprzyzwoitością. Cokolwiek bym sądził o Jarosławie Kaczyńskim i Leszku Millerze, to pewien kaliber polityczny oni mają. Wybrani przez nich reprezentanci - nie. I to w stopniu przerażającym. Nie mam zamiaru się pastwić nad panem Dudą czy panią Ogórek. Ich wina polega tylko na tym, że się zgodzili kandydować. Winni są przywódcy i partie, bo takie lekceważenie stanowiska prezydenta graniczy ze skandalem, a na pewno wywołuje uczucie zgrozy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.