Polak patrzy na Unię
S porą część PO i większą PSL stanowią działacze obawiający się dwóch potworów naraz. Pierwszym jest hydra pożerająca podstawowe pojęcia kultury tradycyjnego Zachodu (nawet definicja płci musi zostać tak wykrzywiona, by pasowała do układanki Nowego Wspaniałego Świata). Drugim jest nasz rodzimy smok, poniekąd nawet wawelski, wypychający Polskę z Unii Europejskiej. Jest się czego bać, jest z czym walczyć. Te strachy jednak symetryczne nie są.
Pierwszy dotyczy zagadnień, na które politycy nie mają szczególnego wpływu, nawet wtedy, kiedy się starają. A właściwie, zwłaszcza wtedy, kiedy się starają, bo wartości nic tak skutecznie nie ośmiesza, jak moralizatorstwo zepsutych. Politycy PiS jako obrońcy moralności... No, trzymajcie mnie. Ale nawet pomijając ten zabawny wątek, to czy należymy do Unii Europejskiej, czy nie należymy, czy mamy na urzędach flagę tęczową, czy sztandar Archanioła Michała, ludziom się w głowie przemienienia po swojemu. Źródłem przemian światopoglądowych raczej nie jest polityka rządu.
Drugi dotyczy zagadnień, które akurat politycy mają mocno w garści. Wiadomo, że jakoś muszą się liczyć z nastrojami społecznymi, ale sprawnie posługując się narzędziami, które daje władza, są w stanie napinać stosunki Warszawy z Unią, budować nastrój wykorzystywania biednej (chociaż potężnej, bo z koreańskimi i amerykańskimi czołgami oraz Janem Pawłem II) Polski przez bogaty i niemiecki Zachód. Więzi, które z Unią łączą nas, zwykłych ludzi, są silne, ale częściowo jest tak dlatego, że UE wciąż jest zamożna i, w sumie, mało przeszkadzająca, a dużo umożliwiająca. Dobra pogoda nie trwa jednak wiecznie. Jak zachowają się Polacy, kiedy Unia się będzie krztusić, a naszą koalicję rządową będą tworzyć PiS, Suwerenna Polska, Konfederacja i ruch antyszczepionkowy?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.