Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Rubikon upolitycznienia NBP został przekroczony

20 lipca 2022
Ten tekst przeczytasz w 53 minuty

Konferencje prasowe prezesa NBP obni ż aj ą poziom wiedzy ekonomicznej spo ł ecze ń stwa. W ś r ó d ekonomist ó w panuje bardzo du ż a zgodno ś ć pogl ą d ó w co do tego, ż e lepsze zrozumienie zjawisk gospodarczych, a w szczeg ó lno ś ci zmian w zachodz ą cych mi ę dzy nimi interakcjach, sprzyja zwi ę kszeniu efektywno ś ci w ł a ś ciwie prowadzonej polityki ekonomicznej. Je ś li wi ę c na czo ł o problem ó w makroekonomicznych wysuwa si ę zdecydowanie inflacja, to pe ł niejsze zrozumienie przez spo ł ecze ń stwo jej przyczyn, przebiegu i skutk ó w powinno podnosi ć efektywno ś ć polityki antyinflacyjnej, g ł ó wnie poprzez obni ż enie koszt ó w dezinflacji m.in. w wyniku lepszego zarz ą dzania oczekiwaniami inflacyjnymi. Wydawa ł oby si ę , ż e bank centralny, kt ó rego celem jest stabilno ś ć cen, powinien by ć mocno zainteresowany podniesieniem poziomu wiedzy ekonomicznej w spo ł ecze ń stwie. Bardzo istotn ą rol ę mog ł yby tu odegra ć publiczne wyst ą pienia prezesa NBP i cz ł onk ó w RPP, a tak ż e wiceprezes ó w i cz ł onk ó w zarz ą du. Praktyka w poprzedniej i w obecnej kadencji wyra ź nie pokazuje, ż e prezes NBP nie jest tym zadaniem edukacyjnym zainteresowany, a jego wk ł ad w tym obszarze jest, og ó lnie rzecz bior ą c, ujemny. Gdyby podniesienie stanu wiedzy le ż a ł o mu na sercu, to prawdopodobnie zacz ą ł by od jego zdiagnozowania, a pierwszym, najbardziej naturalnym krokiem by ł oby zam ó wienie dobrze przygotowanych sonda ż y - zar ó wno jednorazowych, jak i regularnie powtarzanych. W pierwszym sonda ż u nale ż a ł oby zapyta ć respondent ó w, czy NBP jasno i rzetelnie przedstawia sytuacj ę gospodarcz ą kraju oraz dylematy polityki ekonomicznej, przede wszystkim polityki pieni ę ż nej. Drugim krokiem by ł oby zwr ó cenie si ę do pionu analitycznego i badawczego NBP oraz do ekspert ó w zewn ę trznych o przygotowanie pog ł ę bionych interpretacji uzyskanych wynik ó w.

Zastanawiające jest to, dlaczego przy tak silnym wzroście społecznych obaw przed skutkami inflacji sondaże na jej temat są tak rzadko zamawiane. Bardzo istotny byłby sondaż pokazujący, czy i w jakim stopniu różne grupy podmiotów gospodarczych ulegają tzw. zjawisku iluzji pieniądza polegający, na myleniu zmian w nominalnych dochodach ze zmianami w dochodach realnych. Można by np. zadać pytanie, jaka jest sprawiedliwa realna stopa oprocentowania kredytu i jaki procent respondentów uzna, że ujemna realna stopa jest sprawiedliwa. A w jakim stopniu zmieni się wynik, jeśli doda się informację, że ta korzyść z inflacji oznacza koszt dla oszczędzających? Zamiast jednak mnożyć potencjalne pytania, warto poświęcić trochę uwagi faktycznie przeprowadzonym sondażom. W tym przygotowanym na zlecenie DGP (5.07.2022 r.) osoby zapytane o to, kto lub co w największym stopniu odpowiada za obecny poziom inflacji, za dwie główne przyczyny o bardzo podobnym znaczeniu uznały wzrost cen energii i paliw w związku z wojną w Ukrainie (33,3 proc.) i politykę rządu (33,7 proc.). Wyraźnie mniejsze znaczenie respondenci przypisali pandemii COVID-19 i sposobowi zarządzania nią (14,1 proc.) oraz polityce klimatycznej (9,6 proc.). Tylko 1,5 proc. odpowiedziało: żadne z wymienionych. Drugie pytanie dotyczyło natomiast tego, która partia najlepiej poradzi sobie z powstrzymaniem inflacji. Bardzo ważnym i chyba nadrzędnym celem całego sondażu było pokazanie, jaki wpływ na jego wyniki miały preferencje wyborcze respondentów, a także ich wiek i płeć. Cel ten można by uznać za osiągnięty, ale nasuwa się dosyć poważna wątpliwość - dlaczego wśród przyczyn inflacji nie została uwzględniona polityka NBP? Mogło to być zwykłe niedopatrzenie, ale może celowo pytanie zostało zadane w sposób podchwytliwy, aby sprawdzić głębiej stopień zrozumienia zjawisk gospodarczych? W tym kontekście niezwykle zaskakujący jest tak bardzo niski udział odpowiedzi w grupie żadne z wymienionych. Nasuwa się więc interpretacja, że respondenci traktują politykę monetarną jako politykę rządu, a nie banku centralnego. W przeciwnym razie zdecydowanie wyższy powinien być udział odpowiedzi w tej grupie, co sugerowałoby, że respondenci nie dali się nabrać na podchwytliwie sformułowane pytanie, a więc dobrze rozumieją instytucjonalny podział zadań i odpowiedzialności między bankiem centralnym a rządem. Bardziej prawdopodobna wydaje się jednak inna, dużo bardziej pesymistyczna interpretacja, zgodnie z którą respondenci nie traktują rządu w sposób wąski, lecz szeroki. W uproszczeniu oznaczałoby to, że z punktu widzenia rachunków narodowych również bank centralny jest, ich zdaniem, częścią skonsolidowanego sektora finansów publicznych. Takie rozumienie zbliżone byłoby do poglądów przedstawicieli tzw. fiskalnej teorii poziomu cen i sugerowałoby, że respondenci nie wierzą w niezależność banku centralnego, którego rolą jest niedopuszczenie do inflacji w wyniku nadmiernego wzrostu długu publicznego.

