Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

PO z PSL budują partię regionów

23 maja 2017

Obie partie pojutrze ogłoszą wspólny start swoich kandydatów do sejmików województw - wynika z informacji DGP. Z kolei samorządowcy dziś przedstawią inicjatywę zakazującą partyjnym kandydatom startu w lokalnych wyborach

Jak twierdzą nasi rozmówcy, Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamysz porozumieli się w kwestii współpracy ich partii na czas wyborów samorządowych. 25 maja oba ugrupowania organizują na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego konferencję pt. "Polski samorząd w zjednoczonej Europie". - Wtedy ma zostać ogłoszone, że w wyborach do sejmików wystartujemy pod szyldem EPP - zdradza jeden z ludowców.

EPP, czyli Europejskiej Partii Ludowej (European Peoples Party), frakcji w Parlamencie Europejskim, w której skład wchodzą właśnie PO i PSL. Politycy Platformy są oszczędni w słowach, gdy pytamy o wspólną listę. - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - ucina Jan Grabiec, rzecznik PO.

Partie w pierwszej kolejności łączą siły przeciwko PiS na szczeblu wojewódzkim, bo tu wybory samorządowe są najbardziej upartyjnione - w przeciwieństwie do tych na poziomie gmin i powiatów. Działacze PO i PSL spodziewają się, że ich inicjatywę dodatkowo wzmocni brak zdolności koalicyjnej PiS. W ostatnich wyborach w 2014 r. partia Jarosława Kaczyńskiego wygrała w sześciu z 16 województw (podlaskie, mazowieckie, łódzkie, lubelskie, małopolskie i podkarpackie). Władzę sprawuje dziś tylko na Podkarpaciu. W pozostałych regionach większość zapewniła sobie koalicja PO-PSL.

Nie wiadomo, czy te partie wystawią wspólnych kandydatów do największych miast. Na razie każda gra na własny rachunek. PSL powołał już sztaby regionalne i lokalne. Do wakacji powstanie sztab centralny, który będzie koordynował działania ludowców w skali ogólnopolskiej. Nad listami pracuje też Platforma. - Niektórych kandydatów przedstawimy w lipcu. Kluczowe miasta odłożymy na jesień. Wszystko zależy od kształtu ordynacji wyborczej - mówi Grabiec.

W szeregach opozycji panuje przekonanie, że Jarosław Kaczyński nie powiedział ostatniego słowa, jeśli chodzi o zmianę reguł gry w przyszłorocznych wyborach samorządowych. - Co prawda prezes wycofał się z pomysłu dwukadencyjności z mocą wsteczną, ale nie zdementował informacji o możliwości ustanowienia tylko jednej tury wyborów na prezydentów miast - mówi przedstawiciel ludowców. To z kolei będzie warunkowało zakres współpracy PO i PSL.

Prawo i Sprawiedliwość stawia na efekt świeżości. Po spotkaniu z pełnomocnikami wojewódzkimi Jarosław Kaczyński podkreślił, że przy tworzeniu list wyborczych będą preferowani młodzi. - Oni wykazują wielką energię i kojarzą się obywatelom ze zmianą - stwierdził prezes PiS. Zanim kampania samorządowa się rozkręci, może dojść do resetu w szeregach rządu. Okazją do przetasowań ma być szykowany na 1 lipca kongres partii. - Mówi się o wymianie kilku ministrów i nowym otwarciu programowym, złagodzeniu kursu i wygaszaniu kolejnych frontów walki - twierdzi poseł PiS.

Nowoczesna Ryszarda Petru jest świeżo po konwencji, która odbyła się w niedzielę na warszawskim Ursynowie. O samorządach mówił Wadim Tyszkiewicz, prezydent Nowej Soli i członek zarządu Nowoczesnej. Ale nie miał zbyt wiele do powiedzenia o  strategii wyborczej - jeszcze nie zapadły decyzje. - Osobiście uważam, że aby pokonać PiS, należy szukać różnych rozwiązań, także koalicji - twierdzi. Ugrupowanie nie ma rozbudowanych struktur w terenie, dlatego stawia na "polityczną franczyzę". I tak np. Wadim Tyszkiewicz zamierza utworzyć własny komitet wyborczy (choć nie wie, czy sam wystartuje) z poparciem Nowoczesnej.

W Kukiz15 właśnie postanowiono, że ugrupowanie wystartuje pod własnym szyldem do sejmików i miast prezydenckich. - W przypadku powiatów i poszczególnych okręgów w gminach będzie większa elastyczność. Postawimy na oddolne inicjatywy osób, które się z nami utożsamiają - mówi Andrzej Maciejewski z Kukiz15. Na razie partia nie zakłada wspólnych list z jakimkolwiek ugrupowaniem.

Przygotowania największych partii pokrzyżować chcą samorządowcy zrzeszeni w Ruchu Samorządowym "Bezpartyjni". Obecnie w jego skład wchodzą przedstawiciele 150 samorządów z sześciu województw. Jak mówi nam ich rzecznik Łukasz Mejza, podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Warszawie Ruch zaprezentuje projekt obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. - Chodzi o pozbawienie partii politycznych możliwości tworzenia komitetów w wyborach do rad gmin oraz w wyborach wójtów, burmistrzów i prezydentów - tłumaczy rzecznik.

Działacze Bezpartyjnych deklarują, że chodzi o wyrównywanie szans. Jak wskazują, w przeciwieństwie do ruchów obywatelskich partie mogą liczyć nie tylko na finansowanie z budżetu państwa, lecz także wyższe miejsca na listach wyborczych, udział w czasie antenowym czy obecność w sondażach. Ale jest to też swego rodzaju odpowiedź na obawy, że PiS zaproponuje dopuszczanie wyłącznie list partyjnych w wyborach samorządowych.

@RY1@i02/2017/098/i02.2017.098.000001300.801.jpg@RY2@

fot. Stefan Maszewski/Reporter

Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamysz: najlepsi koledzy na najbliższe wybory samorządowe

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

@tzolciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.