Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wiosna, panie prezesie

26 czerwca 2018

POLITYKA W środku debaty dotyczącej ordynacji w wyborach samorządowych pojawia się pomysł zmiany ich terminu. Miałyby się odbywać nie jesienią, lecz wiosną

Przeciwnicy przesunięcia twierdzą, że chodzi jedynie o szybsze zdyskontowanie utrzymującego się wysokiego poparcia dla PiS. Zwolennicy przekonują jednak, że wiosenne wybory mają głębszy sens: nowe władze samorządowe nie będą musiały pracować w oparciu o budżety przygotowane przez poprzedników, lecz zdążą na kolejny rok opracować własne. Jak udało nam się ustalić, w rozpatrywanych wariantach nie musi wcale chodzić o skrócenie obecnych kadencji. Analizowany jest również scenariusz, w którym byłyby one wydłużone, a więc wybory odbyłyby się nie jesienią 2018, ale wiosną 2019 r.

Pomysł pojawił się w połowie stycznia na zamkniętym dla mediów spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z działaczami PiS w Poznaniu. I zyskał ich poparcie. Jak mówi poseł Marcin Horała, zmianę można wprowadzić na kilka sposobów. W pierwszym wariancie doszłoby do skrócenia obecnej kadencji samorządowców, ale o góra 2-3 miesiące. Wtedy wybory, zamiast w listopadzie, odbyłyby się w sierpniu lub we wrześniu. Manewr ten można by powtórzyć w kolejnych wyborach. W ten sposób, stopniowo, termin zostałby przesunięty na wiosnę. Druga opcja związana jest ze spodziewanym wydłużeniem kadencji lokalnych włodarzy do 5 lat (z jednoczesnym nałożeniem limitu dwóch kadencji). W przepisach przejściowych można byłoby przewidzieć, że pierwsza kadencja będzie nie 5-, ale 4,5-letnia.

Ta druga opcja byłaby o tyle korzystniejsza dla PiS, że pozwoliłaby częściowo uniknąć zarzutów "zamachu" na polską samorządność - kadencja wójtów byłaby i tak dłuższa niż obecnie. Bardziej ryzykowne są pozostałe warianty, czyli skrócenie obecnej kadencji samorządów o pół roku i zorganizowanie wyborów na wiosnę 2018 r. Lub odwrotnie - wydłużenie kadencji do wiosny 2019 r. (co skomplikuje przygotowania do wyborów parlamentarnych). Tak czy owak działacze PiS w regionach przyznają, że spodziewana wiosną wyższa frekwencja byłaby dla partii korzystna. A 2-3

Politycy PiS przyznają, że wyższa frekwencja by im sprzyjała

Współpraca Grzegorz Osiecki

Tomasz Żółciak

tomasz.zolciak@infor.pl

@tzolciak

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.