prezes-glapinski-nie-dba-o-edukacje-ekonomiczna-polakow-a-powinien-37514629.jpg
Prezes Glapi

Żadna z tych interpretacji nie jest wygodna dla NBP, szczególnie dla oceny jego polityki informacyjnej i edukacyjnej. Dużą rolę w rozwiewaniu powyżej zarysowanych wątpliwości interpretacyjnych powinny odgrywać starannie przygotowane konferencje prasowe po posiedzeniach RPP. Jak piszą specjaliści z MFW w książce Advancing the Frontiers of Monetary Policy (International Monetary Fund, 2018, s.114), odchylenia inflacji od celu stwarzają bankowi centralnemu okazję, aby lepiej wyjaśnić społeczeństwu, na czym polegają dylematy polityki pieniężnej przywracającej stabilność cen. Można więc powiedzieć, że przy inflacji ponad pięciokrotnie przekraczającej cel prezesowi NBP nadarza się szczególna szansa wypełnienia misji edukacyjnej. Niestety pod tym względem konferencje prezesa całkowicie zawodzą, chociaż trudno powiedzieć, czy i w jakim stopniu jest to efekt przez niego zamierzony. Pewne możliwe wyjaśnienie tego stanu rzeczy można znaleźć w książce Jak ogarnąć świat i odróżnić fakty od wyobrażeń (Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2021) napisanej przez Tima Harforda, wybitnego brytyjskiego popularyzatora ekonomii i statystyki. Oglądając wystąpienia prezesa NBP, nasuwa się mianowicie refleksja, że ulega on być może omawianej przez Harforda iluzji głębokiego zrozumienia, czyli zjawisku opisanemu na podstawie eksperymentów przez amerykańskich psychologów Leonida Rozenblita i Franka Keila. Uczestnicy eksperymentu mieli przyjrzeć się liście rzeczy codziennego użytku (takich jak rower czy zamek błyskawiczny) i ocenić swoją znajomość zasad ich działania. Po przyznaniu sobie odpowiednio wysokiej liczby punktów poproszeni zostali jednak o możliwie najbardziej szczegółowe wyjaśnienie na piśmie zasad funkcjonowania tych rzeczy, z czym - jak się okazało - mieli bardzo poważne kłopoty i w ślad za tym bardzo znacząco obniżyli sobie wcześniejsze oceny. Być może to zjawisko jest powodem, że w czasie konferencji prasowych prezesa NBP żaden z aktualnie występujących problemów ekonomicznych nie zostaje nigdy omówiony przez niego w pogłębiony sposób, przez co zmarnowana zostaje okazja nie tylko do podniesienia poziomu wiedzy ekonomicznej, lecz także do przywrócenia przekonania społeczeństwa, że polityka monetarna znajduje się w odpowiedzialnych rękach. Oczywiście ktoś może powiedzieć, że prezes NBP rozumie obecne dylematy teorii ekonomii i polityki gospodarczej znacznie głębiej, niż przedstawia to na konferencjach prasowych. Aby przekonać się, czy tak jest, warto zapoznać się z najnowszą książką prezesa pt. Natura człowieka i gospodarka (Oficyna Wydawnicza SGH, Warszawa 2021), a przynajmniej z jej fragmentami dotyczącymi bardziej bezpośrednio problematyki polityki pieniężnej, kursów walutowych czy funkcjonowania strefy euro. Jak wynika ze znajdujących się na okładce fragmentów recenzji wydawniczej prof. Konrada Raczkowskiego, raczej niespecjalizującego się w historii współczesnej myśli ekonomicznej, książka ta jest przełomowa dla światowej literatury z zakresu badań ekonomicznych. Natomiast zdaniem prof. Jerzego Żyżyńskiego, drugiego recenzenta wydawniczego, praca stanowi bardzo interesującą publikację, która pokazuje, jaki powinien być kierunek rozwoju ekonomii, by stała się ona nauką. Co ciekawe, z recenzji tej wynika, że jej autor zgodził się zostać profesorem w dziedzinie badań, która jego zdaniem dopiero stara się, by stać się częścią nauki. Nie ma tu miejsca na pogłębioną ocenę książki. Niezależnie jednak od tych opinii sugerujących przewrót kopernikański w ekonomii znacznie lepiej by się stało, gdyby prezes NBP tak z trudem wygospodarowany zasób czasu przeznaczył raczej na napisanie książki, w której zawarłby pogłębiony sposób rozumienia przez siebie zadań, z jakimi muszą się obecnie mierzyć banki centralne.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.