Miasto kontra minister, czyli sprzątanie po aferze
Nowa ustawa reprywatyzacyjna przynosi już realne efekty
- Nie można powiedzieć, że jakakolwiek nieruchomość na skutek działań komisji weryfikacyjnej już wróciła do miasta - oceniają władze Warszawy. Komisja zamierza się "odwdzięczyć" - niewykluczone, że sprawdzi, czy proces wybudzania śpiochów przebiega prawidłowo.
Stołeczni urzędnicy przekonują, że lokatorzy i użytkownicy wybudzonych nieruchomości mogą spać spokojnie, a procedura przywracania kamienic miastu lub Skarbowi Państwa jest skuteczna. Jeśli minęły ustawowe terminy, decyzji nie da się cofnąć.
- Nawet zakładając próby wzruszenia decyzji w późniejszym czasie, do nieruchomości objętej decyzją nie będzie możliwe zgłoszenie skutecznych roszczeń, ponieważ zgodnie z przepisem ustawy wygasł ostatecznie i nieodwołalnie termin do ich zgłoszenia. Oznacza to, że nieruchomość jest wolna od roszczeń i pozostaje własnością miasta lub Skarbu Państwa - zapewnia Piotr Rodkiewicz, dyrektor Biura Spraw Dekretowych w stołecznym ratuszu.
Co dalej z wybudzonymi budynkami? - Przed nami kwestie formalnoprawne, tzn. wydanie decyzji umarzającej i ewentualny wpis w księdze wieczystej, co ma wyłącznie charakter porządkujący. Czynności te zostaną dokonane niezwłocznie po zdobyciu koniecznych danych, np. ustaleniu, jakie obecnie działki wchodzą w skład dawnej księgi wieczystej i czy konieczne jest ujawnienie w obecnie prowadzonej księdze zmiany właściciela - tłumaczy Piotr Rodkiewicz.
I dodaje, że decyzje zwrotowe komisji Jakiego nie są definitywne. - Wszyscy zdają się zapominać, że poza ostatecznością i prawomocnością decyzji komisji konieczne jest dokonanie przez sąd wpisu do księgi wieczystej. Zakładając, że sąd wpisu dokona, to od postanowienia o wpisie służą również środki zaskarżenia i dopiero ostateczny i prawomocny wpis powoduje skuteczną zmianę właściciela. Miasto nie ma więc żadnej podstawy do przejęcia nieruchomości, o których orzekała komisja - twierdzi Piotr Rodkiewicz.
Jedynym wyjątkiem jest nieruchomość przy Twardej 8/10 - miasto stoi na stanowisku, że nigdy nie przestało być jej właścicielem (nie zawarto z beneficjentami decyzji zwrotowej aktu notarialnego).
Punkt widzenia ratusza wspiera były wiceprezydent miasta i współtwórca małej ustawy reprywatyzacyjnej Jarosław Jóźwiak, który w ubiegłym tygodniu zeznawał przed komisją weryfikacyjną.
- Komisja działa incydentalnie, musi prowadzić rozprawy w konkretnej sprawie, a mała ustawa, z której korzysta miasto, wprowadza coś w rodzaju szybkiej ścieżki. Komisja działa pół roku i wydała kilka decyzji. A miasto już uwolniło ponad 30 nieruchomości i za chwilę uwolni kolejnych kilkadziesiąt - przekonuje.
Poseł Jan Mosiński (PiS) zasiadający w komisji Patryka Jakiego ripostuje, że owszem - śpiochy są wybudzane, ale nie w mieście, tylko... w stołecznym ratuszu. - Do tej pory za cichym przyzwoleniem pani prezydent Gronkiewicz-Waltz dokonywano dzikiej reprywatyzacji - twierdzi poseł. Jego zdaniem trudno jest ważyć, kto jest ważniejszy czy skuteczniejszy - urząd miasta czy komisja weryfikacyjna. - NSA, odrzucając cztery wnioski ze skargi pani prezydent, potwierdził, że komisja jest organem administracji publicznej, działającym w obronie interesu publicznego. Obowiązujące nas przepisy są bardziej szczegółowe niż te, na bazie których działa ratusz, ale konsekwentnie robimy swoje - mówi Jan Mosiński.
Jak ocenia, wczorajsze zatrzymania dokonane przez CBA dowodzą skuteczności działań podejmowanych w komisji weryfikacyjnej i prokuraturze. Nie przekonują go też argumenty warszawskich urzędników, że ich sposób działania jest lepszy, bo - w przeciwieństwie do decyzji wydawanych przez komisję - pozwala ostatecznie ustalić stan prawny nieruchomości śpiocha.
- Stan prawny był teoretycznie prawidłowy w sytuacji Twardej czy Siennej, które rozpatrywała komisja. A udowodniono, że był to złodziejski proceder - odpowiada poseł. - Nie wykluczam, że komisja również zainteresuje się procesem wybudzania śpiochów i sprawdzi, czy wszystko przebiega tam prawidłowo - dodaje.
Reprywatyzacja będzie jednym z głównych tematów kampanii wyborczej, która zdecyduje o tym, kto zdobędzie władzę w stolicy po Hannie Gronkiewicz-Waltz. Z jednej strony rządzący obóz Zjednoczonej Prawicy regularnie atakuje w tej sprawie urzędników stołecznego ratusza. Z drugiej sam ratusz i środowisko Platformy Obywatelskiej coraz głośniej dopytują, gdzie jest projekt dużej ustawy reprywatyzacyjnej, która pozwoliłaby Warszawie (zapewne przy udziale finansowym z budżetu państwa) na uporanie się z problemem podekretowych roszczeń. Przypomina, że rok temu sama przygotowała taki projekt, ale został odrzucony w Sejmie.
- Mam już napisaną dużą ustawę reprywatyzacyjną. Czekam na konsultacje polityczne - zapewnił niedawno na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki.
Z naszych nieoficjalnych ustaleń wynika jednak, że dokument jeszcze nie ma formy projektu ustawy, który mógłby trafić do konsultacji. Prędzej można mówić o koncepcji.
@RY1@i02/2017/196/i02.2017.196.00000040b.801(c).jpg@RY2@
OSTATNIO OPUBLIKOWANE ADRESY "ŚPIĄCYCH KAMIENIC", KTÓRE STOŁECZNY RATUSZ PLANUJE DEFINITYWNIE ODZYSKAĆ
Tomasz Żółciak
@tzolciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu