Pamięć absolutna
Polityka historyczna PiS nie ma sensu, bo bardziej niż historia interesuje nas cena kiełbasy na grilla. A jeśli już uważamy coś za ważne, zdaniem prezesa jest to tylko łże-rocznica
75 proc. Polaków, czyli trzech na czterech, deklaruje w oficjalnych badaniach zerowe, minimalne lub co najwyżej średnie zainteresowanie historią. W tym kontekście polityka pamięci ważna dla obecnie rządzących na równi z programem "Rodzina 500 plus" staje się jedynie, oczywiście pod maską pozornej dbałości o polską rację stanu, zaspokajaniem ich miłości własnej i schlebianiem najwierniejszym stronnikom. Takim, którzy pójdą za Kaczyńskim w ogień zawsze i bez względu na okoliczności. Im więc ta polityka jest i tak średnio potrzebna, bo słowa prezesa przyjmują za Prawdę Objawioną. Z odpowiedzią na realne potrzeby reszty społeczeństwa, zwanego ostatnio cudzoziemcami, ma ta msza nad historią tyle wspólnego, ile krzesło z krzesłem elektrycznym. Ale kto by protestował przeciwko takim celebracjom jak honorowanie Żołnierzy Wyklętych, ostatnich obrońców narodu przed bolszewicką zarazą, nieskalanych, bo zawsze prawych i sprawiedliwych? Przecież to polskość sensu stricto, krew z polskiej krwi, kości z polskiej kości. Kto sceptyk to nie-Polak, resortowe dziecko oderwane od koryta.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.