Szatańska trójca zawisła nad republiką
Czczę sobie wraz z tuzami pisowskiej szklanej góry otwarcie Muzeum Historii Polski – i myśl sama ulata w przeszłość. Zmiana polityki sanacji wobec opozycji, jak dobrze pamiętamy, została wywołana wielkim wiecem Centrolewu w Krakowie. Na tym jakby wiecu miliona serc zapowiedziano „obalenie faszystowskiej dyktatury Piłsudskiego”; co prawda „faszystowska” nie znaczyło wtedy tego, co dzisiaj, lecz komplementem jednak nie było. Deklaracja organizatorów protestu – „Wolę dyktatora wykonują zmieniające się rządy; woli dyktatora podlega również Prezydent Rzeczpospolitej; podważone zostało u podstaw zaufanie społeczeństwa do prawa we własnym państwie” – trafnie wskazywała na bolączki systemu ni to dyktatorskiego, ni to demokratycznego lat 30.
Tyle że „społeczeństwo” nie było jednolite w stosunku do sanacji, a na dodatek były wybory, gazety, burzliwe życie parlamentarne. Tyle że gdzieś po drodze półdyktatura Piłsudskiego przedefiniowała terminy „demokracja” i „rządy prawa” tak, by prawo chroniło rząd, a demokracja oznaczała pewność przegranej sił niemających wystarczająco dużo odpowiedzialności za kraj. Mierzył poziom tej odpowiedzialności farmaceuta Piłsudski. Miała być sanacja (uzdrowienie), a wyszła apteka; cóż, bywa. Działania Centrolewu Piłsudski uznał za zwykłe chamstwo niewdzięczników – i zaczęło się zamykanie w więzieniach, deptanie swobód obywatelskich i co tam jeszcze tylko chcemy, chociaż do śmierci Piłsudskiego demokracji wcale nie było tak znowu mało – jak na dyktaturę.
Nie jestem wielkim miłośnikiem historycznych paraleli. PiS, jednak, nie jest sanacją. KO, mimo wszystko, nie jest Centrolewem. Dzisiejsza Polska jak pączek w maśle siedzi sobie w Unii Europejskiej i NATO (co powiedziałby Piłsudski, gdyby ambasador USA powstrzymywał go przed przejęciem opozycyjnego medium? „Pocałuj mnie pan w d...ę”? Jeszcze dosadniej?). Niemniej jednak właśnie lata 1926–1935 dobrze byłoby teraz omawiać w szkołach uważnie, kosztem niezapomnianych lekcji o wojnach polsko-szwedzkich i cech charakterystycznych opola (nie mylić z nazwą grodu!).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.